Kostaryka wybrała kobietę


Kostarykańczycy zdecydowali bez wahania: noblista Oscar Arias na prezydenckim fotelu zostanie zastąpiony przez swą polityczną protegowaną Laurę Chinchilla. Będzie ona pierwszą w historii swego kraju kobietą-prezydentem.

Laura Chinchilla w trakcie kampanii

Laura Chinchilla w trakcie kampanii

Nie potwierdziły się przewidywania wielu kostarykańskich ośrodków badania opinii publicznej, które sugerowały że być może do wyboru następcy Óscara Ariasa potrzebne będą dwie tury. Obywatele Kostaryki już wczoraj, czyli w pierwszym podejściu, zdecydowali że chcą ciągłości władzy i poparli protegowaną aktualnego prezydenta, byłą wiceprezydent i minister sprawiedliwości w jego rządzie, Laurę Chinchilla. Kostaryka dołączyła w ten sposób do coraz dłuższej listy państw Ameryki Łacińskiej, na czele których stanęły kobiety.

Wg. kostarykańskiej ordynacji wyborczej aby kandydat został wybrany w pierwszej turze, musi zdobyć co najmniej 40 proc. głosów. Wczoraj Laura Chinchilla uzyskała niemal 47 proc. poparcie, deklasując wręcz Ottóna Solisa, kandydata Patriotyczno Progresywnego Frontu Wyborczego, czyli szerokiej, opozycyjnej, lewicowej koalicji, który otrzymał zaledwie 25 proc. głosów.

Laura ChinchillaDla wielu obserwatorów i samych głosujących, wczorajsze wybory były przede wszystkim testem popularności urzędującego prezydenta Óscara Ariasa – straciem między jego sympatykami, a krytykami zarzucającymi mu m.in. że rządząca od 2006 roku Partia Wyzwolenia Narodowego, pod jego wpływem, z socjaldemokratycznej stała się liberalna, czy nawet – jak twierdził Ottón Solis – ultraliberalna. To także on – nie bez racji – powtarzał, że głos na Chinchillę będzie de facto głosem oddanym na Ariasa. Ta 51-letnia politolog wcale bowiem nie kryje, że urzędujący prezydent, któremu konstytucja nie pozwalała o ubieganie się o reelekcję, jest jej politycznym mentorem i zamierza z nim współpracować podczas swego mandatu.

Kostarykańczycy we wczorajszym głosowaniu pokazali jednak, że wcale im to nie przeszkadza. Że, wręcz przeciwnie, podoba im się kierunek rozwoju ich kraju nadany przez Óscara Ariasa, i który Laura Chinchilla obiecała kontynuować, obiecując m.in. kolejne bilateralne porozumienia o wolnym handlu, dalsze wzmocnienie publicznej służby zdrowia i systemu emerytalnego, oraz walkę z przestępczością ze szczególnym naciskiem na aktywne w Kostaryce środkowoamerykańskie narkotykowe mafie.

Kostaryka stanie się pierwszym rozwiniętym krajem w regionie i pierwszym o zerowym bilansie węglowych zanieczyszczeń powietrza – obiecała też prezydent-elekt na wiecu zorganizowanym tuż po ogłoszeniu wyników.

Pisząc o aktualnym prezydencie i jego protegowanej, nie sposób nie wspomnieć o Rodrigo Ariasie – młodszym bracie przywódcy. Nie brakuje Kostarykańczyków, którzy twierdzą, że ich krajem rządzi nie Arias, lecz Ariasowie. I, co więcej, mówią to najczęściej bez złośliwości – Rodrigo będący szefem prezydenckiego gabinetu w randze ministra, niezmiennie znajduje się na czele rankingów popularności członków aktualnego rządu. Znawcy kostarykańskiej sceny politycznej twierdzą, że to właśnie bracia podejmują wspólnie i samotnie wszystkie najważniejsze decyzje. Że Óscar jest strategiem i ideologiem, a jego brat sprawnym politycznym wykonawcą i negocjatorem.

Rodrigo to szara eminencja tego rządu. Bracia Ariasowie skoncentrowali w swych rękach olbrzymią władzę. Zarówno polityczną jak i ekonomiczną, bo nie wolno zapominać, że wywodzą się z jednej z najzamożniejszych kostarykańskich rodzin – powiedział serwisowi tierralatina.pl politolog Constantino Urcuyo.

Młodszy brat Oscara już zresztą zapowiedział, że w 2014 roku, gdy zakończy się prezydencja Laury Chinchilla, on będzie kandydatem na jej następcę.

Dokładna analiza wyborczych wyników wskazuje jednak, że mimo oskarżeń o neoliberalny trend i rodzinne rządzenie, w trakcie tych ostatnich czterech lat rządów Ariasa, poparcie dla jego obozu politycznego wyraźnie wzrosło. W 1996 roku na byłego prezydenta-noblistę (Óscar Arias, który otrzymał pokojową nagrodę Nobla za swe zaangażowanie w rozwiązanie konfliktów jakie pożerały Amerykę Centralną w latach 80-tych, po raz pierwszy był prezydentem Kostaryki w latach 1986-1990) głosowało „tylko” 40,92 proc. Kandydat lewicy Ótton Solis, ten sam który o prezydenturę ubiegał się też w tym roku, otrzymał wówczas „aż” 39,80 proc. głosów.

I tak jak spada poparcie dla kostarykańskiej lewicy, tak – okazuje się – nieustannie rośnie też ilość wyborców uważających że Óscar Arias jest wciąż zbyt bliski centrum i niewystarczająco liberalny. Największą niespodzianką niedzielnego głosowania było aż 20,8 proc. poparcia dla Otto Guevary, kandydata Ruchu Libertariańskiego, otwarcie opowiadającego się za jak najbardziej wolnym rynkiem, zagwarantowaniem jak największej wolności indywidualnej obywatelom, zdecydowanym ograniczeniem roli Państwa i depenalizacją tzw. przestępstw bez ofiary.

Pozostali kandydaci do prezydencji poparcie uzyskali raczej symboliczne. Luis Fishman Zonzinski z Partii Jedności Społeczno-Chrześcijańskiej otrzymał 3,8 proc. głosów, niewidomy Óscar López z humanistycznej partii niepełnosprawnych PASE – 1,9 proc., Mayra Gónzalez protestanckiej partii Kostarykańskie Odnowienie – 0,72 proc., a Eugenio Trejos z lewicowego Szerokiego Frontu – 0,36 proc.

Jako ciekawostkę odnotować można, że oboje rodzice Luisa Fishmana byli polskimi Żydami z Wyszkowa, którzy wyemigrowali do Ameryki Środkowej tuż przed wybuchem II Wojny Światowej. On sam urodził się w 1947 roku już w San José. Kostarykańska prasa niemal jednogłośnie nazwała jego, otwierający ten wpis klip wyborczy, oraz hasło Najmniej zły, więc najlepszy, za… najgorszą reklamę polityczną w historii kraju.

Frekwencja w niedzielnych wyborach wyniosła blisko 70 proc. Zdaniem międzynarodowych obserwatorów przeprowadzone zostały one w „sposób wzorowy”.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

5 reakcji na "Kostaryka wybrała kobietę"

  1. Tica  09/02/2010 o 23:27

    Warto dodac, ze wyborom prezydenckim towarzyszyly wybory do 56-osobowego parlamentu. W nowym parlamencie beda 23 panie, co daje jakies 41% kobiet w parlamencie.
    Mimo, ze pan Fishman nie zostal prezydentem (na co zreszta, po wyroku w aferze lapowkarskiej prezydenta Calderona reprezentujacego Partie Jedności Społeczno-Chrześcijańskiej nikt nie liczyl, lacznie z samym zainteresowanym) bedzie jednym z parlamentarzystow – co ciekawe dostal sie do niego jako drugi z listy, wyprzedzila go tylko zona bylego prezydenta Calderona.
    Co do udzialu pana O. Ariasa w rzadach pani Laury, dzis rano zostal zapytany o ta kwestie – odpowiedzial, ze chce sie wycofac z czynnej polityki i spedzac czas na czytaniu i sluchaniu muzyki, a pani Laurze oferuje swoj punkt widzenia, ale nie rady.

    Odpowiedz
    • Tomek Surdel  10/02/2010 o 20:20

      Dzięki, że wspomniałaś o odbywających się w tym samym czasie wyborach parlamentarnych. Ja je pominąłem, żeby nie przedłużać tekstu, ale – jeśli ktoś tematem jest zainteresowany – to oto wstepne (moga jeszcze ulec nieznacznym zmianom) wyniki:
      PLN (partia Ariasa) – 23 mandaty
      PAC (socjaldemokraci Solisa) – 12 mandatow
      PL (libertarianie Guevary) – 9 mandatow
      USC (socjochrzescijanie Fishmana) – 6 mandatow
      PASE (niepelnosprawni) – 4 mandaty
      FA (lewica Trejosa) – 1 mandat
      PRC (protestanci) – 1 mandat
      RN (chrzescijanie) – 1 mandat
      Razem 57 mandatow, bo tyle (nie 56) ma kostarykanskie Zgromadzenie Narodowe.

      Zas co do deklaracji Ariasa o wycofaniu sie z polityki, to chyba on sam w to do konca nie wierzy. Zwlaszcza, ze takie obietnice skladal juz wielokrotnie. 🙂
      Zreszta nawet jakby to zrobil to na scenie (i w kulisach) pozostanie jego brat Rodrigo.
      Poza tym sama Chinchilla juz przeciez zadeklarowala, ze chcialaby „przejac” jak najwiecej ministrow z aktualnego rzadu Ariasa.

      Odpowiedz
  2. Tica  12/02/2010 o 21:36

    Fakt 57 🙂 w deklaracje O. Ariasa teraz akurat wierze. Troche sie juz zmeczyl politykowaniem, ma juz 70 lat, wiec emerytura bylaby calkiem zasluzona. Aprops wlasnie dzisiaj odbywa sie pogrzeb bylego prezydenta Jose Juaquina Trejos Fernandez. Jego brat oczywiscie, ze zostanie – nikt chyba sie nie spodziewa, ze Rodrigo odejdzie i zreszta nikt chyba nie chce, ale Rodrigo to jednak nie Oscar. W kazdym razie z niecierpliwoscia czekam na rozwoj sytuacji.

    Odpowiedz
  3. Pingback: Kostaryka ma nowego prezydenta | tierralatina.pl

  4. Pingback: Kostaryka: Biskup skazany za politykę | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.