Argentyna też się trzęsie


Gdyby w minioną sobotę ziemia zatrzęsła się z tą sąmą siłą w Buenos Aires, a nie w Santiago de Chile, to śmiertelnych ofiar byłyby setki tysięcy, a miasto zostałoby doszczętnie zniszczone. Na szczęście po tej stronie kontynentu tak silne wstrząsy nam nie grożą – twierdzi Jorge Codignotto, czołowy argentyński geolog.

W chwili gdy 27 lutego, o 3:34 rano, środkowym Chile wstrząsnął ruch tektoniczny o mocy 8,8 stopni w skali Richtera, w oddalonym od Santiago o 1120 km Buenos Aires także włączyły się alarmy. Nie wszędzie – tak daleko od chilijskiego epicentrum wstrząs nie był przez większość ludzi odczuwalny. Wychwyciły go jednak sejsmografy czuwające nad bezpieczeństwem najwyższych budynków, najczęściej biurowców, w stolicy Argentyny.

Tutaj buduje się z założeniem, że ziemia nigdy się mocno nie zatrzęsie. Konstrukcje nawet tych wysokich budynków są bardzo ażurowe. Większość nie wytrzymałaby silniejszego trzęsienia ziemi, nie mówiąc o takim, które spotkało właśnie Chile. Dlatego najwyższe konstrukcje mają alarmowe sejsmografy – żeby w porę wychwycić najlżejsze nawet drżenie, które nie musi przecież mieć źródła tektonicznego. – tłumaczy serwisowi tierralatina.pl Diana Colina, architekt pracujący w Buenos Aires.

Rzeczywiście nie ma ryzyka, aby w Buenos Aires wystąpiło silne trzęsienie ziemi. Argentyńska stolica znajduje się zbyt daleko od miejsca w którym kolidują ze sobą płyty tektoniczne Nazca i południowoamerykańska, których nieustanne starcie (Nazca wpycha się pod południowoamerykańską) odpowiedzialne jest za niemal wszytstkie ruchy sejsmiczne i zjawiska wulkanologiczne od Ziemi Ognistej na południu, po Ekwador na północy. – wyjaśnia Jorge Codignotto, geolog z CONICET, argentyńskiego odpowiednika PAN.

Mapa płyt tektonicznych

mapa płyt tektonicznych (U.S. Geological Survey)

Atlantyckie wybrzeże Ameryki Południowej jest też wolnie od zagrożenia tsunami. Graniczące ze sobą pod dnem tego oceanu płyty południowoamerykańska i afrykańska oddalają się bowiem od siebie, nie ma więc tam zagrożenia silnymi podmorskimi wstrząsami.

Jesteśmy tu naprawdę bezpieczni. Buenos Aires powstawało ze świadomością tego bezpieczeństwa. Trzęsienie takie jak to ostatnie w Chile, zrównałoby prawdopodobnie to miasto z ziemią. Ale tak samo jak wiadomo, że w Santiago wstrząsy były, są i będą, tak wiemy że w stolicy Argentyny czegoś takiego nigdy nie mieliśmi i raczej mieć nie będziemy – twierdzi Alejandro Giuliano, dyrektor argentyńskiego Narodowego Instytutu Prewencji Sejsmicznej. Choć zaraz dodaje: Oczywiście nie ma na świecie stref całkowicie asejsmicznych i tektoniczne ruchy zdarzają się wszędzie. Jednak sa miejsca na Ziemi gdzie wiadomo iż wcześniej, czy później nastąpi duży wstrząs, oraz takie gdzie wiemy, że te ruchy są sporadyczne i umiarkowane. Buenos Aires zdecydowanie leży w tej drugiej grupie.

W rejonie delty La Platy historia wstrząsów jest rzeczywiście krótka i mało imponująca. Najsilniejszy z nich miał miejsce w czerwcu 1888 roku i magnitudę 5,5 stopni w skali Richtera. Nie było ofiar, ani dużych szkód.

Epicentra trzęsień ziemi na świecie, w latach 1963-1998

Epicentra trzęsień ziemi na świecie, w latach 1963-1998 (NASA)

Nie oznacza to jednak, że cała Argentyna jest równie bezpieczna. Kraj ten ma długą listę zarejestrowanych trzęsień ziemi, niektórych o bardzo tragicznych konsekwencjach. Argentyńska strefa największej aktywności sejsmicznej leży mniej więcej wzdłuż granicy z Chile, ze szczególnym uwzględnieniem rejonów Mendozy, Salty i San Juan.– tłumaczy Giuliano. Najsilniejszy z udokumentowanych wstrząsów miał 8 stopni Richtera i w 1894 roku zniszczył znaczną część prowincji San Juan.

Zdaniem sejsmologów jest tylko kwestią czasu, kiedy ponownie gdzieś w Argentynie zatrzęsie się ziemia z podobną siłą. Pozostaje mieć nadzieję, że zdarzy się to w obszarze mało zaludnionym, bowiem w przeciwieństwie do Chile, nie jesteśmy niestety zbyt dobrze przygotowani na ewentualność takiego kataklizmu. – ostrzega ekspert.

27 lutego, w kilka godzin po megatrzęsieniu w Chile, ziemia zatrzęsła się także w Argentynie. Wstrząs w okolicach Salty miał magnitudę zaledwie 6,1 stopni Richtera. Mimo to zginęły 2 osoby, a kilkanaście zostało rannych.




Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.