Rozbite chilijskie filiżanki


To był jeden z najmłodszych Parków Narodowych w Chile. I w sumie nadal jest, choć od 27 lutego, dnia w którym kraj ten dotknęło wielkie trzęsienie ziemu, nic tam już nie jest takie samo. Słynne Siedem Filiżanek uległo zniszczeniu.

Parque Nacional Radal Siete TazasTo było jedno z najpiękniejszych miejsc chilijskiego regionu Maule. Oddalony o niespełna 300 kilometrów od Santiago de Chile, utworzony w marcu 2008 roku, Park Narodowy Siete Tazas, słynął właśnie z owych figurujących w jego nazwie, Siedmiu Filiżanek. Była to, położona w bazaltowym wąwozie, kaskada siedmiu malowniczych jeziorek o krystalicznie czystej wodzie, odzielonych od siebie wodospadami, z których największy, Velo de la Novia (Welon Panny Młodej), miał ponad 50 metrów wysokości.

Salto de la Leona

Wodospad Lwicy także obecnie już nie istnieje

Jeziorka te były popularnym miejscem wycieczek – w niektórych z nich można się było kąpać, a górscy kajakarze często trenowali w wąwozie pokonywanie progów wodnych i wodospadów.

Nie bez powodu jednak o tym wszystkim piszę w czasie przeszłym – 27 lutego, gdy centralne Chile wstrząsnęło jedno z najsilniejszych w historii tego kraju trzęsień ziemi, Siedem Filiżanek także uległo zniszczeniu. Popękały. Dosłownie.

Gdy w kilka dni po katakliźmie Chilijczyk z Rancagua, Fernando Olate, jako pierwszy opublikował takie zdjęcie:

Parque Nacional Radal Siete Tazas

Siete Tazas, przed i po trzęsienieniu ziemi (fot: Fernando Olate)

to zewsząd posypały się na niego gromy. Inni chilijscy użytkownicy komunikatora zarzucali mu niesmaczne poczucie humoru i oskarżali o manipulacje. Nikt nie chciał wierzyć, że zdjęcie po prawej stronie może być prawdziwe.

Ataki na fotografa ustały dopiero, gdy przedstawiciele CONAF, instytucji opiekującej się wszystkimi chilijskimi Parkami Narodowymi, oficjalnie potwierdzili – w Siedmiu Filiżankach, po trzęsieniu ziemi, nie ma już wody.

Parque Nacional Radal Siete Tazas w Chile

(fot: Fernando Olate)

Zdaniem geologów w wyniku trzęsienia ziemi pękła bazaltowa skała w której woda przez wieki wyżłobiła sobie malownicze jeziorka i wodospady. A rzeka Claro, która zasilała Siedem Filiżanek swym nurtem, znalazła sobie nowe koryto, tym razem podziemne. Woda znika miedzy skałami na początku wąwozu i wypływa ponownie na powierzchnię już za nim, zostawiając filiżanki zupełnie suche.

Parque Nacional Radal Siete Tazas w Chile

(fot: Fernando Olate)

Parque Nacional Radal Siete Tazas w ChileNa szczęście, może nie wszystko jest jeszcze bezpowrotnie stracone. Zdaniem ekspertów nie jest wykluczone, że na wiosnę, która południowej półkuli rozpoczyna się we wrześniu, Siete Tazas odzyskają swój splendor. Wtedy bowiem, roztapiające się w górach śniegi znacznie wzmagają nurt rzeki Claro. Wezbrana woda niesie wówczas ze sobą piasek, kamienie, drewno, które – być może – zatkają aktualny podziemny przesmyk. I wszystko wtedy wróci do normy.

Oby tak się stało.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

5 reakcji na "Rozbite chilijskie filiżanki"

  1. MT  25/03/2010 o 14:09

    To rzeczywiście niezwykłe. Trzeba się spieszyć i spływać piękne rzeczki zanim znikną, wyschną, ludzie wybudują na nich hydroelektrownie..

    Odpowiedz
  2. magp  25/03/2010 o 22:45

    oby!
    bo serce sie kraje, gdy sie na to patrzy :-/

    Odpowiedz
  3. ciekawski  26/03/2010 o 01:25

    A ja mam pytanie językowe. Pełna nazwa parku, to Parque Nacional Radal Siete Tazas. Czym jest ów tytułowy Radal, bo nie mogę go znaleźć w żadnym słowniku?

    Odpowiedz
    • Tomek Surdel  26/03/2010 o 02:29

      Radal to drzewo rosnące w Chile i Argentynie. Szeroko używane w lokalnej etnofarmakologii. Ma zastosowanie antygrzybiczne i antyastmatyczne.
      Nie znam niestety jego polskiej nazwy, nie jestem nawet pewien, czy istnieje. Szukałem i nigdy nie znalazłem.

      Łacińska nazwa to: Lomatia hirsuta. W hiszpańskim używa się też nazwy: Nogal silvestre.

      Odpowiedz
      • ciekawski  26/03/2010 o 21:18

        Dzieki wielkie. Rzeczywiscie nie ma chyba polskiej nazwy dla Lomatia hirsuta. Ale jeszcze raz dzieki za info.

        I niesmiala propozycja – moze warto byloby zrobic na tierralatinowym forum dzial poswiecony latynoamerykanskiej faunie i florze?

        Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.