Bez lotów nad Nazca


Bezterminowy strajk pilotów latających nad słynnymi geoglifami w Nazca sprawia, że kolejny – uznany przez UNESCO za dziedzictwo ludzkości – zabytek Peru, jest obecnie niedostępny dla turystów.

Początek 2010 roku jakoś nie specjalnie sprzyja branży turystycznej w Peru. Ani, turystom odwiedzającym ten kraj. Po Machu Picchu, które wciąż jest niedostępne, kolejna wielka atrakcja tego kraju musi być, niespodziewanie, wykreślana z planów podróży. Chodzi o równie słynne, co tajemnicze geoglify w rejonie Nazca. Te stworzone prawdopodobnie w pierwszych dwóch wiekach naszej ery gigantyczne rysunki, wyżłobione na pustynnych płaskowyżach, widoczne są bowiem tylko z powietrza. A samoloty przestały tam latać.

Lot nad Nazca

(fot: Christian Haugen)

Wszyscy piloci oferujący turystom 35 minutowe loty nad liniami rozpoczeli w ubiegłym tygodniu bezterminowy strajk. W swej logice podobny trochę do niedawnych protestów kierowców w Boliwii. Domagają się oni bowiem cofnięcia niedawniej decyzji lotniczych władz Peru mającej na celu nic innego jak tylko zwiększenie bezpieczeństwa tych lotów.

Bo wypadków i awaryjnych lądowań w Nazca było ostatnio coraz więcej. Nie dalej jak 25 lutego rozbił się samolot z 6 turystami na pokładzie, zgineli wszyscy łącznie z pilotem.

Jakie są więc te nowe wymagania, które sprowokowały strajk? Czyżby rzeczywiście były bardzo wygórowane? Oceńcie sami.

Nowa regulacja wymaga, aby – począwszy od 1 sierpnia tego roku – samoloty transportujące turystów nad Nazca miały nie więcej niż 30 lat, oraz miały dwuosobową załogę: pilota i kopilota. To wszystko.

Kondor - jeden z wielu geoglifów w Nazca

Kondor – jeden z wielu geoglifów w Nazca (fot: Paul Williams)

Firmy oferujące loty w Nazca usprawiedliwiają swój protest tym, że nowy przepis nie był z nimi konsultowany. I że do 1 sierpnia nie zdążą odnowić swych flot. Bo rzeczywiście – temu nie mogą zaprzeczyć – ich samoloty mają średnio między 30 a 40 lat. Rekordzistką w Nazca jest cessna z… 1956 roku. Firmy i piloci argumentują jednak, że wszystkie samoloty są sprawne i przechodzą regularne przeglądy techniczne.

Władze lotnicze są jednak, póki co, nieugięte. I zapowiadają, że nie będzie negocjacji, ani cofnięcia nowych wymagań. Co więcej nie kryją, że liczą też iż nowy przepis pośrednio doprowadzi do zmniejszenia ilości latających nad Nazca samolotów. W chwili obecnej większość maszyn zabiera na swój pokład jedynie pilota i trzech pasażerów. Efekt tego jest taki, że tłok w powietrzu jest wielki i – zdaniem ekspertów – w dotychczasowych warunkach tylko kwestią czasu jest kiedy dojdzie do powietrznej kolizji.

Wymóg wykonywanie lotów z dwuosobową załogą sprawiłby, że samoloty musiałyby być trochę większe: 6-12 osobowe. Automatycznie byłoby ich mniej.

Do tej pory niewielkie lotnisko w Nazca było… drugim najbardziej ruchliwym w całym Peru. Średnio odbywało się tam 150 ruchów (startów lub lądowań) dziennie. Więcej ma tylko międzynarodowe lotnisko w Limie.

Wstępne szacunki mówią, że z powodu strajku branża turystyczna regionu Nazca traci obecnie ok. 70 tys. dolarów dziennie.

Loty nad geoglifami są normalnie drugą – po wizytach w Machu Picchu – najpopularniejszą wśród zagranicznych turystów atrakcją Peru. Co dziesiąty cudzoziemiec zwiedzający ten kraj decyduje się na powietrzną wycieczkę nad tajemniczymi rysunkami.


PS. Ktoś z Was leciał nad Nazca? Jakie wrażenia?

Prześlij dalej:

5 reakcji na "Bez lotów nad Nazca"

  1. lachman  23/03/2010 o 13:18

    No proszę, cóż za news mi umknął… Wychodzi na to że powinienem być podwójnie szczęśliwy – że przeżyłem i że w ogóle zobaczyłem linie z powietrza.
    Leciałem nad liniami w Nazca 24 lutego. Samolot (Cessna) był 4-osobowy (pilot plus 3 pasażerów). W pierwszym samolocie nie działało radio, więc nie wystartowaliśmy, tylko zmieniliśmy samolot. W drugim wszystko działało, lot był wyjątkowo spokojny, pilot krążył nad rysunkami w taki sposób, żeby i z jednej, i z drugiej strony samolotu było wszystko elegancko widać. Żadnych większych problemów nie zanotowałem, poza tym, że linie nie były jakoś doskonale widoczne. Może to kwestia braku odpowiedniego światła (było popołudnie, słońce za chmurami), a może styczniowych opadów, które – jak gdzieś przeczytałem – uszkodziły nieco niektóre figury.
    Moje fotki z Nazca tutaj: http://lachman.blox.pl/2010/03/Gdzie-te-kreski.html

    Odpowiedz
    • tierralatina.pl  23/03/2010 o 13:38

      No to wygląda na to, że rzeczywiście załapałeś się na jeden z ostatnich lotów: 25 lutego był wspomniany, tragiczny wypadek; 26 lutego zakazano lotów do czasów jego wyjaśnienia, a gdy zakaz w końcu zdjęto, zaczął się strajk.

      Odpowiedz
  2. Kaśka Żuk  23/03/2010 o 19:04

    No to ja chyba lecialam tym najstarszym. W ubieglym roku. To była przygoda mojego życia. Ale z gatunku tych co by się chciało zapomnieć. W jakieś 10 minut po starcie silnik naszego samolociku zaczął prychać i kichać, pilot zaczął kląć, nerwowo ruszac jakieś wyłączniki, ale prychanie nie ustawało. W efekcie szybko wylądowaliśmy, ale nie na lotnisku, lecz na szosie.

    Najlepsze jest to, że w firmie organizujacej lot nie oddali nam pieniedzy, a jedynie proponowali kolejny lot. Na ktory my już zupełnie nie miałyśmy ochoty. Tak więc linii Nazca ani nie widziałam, ani miło nie wspominam.

    Odpowiedz
    • lachman  24/03/2010 o 20:00

      Cóż, standardy bezpieczeństwa nie należą tam do najwyższych… Z drugiej strony, jeśli standard się podniesie, to pewnie lot zamiast 50 dolarów będzie kosztować 100 albo więcej. Coś za coś…
      Jeśli kogoś interesuje, jak wyglądał ten lot z 24 lutego, to zapraszam: http://www.youtube.com/watch?v=gUqmpzO6p1Y

      Odpowiedz
  3. Pingback: Salta « Ameryka Łacińska

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.