Przesadzili. Przeciwnik Cháveza ponownie merem.


Wygląda na to, że niektórzy sędziowie Sądu Najwyższego Wenezueli mają jeszcze jakieś skrupuły i resztki przyzwoitości. Anulowali bowiem kuriozalną decyzję wydaną tydzień wcześniej przez swych kolegów. Długi właściciela wynajmowanego domu okazały się w końcu niewystarczające aby unieważnić wynik wyborów…

W Wenezueli, która powoli się przyzwyczaja do coraz większej politycznej subordynacji władzy sądowej, niedawny wyrok Sądu Najwyższego wywołał mimo wszystko osłupienie. Izba Wyborcza tej instytucji postanowiła bowiem odebrać prawa polityczne – i automatycznie usunąć z powierzonej mu w powszechnych wyborach funkcji mera gminy Sucre w stanie Zulia – opozycyjnemu wobec Hugo Cháveza politykowi, Jorge Barbozie.

Śledczy długo musieli szukać „haka” na opozycjonistę, skoro w końcu znaleźli, że właściciel domu, który Barboza wynajmuje… nie zapłacił kiedyś kilkuset boliwarów należnego podatku. Sędziowie swój wyrok pozbawiający mera stanowiska oparli na stwierdzeniu, że będąc jego lokatorem, stał się „solidarnym dłużnikiem wobec Skarbu Państwa”. I to wystarczyło aby orzec utracenie praw politycznych.

Nie był to jednak koniec prawnego kabaretu. Sędziowie Sądu Najwyższego orzekli bowiem – wbrew prawu, które przewiduje iż w takiej sytuacji odwołanego mera ma zastąpić na stanowisku przewodniczący Rady Miejskiej – że gminą rządzić będzie Humberto Franka – lokalny działacz prezydenckiej partii PSUV. Ten sam, który przegrał wybory wygrane przez Barbozę.

Po tym kuriozalnym wyroku podniósł się w Wenezueli i poza jej granicami raban. Bo choć to nie po raz pierwszy rewolucyjne władze wykorzystują sądy do usuwania popularnych politycznych przeciwników, to jednak po raz pierwszy odbyło się to w sposób tak karykaturalnie wręcz bezczelny.

Omar Barboza, przewodniczący opozycyjnej partii UNT i zarazem brat odwołanego mera, tłumaczył zagranicznym dziennikarzom: To jest aż śmieszne, do czego posuwa się władza sądowa. Bezwstydnie obnaża się jako instrument zemsty politycznej w Wenezueli. Zdaniem polityka decyzja Sądu Najwyższego była dowodem desperacji rządu Cháveza. Widząc w ostatnich sondażach jak bardzo traci poparcie, władza próbuje pokazać ludziom, że ich głos i tak nic nie jest warty. To próba zastraszenia ludu, przekonania go aby nie brał udziału w listopadowych wyborach nowego Parlamentu. – stwierdził.

Ktoś na górze władzy doszedł najwyraźniej do wniosku, że tym razem przesadzono. Sąd Najwyższy, ponownie naciągając prawo, uznał właśnie swą teoretycznie ostateczną decyzję w sprawie Jorge Barbozy, za… gwałcącą jego konstytucyjne prawa polityczne. I przywrócił go na stanowisko mera.

Jednak tydzień rewolucyjnych rządów w Sucre pozostawił ślady. Chavista Humberto Franka zdążył opróżnić większość kont bankowych gminy, oraz przekazać wszystkie należące do niej samochody… partii PSUV.

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.