Narodziny w powietrzu, chrzciny w samolocie


Urodzona w ubiegłym tygodniu w Boliwii dziewczynka zostanie dzisiaj ochrzczona na pokładzie tego samego samolotu, w którym przyszła na świat. Jej ojcem chrzestnym będzie szef boliwijskiego lotnictwa wojskowego, które ze swojej strony sprawi noworodkowi szereg wartościowych prezentów.

W takim właśnie BAe 146 doszło do narodzin dziecka (fot: Israel Soliz)

W takim właśnie BAe 146 doszło do narodzin dziecka (fot: Israel Soliz)

Nietypowe narodziny miały miejsce w Walentynki, w trakcie trwającego niespełna 40 minut lotu z Cochabamba do La Paz. Dokładnie w połowie tej trasy, 30-letnia, będąca w zaawansowanej ciąży pasażerka, zaczęła nagle rodzić. Na szczęście wśród podróżujących był lekarz i pielęgniarka, którzy pomogli jej w, jak się okazało, bardzo szybkim i na szczęście pozbawionym komplikacji porodzie. Gdy samolot wylądował w La Paz na jego pokładzie był już dodatkowy pasażer – zdrowa, urodzona 15 dni przed terminem dziewczynka.

poród przyjęty został w przejściu (fot: TAM)

poród odbył się w przejściu (fot: TAM)

I choć mama dziecka złamała regulamin linii lotniczej ukrywając pod szerokim swetrem swą bliską rozwiązania ciąże, boliwijski przewoźnik TAM wcale nie sprawia wrażenia pogniewanego. Przeciwnie, dzisiaj pasażerka ze swą pociechą powróci na pokład tego samego samolotu. Choć tym razem będzie on stał na lotnisku… Szefowie kompanii zaoferowali bowiem, aby to właśnie w nim odbył się chrzest dziewczynki.

A ponieważ TAM to państwowa linia lotnicza należąca do lotnictwa wojskowego, ceremonię poprowadzi kapelan armii, a rodzicami chrzestnymi będzie szef boliwijskich lotników, generał Tito Gandarillas, oraz jego żona.

Mama dziecka już postanowiła, że nada mu imiona Tami Fabiola. Nie przez przypadek właśnie takie: Tami nawiązuje oczywiście do TAMu, a Fabiola do FAB, czyli skrótu od Fuerza Aérea Boliviana, Boliwijskich Sił Powietrznych, właściciela TAMu. Tymi imionami chcę podziękować kompanii lotniczej za pomoc w tak trudnej sytuacji. Byłam tak zestresowana tym co się dzieje, że w sumie nie poczułam w czasie porodu żadnego bólu. – tłumaczyła dziennikarzom dziennika La Razón.

Pomoc boliwijskiego lotnictwa nie ograniczy się jednak tylko do organizacji dzisiejszego chrztu. Rzecznik prasowy Boliwijskich Sił Powietrznych, pułkownik Jerry Holters, zapewnił że te będą ją traktować jako własną córką. Dziewczynka będzie miała dożywotnie wojskowe ubezpieczenie zdrowotne, stypendium na naukę w prywatnej, należącej do lotnictwa, szkole podstawowej i liceum, oraz zapewniony kurs angielskiego na najwyższym poziomie – ujawnił wojskowy. Ale to nadal nie wszystko – kierownictwo TAM ze swojej strony zadeklarowało, że Tami Fabiola będzie mogła latać za darmo na wszystkich trasach obsługiwanych przez tego przewoźnika, aż do swych 21 urodzin.

To pierwszy w historii przypadek narodzin w boliwijskim samolocie. Jednak mimo istniejących na całym świecie ograniczeń dla lotniczych podróży kobiet w ciąży, podobne przypadki zdarzają się wszędzie. U największych przewoźników dość regularnie: w British Airways samolot zmienia się w porodówkę średnio raz do roku. Z kolei 1 kwietnia 1999 roku w samolocie linii Gulf Air lecącym z Londynu do Abu Dhabi kobieta urodziła dwójke wcześniaków-bliźniaków. Dzięki obecnym na pokładzie lekarzom, oraz decyzji kapitana o lądowaniu na najbliższym lotnisku, oba przeżyły.

Prześlij dalej:

2 reakcje na "Narodziny w powietrzu, chrzciny w samolocie"

  1. lotnik  22/02/2010 o 12:04

    Gdyby ta sama dziewczynka urodziła się w Polsce nazywałaby się Lotka, bądź Eurolotka. I nawet nie chcę myślec jakby miała na imię, gdyby przyszła na świat w Lufthansie. 🙂

    Odpowiedz
  2. Ofca  23/02/2010 o 01:17

    A człowiek się cholera musiał urodzić w miejskim w Olsztynie, kosztować rodziców kupę kasy za angielski, a teraz samemu płacić ubezpieczenie zdrowotne! 😉
    A na poważnie, pierwsze skojarzenie jakie przyszło mi na myśl, to fragment z ‚Renu’ F. Hölderlin’a: ‚Albowiem jakim się rodzisz, takim już pozostajesz; więcej od przeciwności oraz od wychowania znaczy chwila narodzin, promień światła, który narodzonego wita’. Ciekawe co by na ten promień światła nad boliwijskim niebem niemiecki romantyk powiedział…?

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.