Tajemniczy pan Tompkins

Wśród wielu ekologów wzbudza bezgraniczny podziw. Wśród przeciętnych Chilijczyków często niepokój o suwerenność ich kraju. Jedno jest pewne. Tajemniczy i unikający rozgłosu Doug Tompkins ma własny pomysł na ratowanie Matki Ziemi. Zaczął od Argentyny i Chile.


Wiek 67 lat, paszport amerykański, poglądy ekologiczne. Skrajnie ekologiczne. Od śmierci generała Pinocheta jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci w Chile. Skąd się wziął? I dlaczego na realizację swoich pomysłów wybrał właśnie ten kraj ?

Doug Tompkins (fot: Sam Beebe/Ecotrust)

Doug Tompkins (fot: Sam Beebe/Ecotrust)

W latach sześćdziesiątych młody amerykański wspinacz, kajakarz i surfer Douglas Tompkins, który dopiero co wyleciał z ekskluzywnej szkoły z internatem, wybrał się wraz z przyjaciółmi na półroczną wyprawę rozklekotanym busem forda do Ameryki Południowej. Ruszyli z Kaliforni, a dotarli do legendarnego Fitz Roya w sercu Patagonii. Górę zdobyli, otwierając na niej nową drogę, a o całej swej wyprawie nakręcili nagrodzony na wielu festiwalach, a z czasem uznany wręcz za kultowy film, Mountain of Storms.

Doug i Kris Tompkins (fot. Sam Beebe/Ecotrust)

Doug i Kris Tompkins (fot. Sam Beebe/Ecotrust)

Patagonia oczarowała Tompkinsa na tyle, że dwadzieścia lat później wrócił w te same okolice, ale już z grubo wypchanym portfelem. Między obydwiema podróżami udało mu się bowiem zbudować wielką fortunę, głównie dzięki założonym przez siebie firmom The North Face i ESPRIT. W 1990 r. sprzedał swoje udziały, a uzyskaną w ten sposób gotówkę niezwłocznie przeznaczył na realizowanie swojej nowej pasji – głębokiej ekologii, czyli „ekologii bez taryfy ulgowej”. W inicjatywie tej wsparła go wieloletnia przyjaciółka, a od 1992 roku także żona, Kristine McDivitt. Ona także wniosła olbrzymie pieniądze zarobione w branży odzieżowej. Przez  długie lata kierowała bowiem, znaną ze swych proekologicznych działań, firmą Patagonia, założoną przez… Yvona Chouinarda – przyjaciela i partnera Tompkinsa z pamiętnej wyprawy z Kaliforni do Fitz Roya.

Strategia Tompkinsów jest bardzo prosta – polega na kupowaniu ogromnych połaci ziemi, głównie obszarów o charakterze naturalnym, istotnych z punktu widzenia ekologii i przywracaniu na ich terenie pierwotnych gatunków roślin i zwierząt. Stanowi ona wyraz wiary w to, że człowiek powinien powstrzymywać się od działań mających wpływ na środowisko. Hołdując tym przekonaniom na zakupionych terenach Tompkins usuwa istniejące budynki i ogrodzenia, sadzi lasy na byłych pastwiskach, nie dopuszcza do prowadzenia na nich działalności innej niż rolnictwo organiczne, hodowla na małą skalę, oraz ekoturystyka.

Od 1991 roku, kiedy Doug Tompkins po raz pierwszy przyjechał do Chile „na zakupy”, stan jego posiadania w tym kraju oraz w sąsiedniej Argentynie osiągnął ok. 8 tys. kilometrów kwadratowych. obejmujących w sumie ponad 20 posiadłości należących do ekologa, oraz do kontrolowanych przez niego ekologicznych organizacji. Jego przedsięwzięcie uważane jest za największy prywatny projekt ochrony środowiska, a on sam za największego posiadacza ziemskiego na świecie.

Lago Negro w Parku Pumalin (fot: Sam Beebe/Ecotrust)

Lago Negro w Parku Pumalin (fot: Sam Beebe/Ecotrust)

Jednym z najważniejszych nabytych przez Tompkinsa terenów – obecnie we władaniu chilijskiej fundacji, której Amerykanin scedował swoją własność – jest Parque Pumalín. To liczący ponad 300 000 hektarów obszar w X regionie Chile, którego większą część zajmuje pierwotny las, nienaruszony przez cywilizację. Istniejące wcześniej na tym terenie nieliczne gospodarstwa rolne zostały przekształcone w ekologiczne farmy, produkujące m.in. organiczne miody i dżemy; w ograniczonym zakresie prowadzona jest też na nim hodowla owiec.

Skąd zatem te wielkie emocje, które towarzyszą wszelkim poczynaniom Tompkinsa w Argentynie i – zwłaszcza – w Chile? Po pierwsze na będących w jego władaniu terenach dochodzi do licznych konfliktów z lokalnymi mieszkańcami. Są to zazwyczaj spory z drobnymi rolnikami, którzy bez formalnego tytułu prawnego od lat uprawiają ziemię i domagają się, aby nadal mogli to czynić – co rzecz jasna stoi w sprzeczności z wyznawaną przez Tompkinsa ideologią. Co więcej, Amerykanin odmawia prowadzenia jakichkolwiek rozmów z miejscowymi, negocjując jedynie z równymi sobie wielkimi posiadaczami ziemskimi, bądź bezpośrednio z wysoko postawionymi politykami. Według lokalnych mediów niejednokrotnie dochodziło do szykanowania rolników, w czym uczestniczyła policja, stając po stronie prawowitego właściciela – czyli ekologa.

Po drugie, Tompkins stoi też w otwartym konflikcie z licznymi dużymi przedsiębiorstwami – głównie z sektora leśnictwa i energetyki – które w konsekwentnej realizacji jego projektów widzą zagrożenie dla swojej działalności na tych terenach. Różnie też wyglądają stosunki ekologa z centralnymi władzami Chile i Argentyny, które reprezentują pogląd, że ochronę środowiska można pogodzić z działalnością gospodarczą, taką jak rolnictwo i hodowla, a nawet produkcja elektryczności.

wulkan Chaitén (fot: Sam Beebe/Ecotrust)

wulkan Chaitén (fot: Sam Beebe/Ecotrust)

W Chile na dodatek Tompkins skutecznie zablokował istotny z punktu widzenia interesów tego państwa projekt infrastrukturalny, jakim jest budowa odcinka szosy Carretera Austral pomiędzy Puerto Montt i Chaitén. Zamiast preferowanej przez rząd chilijski najkrótszej trasy przebiegającej przez środek parku, on proponuje aby wybudowana została ona nad brzegiem oceanu, z wykorzystaniem komunikacji promowej na dwóch odcinkach. Opór Amerykanina okazał się szczególnie bolesny w maju 2008 r., kiedy doszło do erupcji wulkanu Chaitén, i z braku stosownej drogi lądowej, władze były zmuszone prowadzić ewakuację drogą morską. Tompkins argumentował, że ewakuacja morzem była bezpieczniejsza niż lądem, gdzie uciekający niechybnie narażeni byliby na zagrożenie w związku z bliskością wulkanu.

Z drugiej strony, niejednokrotnie – a w szczególności wówczas, gdy jego interes zbiegał się z interesem publicznym – współpraca między ekologiem a rządem Chile układała się poprawnie. W czasie prezydentury Ricardo Lagosa doszło do bezprecedensowego kompromisu, na mocy którego fundacja Tompkinsa, Conservation Land Trust, wraz z jego przyjacielem Peterem Buckleyem (również byłym udziałowcem firmy ESPRIT), przekazali chilijskiemu Państwu wykupione kilka lat wcześniej olbrzymie tereny położone wokół wulkanu Corcovado. Zanim jednak doszło do tego nietypowego prezentu, prywatni właściciele wymogli na władzach Chile, iż te conajmniej podwoją one podarowaną powierzchnię i wszystko razem przekształcą w park narodowy. Administracja Lagosa w porozumieniu z ówczesnym szefem sił zbrojnych (do których należał graniczący z terenem Tompkinsa olbrzymi, lecz rzadko używany poligon) przystała na tę propozycję i tak oto w 2005 roku powstał Parque Nacional Corcovado.

Podobnie stało się z resztą z posiadłością Tompkinsa Monte León w sąsiedniej Argentynie, przekazaną administracji Nestora Kirchnera w 2004 r., jako część tworzonego wówczas nadmorskiego parku narodowowego, obejmującego największe na świecie kolonie pingwinów Magellana.

Tompkins zyskał wielu wrogów w Chile również dlatego, że jego włości praktycznie przecinają ten wąski kraj na pół. Wielu Chilijczyków z niepokojem patrzy na jego ogromną siłę nabywczą i obawia się z jego strony zagrożenia dla suwerenności kraju. Są też tacy, którzy widzą w jego postępowaniu jeszcze jeden przejaw amerykańskiego imperializmu. Inni formułują wręcz teorie spiskowe z nim związane: chęć stworzenia prywatnego lądowego korytarza pomiędzy Atlantykiem a Pacyfikiem, plan eksportu czystej wody (jego posiadłości obejmują obszary źródliskowe z ogromnymi zasobami wody), a nawet zamysł stworzenia nowego państwa żydowskiego na południu kontynentu, zgodnie z tezami „Protokołów mędrców Syjonu”.

Skąd ta ostatnia idea? Pewnie z ogromnej popularności Patagonii wśród izraelskich turystów, do których lokalni mieszkańcy odnoszą się często z nieufnością.

W Argentynie Tompkins konkuruje o miano największego posiadacza ziemskiego z innymi zamożnymi obcokrajowcami: włoską rodziną Benetton (choć akurat oni tereny skupują nie ze względów ekologicznych, lecz przede wszystkim aby przeznaczać je na hodowle owiec) i amerykańskim magnatem medialnym Tedem Turnerem. Poza Patagonią, Tompkins nabył w tym kraju znaczne połacie ziemi na północy. Wiadomo, że należące do niego tereny w rejonie Esteros del Iberá, obejmujące około 2 tys. kilometrów kwadratowych naturalnych bagien, kryją – podobnie jak chilijski Pumalin – ogromne podziemne zasoby wody. Z tego względu argentyńska prasa sugerowała, że Tompkins może być tajnym agentem CIA, mającym za zadanie zabezpieczenie dostępu do tych zasobów w świetle przewidywanych ogólnoświatowych problemów z zaopatrzeniem w wodę. Kilkakrotnie pojawiały się nawet wśród deputowanych do Kongresu Republiki Argentyny projekty prawa zmierzającego do wywłaszczenia Amerykanina z jego nieruchomości w tym kraju. Inicjatywy te zostały poparte przez lokalne władze kościelne, a nawet zajmujące się prawami człowieka stowarzyszenie Madres de Plaza de Mayo.

Park Tantauco na wyspie Chiloe

Park Tantauco na wyspie Chiloe

Na szczęście dla przyrody w Argentynie i Chile pojawia się coraz więcej naśladowców Tompkinsa, niezrażonych niechęcią części społeczeństwa i władz do tego typu działań. Co ciekawe, wśród nich, oprócz wspomnianego  już Teda Turnera i Petera Buckleya, a także banku Goldman Sachs i organizacji WWF, jest też jeden członek chilijskiej elity finansowej. Kilka lat temu nabył on tereny o powierzchni około 1000 kilometrów kwadratowych na wyspie Chiloé, na których w 2007 roku otwarto publicznie dostępny park promujący ekoturystykę. Jego nazwisko brzmi Sebastián Piñera i właśnie wygrał wybory prezydenckie w Chile.

Możliwe więc, że dla chilijskich przedsięwzięć Douglasa Tompkinsa zaczną wkrótce wiać jeszcze pomyślniejsze wiatry.




Prześlij dalej:

About Michał Rudziecki

Rocznik 1972. Prawnik, absolwent CESLA. Rodem z Warszawy, od 2004 r. mieszka i pracuje w Brukseli. Żywo zainteresowany wszystkim, co ma związek z Ameryką Łacińską, z którą oprócz sentymentu łączą go też więzi rodzinne. Miłośnik literatury w oryginale, z wypiekami na twarzy pochłania książki Mario Vargasa Llosy, José Donoso i Roberto Bolaño. Przyrządza wyśmienite ceviche.

W sieci:

Inne teksty na tierralatina.pl

12 reakcji na "Tajemniczy pan Tompkins"

  1. cito1  19/02/2010 o 08:24

    Olbrzymi radykalizm szyty grubymi nićmi, bo przecież nie wykupi on całej Matki Ziemi, by ją ratować. Bo przecież nie o to chodzi, by naśladowcy wykupywali ją na własność. Bo przecież zamiast stać w konflikcie z rolnikami, mógłby im dać pracę przy nasadzeniach, mógłby ich uczyć prawidłowego współżycia z ekosystemem.

    Jak dla mnie to niezrozumiała ekstrawagancja, która być może, rzeczywiście ma drugie dno, przykryte płaszczykiem ekologii.
    pzdr

    Odpowiedz
    • BsAs  19/02/2010 o 14:35

      Radykalizm? Grube nici? Ekstrawagancja? Drugie dno?
      Zawsze wiedzialem, że spiskowe widzenia świata ma w Polsce wielu wyznawców, ale nie przypuszczałem, że aż tak radykalnych!

      Facet wydaje swoje uczciwie zarobione pieniądze, bezustannie namawia państwa do zakładania Parków Narodowych, pomaga im w tym, a mimo to ludzie wciąż podejrzewają, że coś knuje.

      Jak dla mnie takie reakcje, takie komentarze, to niezwykle smutne zjawisko. Bo to wyraz braku wiary w bezinteresowność, braku wiary w drugiego człowieka.

      Odpowiedz
      • cito1  19/02/2010 o 19:03

        Facet nie wydaje swoich uczciwie zarobionych pieniędzy, on je… inwestuje 🙂 W ziemię.

        Tompkins jest spektakularnym przypadkiem, jednostkowym. Nawet ze swoimi naśladowcami, nadal to nie jest to, o co w tym wszystkim chodzi. Zawsze to będzie margines, bo nawet stworzone przez nich Parki Narodowe, muszą być jeszcze odpowiednio eksploatowane przez dostatecznie wyedukowanych ludzi vide rolnicy z konfliktu.

        Odmawiasz prawa do życia w zgodzie z naturą, do kochania piękna świata, do współgospodarzenia nim w sposób czysty, rozumny tylko dlatego, że nie stać na POD? Odmawiasz komentarza? 🙂

        Odpowiedz
        • Tomek Surdel  19/02/2010 o 20:43

          Kupowanie ziemi po to aby ja pozniej nieodplatnie przekazac fundacjom, badz Panstwu trudno chyba nazwac inwestowaniem. Co najwyzej inwestowaniem w przyszlosc. Ale nie ziemi, tylko Ziemi.

          Mnie sie wydaje, ze podstawowy problem Tompkinsa jest taki, ze wymyka sie ze stereotypow. Ludzie najczesciej wyobrazaja sobie ekologow jako lewicowych marzycieli w wyciagnietym swetrze i bez grosza. A tu nagle pojawia sie ekolog-milioner-(ex)kapitalista. Nie zdradzajacy swych politycznych sympatii. No i ludziska mysla: Tu cos jest nie tak…
          To m.in. dlatego Tompkins przez dlugi czas byl atakowany w Chile nawet przez lokalne organizacje ekologiczne. Dopiero gdy skupione przez siebie tereny zaczal oddawac i zapraszac niektore z nich do dzialania niektorzy chilijscy Zieloni zaczeli sie do niego przekonywac. Ale nadal wielu jest nieufnych.

          Odpowiedz
          • cito1  19/02/2010 o 20:58

            Może dlatego „nadal wielu jest nieufnych”, bo rozmawia tylko z górą. Pomija tych w rozciągniętych swetrach i tych, którzy przecież mieszkają na kupowanych przez niego ziemiach.

            „Nieodpłatnie fundacjom” do mnie przemawia. Aczkolwiek… nie ja jedna nie ufam.
            pzdr

    • rudziel  19/02/2010 o 20:25

      Ja osobiście wierzę w szczere intencje Tompkinsa i w to, że jest przekonany, że czyni to co czynić należy dla dobra Matki Ziemi. Chociaż w swojej wizjonerskiej pasji nie dostrzega – albo nie chce dostrzegać – interesów „maluczkich”.

      Odpowiedz
      • Tomek Surdel  19/02/2010 o 20:34

        Bo interesy „maluczkich” czesto niestety bywają sprzeczne z interesami Pachamamy. Zreszta on o wiele bardziej zagraza duzym interesom, niz tym malenkim – skutecznie np. blokujac budowe zapor wodnych, czy kopalni srebra. To on np. w znacznej mierze finansuje dzialalnosc organizacji Patagonia sin Represas.

        Odpowiedz
  2. Krzysztof  27/02/2010 o 22:51

    Ekologia jest niebezpieczna gdy staje się religią, gdy najważniejsze jest dobro „Matki Ziemi” a ludzie postrzegani są jako szkodniki.

    Odpowiedz
    • minasgerais  06/03/2010 o 22:17

      Problem w tym, ze ludzie coraz czesciej sa szkodnikami. Bezmyslnymi.

      Odpowiedz
  3. Pingback: Więcej Argentyny dla Argentyńczyków | tierralatina.pl

  4. Kloszard  14/11/2011 o 21:16

    Tompkins to niekwestinowany bohater,, bo on jako jeden z nielicznych połączył wrażliwość na piękno przyrody z talentem do biznesu. Szczerze go podziwiam. Przyszłe pokolenia będą mu dziekować. Naprawdę WIELKI CZŁOWIEK

    Odpowiedz
  5. Pingback: Zmarł Douglas Tompkins - filantrop-ekolog | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.