Ex-chaviści przeciw Chávezowi


Grupa byłych najbliższych współpracowników i towarzyszy broni prezydenta Wenezueli Hugo Cháveza domaga się jego dymisji. Zarzucają mu, że zdradził rewolucyjne ideały, oraz prawne i przede wszystkim moralne prawo do rządzenia krajem.

Prezydencie! Wszystkie hasła dzięki którym osiągnąłeś władzę, stają się dzisiaj uzasadnieniem dlaczego nie masz prawa już rządzić. Lud Wenezueli cierpi z powodu bezprecedensowego w historii naszego kraju poziomu przestępczości, zanika bezpieczeństwo prawne i socjalne, ograniczana jest wolność, pogłębia się bieda. Zaopatrzenie w wodę, elektryczność, czy nawet wywóz śmieci stał się chaosem. Spadek produkcyjności doprowadził do kłopotów z zaopatrzeniem w żywność; infrastruktura w kraju podupada z braku utrzymania; gospodarka znajuje się w jednym z najgłębszych kryzysów mimo olbrzymich przychodów ze sprzedaży ropy. Podczas gdy jej cena w ostatniej dekadzie wzrosła 8-krotnie, wartość naszej waluty zmalała 9-krotnie. Żadna z wielu podwyżek pensji minimalnej nie jest już w stanie zrekompensować efektów galopującej inflacji.
Korupcja, będąca moralnym stygmatem każdego rządu, i z którą walka była jedną z politycznych bander jakie wyniosły cię do władzy, dzisiaj umożliwia najbardziej bezwstydne wzbogacanie się jakie widział nasz kraj. Urzędnicy państwowi, ich rodziny, osoby powszechnie znane jako Boliburżuazja, bezkarnie rabują gubernacje, ministerstwa, merostwa, oraz państwowe firmy.(…)
Twoje działania na scenie międzynarodowej są ciągiem niekonsekwentnych interwencji, z których wiele charakteryzuje się nieznajomością przepisów ustanowionych przez naszą Konstytucję, oraz Kartę Narodów Zjednoczonych. Twe poparcie dla organizacji sklasyfikowanych jako narkoterrorystyczne doprowadziło, że rząd na którego czele stoisz jest oskarżany o sprzyjanie narkobiznesowi.(…)
Nieprawość, korupcja i bezkarności materializują się w nieuczciwych procesach wytaczanych krytykom i dysydentom twej władzy, oraz w zbrodniach których ofiarami padają opozycjoniści, oraz osoby zupełnie przypadkowe. (…)
W naszym kraju rażąco i nieustannie łamie się nie tylko prawa człowieka, ale także najwyższe i uniwersalne wartości zawarte w Konstytucji. (…) Władza sądownicza, ustawodawcza i wyborcza stała się niewolniczym sługą władzy wykonawczej.

To tylko część zarzutów, jakie znalazły się w opublikowanym wczoraj w Caracas liście otwartym do prezydenta Wenezueli, Hugo Cháveza. Oskarżenie te oczywiście nie są nowe. Nowością jest jednak, że sygnatariuszami tekstu nie jest tradycyjna opozycja, lecz grupa byłych bliskich współpracowników, a nawet ex-przyjaciół i towarzyszy broni Hugo Cháveza, którzy nie kryją już swego rozczarowania „korupcją, złodziejstwem i bezprawiem, które stały się firmowym znakiem boliwariańskiej rewolucji”.

Autorzy listu przypominają, że rządy Chaveza kosztowały już Wenezuelę blisko miliard dolarów, tymczasem kraj pogrąża się w coraz większym kryzysie. Zaczyna brakować podstawowych produktów żywnościowych, wody, elektryczności, a wskaźniki przestępczości są najwyższe na kontynencie. Co więcej, w Wenezueli coraz bardziej szarogęsią się Kubańczycy. „Doradcy” od braci Castro są m.in. w armii i w większości ministerstw. Kubańscy specjaliści trenują też wenezuelskie służby specjalne oraz szkolą aktywistów PSUV – Wenezuelskiej Zjednoczonej Partii Socjalistycznej.

Zdaniem sygnatariuszy, wobec powyższych faktów, oraz w związku z coraz częstszym łamaniem Konstytucji, Chávez utracił prawny i moralny mandat do kierowania krajem i pownien natychmiast podać się do dymisji.

Pod dokumentem widnieją podpisy m.in. Luisa Alfonso Dávili, byłego ministra spraw wewnętrznych i spraw zagranicznych, prof. Hermána Escarry, konstytucjonalisty który był jednym z głównych autorów pierwszej przeprowadzonej pod przywódctwem Cháveza reformy wenezuelskiej ustawy zasadniczej, a także Yoela Acosty i Jesúsa Urdanety, wojskowych dowódców, którzy w lutym 1992 roku uczestniczyli w przygotowanej i kierowanej przez obecnego prezydenta, nieudanej próbie przeprowadzenia zamachu stanu.

Prześlij dalej:

Jedna reakcja na "Ex-chaviści przeciw Chávezowi"

  1. Polak z Bogoty  03/02/2010 o 04:11

    Warto przypominac, ze ten „demokrata” Chavez zaczal swa polityczna kariere od rozlewu krwi. A ze historia lubi kolem sie toczyc to pewnie rozlewem krwi sie ona tez zakonczy.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.