Wałęsa czeka na wolną Kubę


Były polski prezydent i laureat pokojowej nagrody Nobla, Lech Wałęsa, skrytykował dziś wspólnotę międzynarodową za opieszałość w działaniach mogących doprowadzić do demokratyzacji życia politycznego na Kubie.

Lech Wałęsa jest od kilku dni w Madrycie, gdzie jego fundacja zorganizowała dwudniowe seminarium „Europejczcy solidarni z Kubą”. Były prezydent nie szczędził słów krytyki pod adresem europejskich i amerykańskich rządów, które – jego zdaniem – nie wywierają należytego nacisku na władze w Hawanie, aby te usiadły w końcu do negocjacyjnego stołu z opozycją i wspólnie opracowały plan wprowadzenia demokracji na wyspie. –Odnoszę czasami wrażenie, że zwłaszcza Amerykanom, zależy na utrzymaniu kubańskiego skansenu marksizmu i komunizmu, z Fidelem Castro na czele– stwierdził Wałęsa w rozmowie z hiszpańską agencją EFE.

I choć zdaniem naszego rodaka „jest wręcz niewiarygodne”, że reżim rodziny Castro nie upadł wraz z falą przemian jakie towarzyszyły upadkowi Muru Berlińskiego i rozpadowi ZSRR, to jednak nie ma on wątpliwości, że – wcześniej czy później – do zmian na Kubie dojdzie.

Castrowski reżim jest, według Wałęsy, „sprzeczny z logiką rozwoju cywilizacyjnego”, który sprawia m.in. że ludzie chcą podróżować, a nie być więźniami własnego kraju. Zdaniem byłego związkowca nie ma też odwrotu przed wolnym rynkiem, gdyż – jak pokazała historia – centralnie planowana gospodarka nigdy i nigdzie się jeszcze nie sprawdziły.

Wałęsa podkreślił jednak, że to Kubańczycy – tak jak my to zrobiliśmy w Polsce – sami muszą wziąć sprawy w swoje ręce i zmusić władze w Hawanie do dialogu i reform. Wspólnota międzynarodowa może i musi wspierać tych co walczą o wolność na Kubie, ale nie ich zastąpić, wykonać pracy za nich. To sami Kubańczycy muszą dać impuls, który sprowokuje lawinę przemian – stwierdził. I zapewnił przy okazji, że „jego bagaże są gotowe”, aby w kluczowym momencie polecieć na wyspę i osobiście dołożyć wszelkich starań, aby proces demokratyzacji był pokojowy.

głodujący kubański opozycjonista Guillermo Fariñas

głodujący kubański opozycjonista Guillermo Fariñas

Polski Noblista przypomniał, że rozmawiał kilka dni temu przez telefon z Guillermo Fariñasem, kubańskim niezależnym dziennikarzem, który od 26 lutego prowadzi na wyspie strajk głodowy, domagając się uwolnienia 26 więźniów politycznych mających kłopoty ze zdrowiem. Rozpoczął go w trzy dni po głodowej śmierci innego kubańskiego dysydenta – Orlando Zapaty.

Chciałem go przekonać, że Kuba bardziej niż męczenników potrzebuje żywych opozycjonistów, zwłaszcza z takim jak jego doświadczeniem – tłumaczył Wałęsa. Fariñas miał odpowiedzieć, że ma nadzieję iż kiedyś Wałęsa będzie mógł odwiedzić jego kraj i złożyć kwiat na jego grobie, bo będzie to oznaczać, że Kuba jest już wolna i jego protest nie poszedł na marne. Ja to rozumiem, bo sam nie raz głodowałem i wiem, że dochodzi się w takim proteście do momentu, w którym trudno już obiektywnie oceniać sytuację i w którym człowiek oswaja się z myślą, że może umrzeć – podkreślił Wałęsa. Strajk głodowy jest formą walki i zwycięstwa – dodał.

W trakcie madryckiego seminarium zawiązała się paneuropejska parlamentarna grupa robocza, której członkowie zobowiązali się zm.in. wracać uwagę swych naradowych parlamentów na łamanie praw człowieka, oraz ograniczanie praw cywilnych i obywatelskich na Kubie. Członkami-założycielami grupy są Hiszpanie: Teófilo de Luis, Antonio López-Istúriz, José Ignacio Salafranca i Pablo Arias, Portugalczyk José Ribeiro, Litwin Egidijus Vareikis oraz Maciej Płażyński z Polski.

Prześlij dalej:

5 reakcji na "Wałęsa czeka na wolną Kubę"

  1. Mr Guru Limited  06/04/2010 o 23:44

    Państwa na świecie w tym i Hiszpania, sprzeciwiają się sytuacji na Kubie bo mają zdecydowanie skuteczniejsze metody np. walki z protestującymi.
    http://www.cubainformacion.tv/index.php?option=com_content&task=view&id=14182&Itemid=86

    Odpowiedz
  2. Chavez-ultras  23/07/2010 o 12:18

    Komedianci na pewno Kuby nie wyzwolą.

    Odpowiedz
    • obserwator  23/07/2010 o 18:55

      Nie za bardzo rozumiem kogo nazywasz komediantami, ale w sumie to i tak nie ma znaczenia, bo – z tego co zauwazylem – ty w swoich przepowiedniach i twierdzeniach zazwyczaj sie mylisz.

      Odpowiedz
      • Chavez-ultras  16/08/2010 o 21:48

        @obserwator
        Masz rację; przepowiedni żadnych nie głoszę, może dlatego, że nie jaram i nie mam odlotów. Jeśli zaś chodzi o twierdzenia, to w swoich wypowiedziach na tym portalu (przynajmniej ja tak myślę) nie odkryłem i nie opisałem żadnego zjawiska, czy formuły matematycznej. Jeśli się gdzieś doczytałeś w moich dyskusjach czegoś, co nieświadomie odkryłem daję Tobie monopol na czerpanie zysków.
        A w rolę komedianta wcielił się pan Wałęsa. Jeśli taki jest odważny, niech przeskoczy tym razem nie mur ale granicę (incognito i nielegalnie),
        pójdzie pod pałac Castro i zacznie nawoływać do uwolnienia więźniów politycznych. Wtedy powiem: myliłem się w ocenie, to Bohater.

        Odpowiedz
  3. Ignorant  13/08/2010 o 13:56

    Ciekawie piszesz………tierralatina, mam małą uwage co do wypowiedzi
    byłego związkowca, zresztą i tak na obecny czas mało znaczącą, ale gwoli scisłości, chciałbym abyś podjął temat. Otóż wiadomo wszystkim że w chinach dalej komunizm żądzi i dobrze się miewa. Ba.. nawet inwestycje podejmują takie gdzie amerykanie sami przyznają, że nawet marzyć o tego typu inwetycjach nie sposób. Wszystkim wiadomo obecnie że jak kapitalizm
    czystej wody tak i komunizm nie mają prawa egzystencji, wśród społeczeństw gdzie środki masowego przekazu pozwalają na wymianę doświadczeń korygowanie błędów niemal natychmiast! I tu przykładem są Chińczycy! Oni pracują dla siebie nie dla przetłuszczonego amerykana, czy patologicznie nawiedzonego europejczyka, w pogoni za euro.Uważam że w cywilizacja dnia dzisiejszego wkradł się zabobon średniowiecza, niebawem każdy z nas obudzi się z ręką w nocniku. A mamy nieograniczony niemal dostęp do osiagnięć nuki…. o ironio losu !!!! Gdzie jesteśmy i kim jesteśmy?
    Nasza matka ziemia jest naprawdę mała…..

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.