Piñera odsłania swój gabinet


Chilijski prezydent-elekt Sebastian Piñera przedstawił skład rzadu, który – pod jego kierownictwem – 11 marca przejmie władzę wykonawczą w Chile. Nie ma w nim – czego obawiała się część lewicy – osób skompromitowanych bezpośrednim zaangażowaniem w dyktatorskie rządy generała Augusto Pinocheta. Nie brakuje jednak nominacji kontrowersyjnych i zaskakujących.

Najbogatszy Chilijczyk Sebastian Piñera, w dniu w którym wygrał wybory prezydenckie, zapowiedział stworzenie rządu jedności narodowej. Nie będę patrzył na partyjne barwy, lecz na kompetencje – mówił wówczas. Patrząc na ogłoszony dzisiaj skład jego przyszłego gabinetu można powiedzieć, że obietnicę starał się zrealizować: mało w nim partyjnych działaczy, wiekszość przyszłych ministrów to nieznani szerszej publiczności naukowcy i specjaliści. Technokraci – tak najczęściej oceniają skład ekipy Piñery chilijscy polityczni komentatorzy.

cabinete PineraPrzyszły prezydent zrezygnował z wprowadzonego przez swą poprzedniczkę płciowego parytetu w rządzie. Jego rada ministrów składać się będzie z 16 mężczyzn i 6 kobiet. Będzie też jednak znacznie młodsza niż aktualny rząd centrolewicowej koalicji Concertación – najmłodszy z przyszłych ministrów ma zaledwie 32 lata, a kilku innych nie przekroczyło jeszcze 40-tki. Jest to bez wątpienia reakcja na podstwowy zarzut stawiany odchodzącej politycznej drużynie: że od 20 lat recykluje na kluczowych stanowiskach te same, znane wszystkim twarze.

Teoretycznie ekipa prezydenta elekta jest w dużej mierze apolityczna. Z 22 zapowiedzianych ministrów tylko 8 należy do Odnowienia Narodowego, bądź Niezależnej Unii Demokratycznej – dwóch prawicowych partii, będących fundamentem koalicji, która wyniosła Sebastiana Piñerę do władzy. W rzeczywistości jednak zdecydowana większość bezpartyjnych ma jasno zdeklarowane, prawicowe poglądy polityczne. Niemal wszyscy są też zadeklarowanymi katolikami, a niektórzy nie wahają się wręcz określać siebie jako religijnych tradycjonalistów. Odbija się to w dzietliwości gabinetu. Dziennikarze popularnej stacji radiowej Cooperativa policzyli, że statystyczny członek przyszłego gabinetu Piñery ma aż 3,8 potomków. Dwóch ministrów-rekordzistów ma po siedmioro dzieci, a tylko jeden tylko ma jedną pociechę. Nikt w nowym rządzie nie będzie bezdzietny.

Prawie wszyscy przyszli ministrowie pochodzą z dobrze sytuowanych rodzin. Świadczy o tym m.in. fakt, że zdecydowana większość uczyła się w elitarnych, niepubliczynych szkołach. Tylko dwóch z nich uczęszczało do państwowego liceum. Większość ma też za sobą najbardziej prestiżową, prywatną chilijską uczelnię – Chilijski Uniwersytet Katolicki, oraz studia podyplomowe w Stanach Zjednoczonych.

LavinNajwięcej kontrowersji budzi chyba desgnowanie na przyszłego ministra edukacji Joaquína Lavína, byłego mera Santiago i dwukrotnego kandydata do prezydencji z ramienia konserwatywnej Niezależnej Unii Demokratycznej. Lavín, członek Opus-Dei i przez długie lata zadeklarowany admirator Pinocheta, będzie miał niezwykle trudne zadanie porozumienia się i współpracy z tradycyjnie bardzo chętnym do strajkowania i w większości zdecydowanie lewicowym środowiskiem nauczycielskim. W którym już zresztą pojawiają się propozycje, aby z początkiem nowego roku szkolnego sparaliżować publiczną edukację, domagając się właśnie natychmiastowej zmiany ministra. Tym bardziej, że w zwycięzkim obozie nie brakuje wcale głosów, że Piñera dał Lavínowi edukację, jako „zatruty owoc” – licząc po cichu, że sobie z zadaniem nie poradzi i będzie szybko mógł go odwołać. Nie jest bowiem tajemnicą, że obaj panowie specjalnie za sobą nie przepadają i Joaquín Lavín nominację zawdzięcza jednynie swej bardzo wysokiej pozycji w partii będącej podstawowym koalicyjnym partnerem Odnowienia Narodowego, czyli partii Sebastiana Piñery.

Alfredo MorenoWielką niespodzianką było z kolei wyznaczenie Alfredo Moreno na przyszłego ministra spraw zagranicznych. Ten 53-letni inżynier nie ma bowiem najmniejszego dyplomatycznego doświadczenia. Bez wątpienia jest natomiast świetnym zarządcą i strategiem – zasiadał na kierowniczych stanowiskach w wielu największych chilijskich firmach, a największą sieć domów towarowych w tym kraju z sukcesem wyprowadził na międzynarodowe rynki. Jest też członkiem G-50, grupy 50 najbardziej wpływowych, zdaniem preztiżowego amerykańskiego pisma Foreign Policy, latynoskich liderów. Zdaniem wielu chilijskich politologów mianowanie na szefa dyplomacji osoby nie mającej dyplomatycznego doświadczenia, ale dysponującą siecią liczących się kontaktów, może świadczyć, że Piñera chce samemu mieć jak największy wpływ i pełną kontrolę nad chilijską polityką zagraniczną. Minister ma być po prostu sprawnym wykonawcą jego poleceń. Co nie oznacza wcale, że będzie miał łatwe zadanie – szef dyplomacji w kraju, który toczy spory terytorialne z dwoma ze swych trzech sąsiadów, to niezwykle eksponowane stanowisko.

Doświadczonym menedżerem, który przyczynił do międzynarodowego rozkwitu innego chilijskiego koncernu handlowo-usługowego – Cencosud, jest też Laurence Golborne, przyszły minister górnictwa, który dzisiaj zapewnił, że chilijska kura znosząca złote jaja, czyli gigant miedziowy CODELCO, na pewno nie zostanie w całości sprywatyzowany.

Rodrigo HinzpeterZgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami odpowiedzialny fotel ministra spraw wewnętrznych przypadnie natomiast Rodrigo Hinzpeterowi, byłemu szefowi kampanii wyborczej prezydenta-elekta i jednemu z najbliższych jego współpracowników. Osoby znające tego 44-letniego adwokata mówią o nim, że jest „niesympatyczny, ale szalenie efektywny”. A on sam ponoć powtarza, że wziął się za politykę nie po to aby znaleźć przyjaciół, ale aby sprawić aby rzeczy funkcjonowały tak jak wydaje mi się aby powinny funkcjonować. W kraju, w którym znajduje się największa palestyńska diaspora poza Bliskim Wschodem i który po wojnie stał się schronieniem wielu sympatyków nazizmu, których potomkowie po dziś dzień, często otwarcie, kultywują antysemityzm i kult aryjskości, nie bez znaczenia jest też fakt, że nowy minister jest praktykującym Żydem.

Jaime RavinetOlbrzymie zaskoczenie wywołało też nazwisko osoby, która obejmie drugi siłowy resort – obrony narodowej. Okazuje się, że Piñera teczkę tą zaproponował Jaime Ravinetowi, wpływowemu działaczowi chadecji, czyli partii będącej przez ostatnie 20 lat częścią rządzącej koalicji Concertación. Partii, której kandydata Sebastian Piñera pokonał w II turze niedawnych wyborów prezydenckich! 63-letni Ravinet był też swego czasu członkiem rządu socjalisty Ricardo Lagosa, w którym kierował ministerstwem budownictwa, a później właśnie obrony. Teraz, przyjmując propozycję powrotu na to ostatnie stanowisko, musiał oczywiście zrezygnować z wieloletniego członkowstawa w Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej, która w dniu w którym on zostanie ministrem, przejdzie oczywiście do opozycji.

Felipe LarrainFelipe Larraín to z kolei przyszły minister na którym spoczywa szczególna odpowiedzialność: realizacji wielu szumnych, przedwyborczych obietnic swego przyszłego szefa. Jako minister gospodarki ten 51-letni ekonomista, będzie musiał starać się stworzyć m.in. warunki dla obiecanego miliona nowych miejsc pracy, czy też co najmniej podwojenia aktualnego tempa rozwoju chilijskiej ekonomii. Larraín, który był wykładowcą na Harvardzie, bliskim współpracownikiem prof. Jeffreya Sachsa, pracował dla Banku Światowegi i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, będzie miał okazję sprawdzić w praktyce swój pokaźny dorobek naukowy.

Luciano Cruz-CokeNiewykluczone, że najbardziej znaną przeciętnemu Chilijczykowi osobą w rządzie Piñery (z wyjątkiem politycznych weteranów, czyli Joaquína Lavína i Jaime Ravineta), będzie Luciano Cruz-Coke – przyszły minister kultury i sztuki. To popularny aktor-amant, głównie telewizyjny, ale też teatralny i filmowy, który ma za sobą kilka, przynoszących sławę, głównych ról w lokalnych telenowelach, oraz nagrodę APES dla chilijskiego aktora roku. Poza wykształceniem aktorskim, jest także dyplomowanym specjalistą od komunikacji politycznej, oraz sprawnym menedżerem, czego dowiódł zakładając i z sukcesem prowadząc Teatro Lastarria 90 – popularną, prywatną salę teatralną w Santiago de Chile.

Ena von BaerNa koniec jedna z najmłodszych twarzy w przyszłym chilijskim rządzie. I zarazem twarz całego rządu. 35-letnia, niebywale zdolna i ambitna (magister dziennikarstwa, doktor nauk politycznych) Ena von Baer będzie ministrem-sekretarzem rządu, czyli m.in. jego rzecznikiem prasowym. Ona także, jak kilku innych ministrów w przyszłym rządzie Piñery, ma za sobą pracę w neoliberalnym chilijskim think-tanku Libertad y Desarollo (Wolność i Rozwój).

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

3 reakcje na "Piñera odsłania swój gabinet"

  1. latinbrand  16/02/2010 o 21:00

    Nie da się ukryc, że twarze chilijskich ministrów odbiegają, i to w sposób znaczny, od polskiego stereotypu Latynosa.

    Odpowiedz
  2. Pingback: Chile zatrzęsło się bardziej niż Haiti | tierralatina.pl

  3. Pingback: Rząd w Chile coraz mniej popularny | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.