Prezydent jest wszystkich! Póki co…


Do czasu oficjalnego rozpoczęcia kampanii wyborczej prezydent kraju jest prezydentem wszystkich jego obywateli, a nie tylko tych którzy popierają jego partię. Nie może więc prowadzić politycznej agitacji – stwierdził brazylijski Trybunał Wyborczy. I ukarał prezydenta Lulę mandatem.

Prezydent Brazylii Inacio Lula da Silva

Prezydenta Brazylii bez problemu stać na zapłacenie kary. Jego oficjalna miesięczna pensja to 16250 reali. (fot: Ricardo Stuckert/ABr)

Brazylijski prezydent Lula będzie musiał zapłacić 5000 reali, czyli prawie 2000 euro, za przedwczesne okazanie poparcia wobec Dilmy Rousseff, kandydatki jego partii do zastąpienia go na prezydenckim fotelu. Karę tą wymierzył brazylijski Najwyższy Trybunał Wyborczy, uznając że prezydent – wbrew prawu – już w ubiegłym roku rozpoczął kampanię wyborczą, zabierając Roussef, która jest szefową jego kancelarii, na większość publicznych wystąpień na terenie kraju.

Sędziowie szczególnie skrytykowali wiec towarzyszący inauguracji kompleksu sportowego w Manguinhos, na ubogich przedmieściach Rio de Janeiro, gdzie już w maju ubiegłego roku zebrany tłum skandował na widok, toważyszącej Luli, Dilmy Rousseff: Presidenta, presidenta! Na co prezydent zareagował wówczas słowami: Mam nadzieję, że prawdziwe jest twierdzenie, iż głos ludu jest głosem Boga. Zdaniem sędziów była to niedopuszczalna agitacja.

I choć tego już sędziowie nie powiedzieli, zdaniem wielu brazylijskich komentatorów, oraz przedstawicieli opozycyjnej partii PSDB, już same reakcje tłumu nie były wcale spontaniczne, lecz prowokowane przez spin-doktorów prezydenckiej partii PT. Wielu bowiem z tych, którzy krzyczeli na ubiegłorocznych wiecach Presidenta! Presidenta!, przyznawało później, że nie wiedziało nawet jak protegowana Luli ma na nazwisko.

W przeciwieństwie do swego politycznego mentora Dilma Rousseff jest bowiem zupełnie pozbawiona charyzmy. Sprawny i lojalny urzędnik, ale nie lider – mówią o niej jej krytycy, także wewnątrz jej własnej partii. Mimo ukaranych właśnie przedwczesnych wysiłków Luli, mimo dwóch różnych ministerialnych stanowisk w jego gabinecie i mimo ogłoszonej w minionym miesiącu oficjalnej nominacji na kandydata do prezydentury, jest ona wciąż – dla wielu Brazylijczyków – wielką nieznajomą.

Z opublikowanego na początku tego tygodnia sondażu wynika, że aż 42 proc. wyborców uważa iż nie posiada na jej temat wystarczających informacji. Większość przyznaje także, że nie rozpoznałaby jej na zdjęciu.

Nie oznacza to jednak, że Rousseff w przewidzianych na 3. października pozbawiona jest szans zwycięstwa. Jej poparcie w sondażach nieustannie rośnie. Najnowsze badania opinii publicznej wskazują, że swój głos na protegowaną Luli jest już gotowych oddać 30 proc. wyborców, podczas gdy jej najgroźniejszy rywal, centrolewicowy gubernator stanu São Paulo, José Serra, ma zaledwie 5 proc. więcej zwolenników.  I to wszystko na wiele tygodni przed 5 czerwca.

To na ten właśnie dzień wyznaczono w Brazylii oficjalne otwarcie kampanii wyborczej. Od tego dnia Lula będzie mógł legalnie i bezkarnie poświęcić całą swą energię na promocję swej protegowanej.




Prześlij dalej:

2 reakcje na "Prezydent jest wszystkich! Póki co…"

  1. Marcin Manecki  19/03/2010 o 20:31

    Gdy tak czytam tutaj o latynoskiej polityce. Zwlaszcza tej w Chile, ale teraz takze tej w Brazylii, to dochodze do wniosku, ze my w Polsce jestesmy z naszymi politycznymi standardami daleko w tyle.

    Bo czy ktos sobie wyobraza podobna sytuacje w naszym kraju? Ze prezydent jest upomniany przez sedziow? Tymczasem on nawet przeciez nawet przez sekunde swej prezydentury nawet nie probowal zachowac pozorow, ze reprezentuje wszystkich Polakow. Od samego poczatku zachowuje sie jak polityczny komisarz.
    Ech… smutne to.

    Odpowiedz
  2. tierralatina.pl  16/05/2010 o 16:36

    Coraz wyraźniej widać efekty coraz bardziej otwartego zaangażowania Luli w kampanię swej protegowanej: dzisiaj po raz pierwszy w wiarygodnym sondażu Roussef jest wyraźnie przed Serrą. Instytut Vox Populi daje jej 38 proc. intencji głosów, podczas gdy Serra ma 35 proc.
    A jeszcze miesiąc temu ten sam Vox Populi dawał prowadzenie kandydatowi opozycji w proporcji 34-31.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.