Tryumf Santosa, klęska… sondaży


Największymi przegranymi niedzielnych wyborów prezydenckich w Kolumbii okazały się być… ośrodki badania opinii publicznej. Żaden z nich nie przewidział aż takiego tryumfu Juana Manuela Santosa. Wszystkie zapowiadały remis z Antanasem Mockusem, tymczasem naprawdę niewiele brakowało aby były minister obrony, już w pierwszej rundzie, znokautował swego politycznego rywala.

Juan Manuel Santos po ogłoszeniu niedzielnych wyników

Totalna klęska. Tak można najkrócej określić wynik uzyskany w niedzielnych wyborach prezydenckich w Kolumbii przez… instytuty sondażowe. Wszystkie, bez względu na to kto je wynajmował i jakie są ich ewentualne sympatie, czy też koneksje polityczne, poniosły klęskę. Sromotną.

Bo wszystkie jednogłośnie przepowiadały, że dwaj główni kandydaci – Juan Manuel Santos i Antanas Mockus – będą szli łeb w łeb. Że walka bedzie zacięta, a jej wynik niepewny – prognozowano, że w pierwszej turze wygra nieznacznie Santos, a w drugiej prawdopodobnie, ale też nieznacznie – Mockus.

Tymczasem Juan Manuel Santos Antanasa Mockusa już w pierwszej turze powalił na łopatki. Jego przewaga okazała się być tak wyraźna, że niewiele brakowało aby wcale nie trzeba było organizować II tury. Wyniki mówią same za siebie (w nawiasach prognozy ostatniego przedwyborczego sondażu Ipsos Napoléon Franco):

  1. Juan Manuel Santos – 6758539 głosów, 46,56 proc. poparcia (34 proc.)
  2. Antanas Mockus – 3120716 głosów, 21,49 proc. poparcia (32 proc.)
  3. Germán Vargas Lleras – 1471377 głosów, 10,13 proc. poparcia (5 proc.)
  4. Gustavo Petro – 1329512 głosów, 9,15 proc. poparcia (6 proc.)
  5. Noemí Sanín – 892323 głosów, 6,14 proc. poparcia (6 proc.)
  6. Rafael Pardo – 636624 głosów, 4,38 proc. poparcia (3 proc.)
  7. Jairo Calderón Carrero – 33924 głosów, 0,23 proc. poparcia (0 proc.)
  8. Robinson Devia González – 32080 głosów, 0,22 proc. poparcia (0 proc.)
  9. Jaume Araujo Rentería – 15701 głosów, 0,10 proc. poparcia (0 proc.)
  10. Wyniki oficjalne, tymczasowe – po podliczeniu 99,71 proc. oddanych głosów. Frekwencja 49,24 proc.

Jakby na to nie patrzeć, zapowiadanego remisu nie było. Ani niczego innego co choć trochę mogłoby go przypominać. Na Juana Manuela Santosa zagłosowało ponad dwa razy więcej Kolumbijczyków, niż na jego rywala z Partido Verde.

Różnice między ostatnimi sondażowymi zapowiedziami a rzeczywistością są tak wielkie, że kolumbijskie władze już zapowiadają, że zmienią przepisy regulujące zasady badania opinii publicznej. Mówi się m.in. o ewentualnym zwiększeniu minimalnej wielkości tzw. grupy reprezentatywnej.

Szefowie instytutów twierdzą, że to nic nie da i przekonują, że problem leży gdzie indziej. Ich zdaniem jest nim m.in. zakaz przeprowadzania sondaży ciągu tygodnia poprzedzającego głosowanie. Bo, tłumaczą, to właśnie wtedy wiele osób podejmuje ostateczną decyzję o tym kogo poprze. W tym konkretnym przypadku, w ostatnim przedwyborczym sondażu, przeprowadzonym 22 maja, aż 14 proc. sondowanych twierdziło, że na pewno pójdzie na wybory, choć wciąż waha się kogo poprzeć.

Kolumbijscy socjologowie wskazują także inne czynniki, które mogły przyczynić się do błędnych prognoz. Jeden z nich nazywają „modą na Mockusa”. Zwłaszcza wśród młodych, mieszkających w dużych miastach Kolumbijczyków, studentów dużych uniwersytetów, oraz tzw. artystycznych i intelektualnych elit, popieranie kandydatury byłego mera Bogoty stało się, w ostatnich tygodniach poprzedzających głosowanie, bardzo trendy. W pewnych środowiskach nie wypadało wręcz mówić, że się zamierza – mimo wszystko – głosować na ex-ministra obrony, że nie jest się za tą nową, nowoczesną Kolumbią, którą Mockus i jego Ola Verde starały się symbolizować. W lokalach wyborczych ta społeczna, czy towarzyska presja jednak znikała. Socjologowie są wręcz przekonani, że dziesiątki tysięcy Kolumbijczyków nadal mówi swym znajomym, że głosowała na Mockusa, choć tak naprawdę poparli Santosa.

Kolejnym powodem dla których wyniki sondaży odbiegły od rzeczywistości jest, zdaniem ekspertów, niedostateczna znajomość i niewłaściwe odzwierciedlenie w sondażowanych grupach reprezentatywnych najbiedniejszych warstw społecznych, zwłaszcza tych poza dużymi aglomeracjami. Tymczasem okazało się, że biedni, w zdecydowanej większości, poparli właśnie Juana Manuela Santosa.

Abstrahując od sondażowych pomyłek, wyniku Antanasa Mockusa, choć jest on znacznie słabszy niż się spodziewano, nie można jednak uznać za porażkę. On sam zresztą słusznie, po ogłoszeniu niedzielnych wyników, zauważył: „Jeszcze kilka miesięcy tygodniu temu prawie nikt nie wierzył, że kandydat Partii Zielonej może znaleźć się w II turze. A jednak w niej jesteśmy!” I rzeczywiście jest nielada sukcesem, że partia założona zaledwie kilka miesięcy wcześniej, stała się drugą siłą polityczną w kraju.

Czy Antanas Mockus ma szanse na zwycięstwo w II turze?

Zdaniem większości kolumbijskich obserwatorów i politycznych analityków są już one tylko, po wydarzeniach minionej niedzieli, mocno teoretyczne. Zwłaszcza, że polityczne zaplecza Germána Vargasa Llerasa i Noemí Sanín coraz bardziej otwarcie skłaniają się do oficjalnego poparcia w II turze Juana Manuela Santosa. Będzie im to zrobić tym łatwiej, że wciąż aktualna pozostaje jego kusząca propozycja utworzenia rządu jedności narodowej, skupiającego reprezentantów jak największej ilości partii.

Wykluczone jest tymczasem aby Mockusa poparł w drugiej turze Gustavo Petro z zdecydowanie lewicowego Alternatywnego Bieguna Demokratycznego. Ten polityk, który w niedziele zdobył ponad 9 proc. głosów, od dawna twierdzi, że Partido Verde i jej kandydat ideologicznie niewiele się różnią od tradycyjnych prawicowych ugrupowań i samego Juana Manuela Santosa. Petro nieustannie też wypomina, że jeden z trzech założycieli Zielonej Partii, były mer Bogoty Enrique Peñalosa, w poprzednich wyborach prezydenckich aktywnie wspierał powtórną kandydaturę Álvaro Uribe.

Wygląda więc na to, że Mockusowi, jeśli nadal marzy o prezydenturze, nie pozostaje nic innego jak walka o abstencjonistów, czyli uzyskanie aktywnego poparcia jak największej części tej połowy kolumbijskiego społeczeństwa, która w minioną niedzielę pozostała w domu. Zadanie to jednak – twierdzą specjaliści – wyjątkowo trudne.

W obliczu tego co się wydarzyło w minioną niedzielę cytowanie sondaży jest dość ryzykowne, ale cóż – ukrywać ich przecież nie będziemy – najnowszy z nich zapowiada, że w II turze Juan Manuel Santos otrzyma 61,8 proc. głosów, a Antanas Mockus 29,8.

Book Hostels Online Now

Prześlij dalej:

18 reakcji na "Tryumf Santosa, klęska… sondaży"

  1. K.Lelak  09/06/2010 o 18:37

    Znamienne jest to zjawisko mody na danego polityka i presji środowiska. U nas też to występuje. Jestem przekonany, że niestety sporo z tych którzy deklarują wśród przyjaciół i znajomych poparcie dla marszałka Komornickiego, zagłosuje w efekcie na kartofla-bis. I obudzimy się, jak to się mówi, „z ręką w nocniku”. Oby nie…
    Choć z drugiej strony to rozumiem. Bo gdyby mi ktoś ze znajomych wprost powiedział, że popiera Kaczyńskiego, to – najprawdopodobniej – automatycznie przestałby być moim znajomym. Bo uznałbym go za idiotę.

    Odpowiedz
    • zuercher  09/06/2010 o 18:52

      A ja, muszę przyznać, zupełnie nie rozumiem jak mogą polityczne sympatie i antypatie wpływać na przyjaźnie czy znajomości. I np. nie mam pojęcia o tym na kogo będzie głosować większość moich znajomych. Nie wiem i jakoś specjalnie nie chcę wiedzieć. Cenię ich za inne rzeczy niż polityczne poglądy. Nawet jeśli ktoś sie otwarcie politycznie deklaruje.
      Mój najlepszy przyjaciel jest sympatykiem (a może nawet i członkiem) PiS, partii zupełnie mi obcej ideowo, ale to nie powód abym miał się z nim kłócić, czy się na niego obrażać. Wiemy, że politycznie się nie zgadzamy, ale nikt nikogo nie próbuje przekonać do swych racji. Najwyżej czasem się trochę poprzekomarzamy. 🙂
      Nie rozumiem jego wyboru, ale go akceptuje. Tak samo jak nie rozumiem, dlaczego nie lubi piwa… 🙂

      Odpowiedz
    • Garnek z Neolitu  10/06/2010 o 16:24

      A ty taki madry jestes bo glosujesz na Bronka?

      Odpowiedz
    • worph  13/06/2010 o 18:38

      Idiotą to jesteś Ty K.Lelak, jak można głosować na gajowego, nieuka i jeszcze do tego agenta WSI. A może Ty też jesteś jakimś klakierem któremu płacą, co podjudza i stara się nadać jakieś trendy jedynej słusznej opcji?

      Odpowiedz
      • obserwator  13/06/2010 o 19:14

        Niestety (z dużym naciskiem na to niestety) gajowy, jak go nazywasz, to jednyna rozsądna opcja w tych wyborach. Jak nie on, to kto? Przecież nie życiowy niedojda z kotem, o rozdmuchanym ego i socjalistycznym spojrzeniu na gospodarkę!

        Odpowiedz
        • UIWU  13/06/2010 o 23:38

          ” o rozdmuchanym ego i socjalistycznym spojrzeniu na gospodarkę” A rzeczywiście, dobry komentarz na Komora! A sorry, ty o Kaczyńskim. Taka prawda, że Ci dwaj kandydaci niczym się w sumie nie różnią. Na Bronka to głosują się ludzie wierzących, że PO walczyło z PiS, bo chcieli zawłaszczyć państwo. Tak naprawdę nie chcieli, żeby oni zajęli im koryto.

          Odpowiedz
        • lisek  14/06/2010 o 21:16

          PIS to jedyna partia która od czasów rządów Leszka Millera obniżyła w Polsce podatki. Dla mnie każdy kto głosuje na „Komornickiego” jest idiotą lub po prostu nie ma wiedzy. Głosowanie na PO jest modne, niepoparte najczęściej żadnymi głębszymi przemyśleniami.

          Odpowiedz
          • Michał  15/06/2010 o 00:04

            Oczywiście, że tak. Nie zmienia to faktu, że głosowanie na PiS, SLD czy PSL jest RÓWNIE głupie.

            Chcecie zmian to wybierzcie prawdziwą alternatywę – spoza układu. W innym wypadku pokazujecie, że tak naprawdę żadnych zmian nie chcecie.

            Jak już wspominałem w interesie wszystkich czterech partii są kłótnie oraz stagnacja. Sami pomyślcie, jaki niby interes mają politycy w rozwiązaniu jakiegoś problemu? Ich celem nie jest problem rozwiązać tylko rozwiązywać! Tak długo jak to tylko możliwe (a mając tak tępych wyborców jak Polacy to mogą to robić BAAARDZO długo).

            Powtarzam – chcecie zmian? To głosujcie na partie spoza układu : np. UPR, WIP, PPP. Jakiekolwiek, byle nie Bandę Czworga!

          • MaciekiHania  15/06/2010 o 03:10

            Może i obniżyli podatki, ale np. niemal calkowicie zablokowali budowe autostrad w naszym kraju.
            Poza tym, glosujac na pana J.K. czułbym się, że głosuję także na takie osoby jak Ziobro, Pospieszalski, Targalski i inne twarze III RP.
            Poza tym wszystkim, ŚP Lech Kacynski byl, w moim odczuciu, złym prezydentem. On był prezydentem jednej opcji, nie wszystkich Polaków. W żaden sposób się ze stylem jego prezydentury nie identyfikowałem (choć na niego właśnie zagłosowałem). To, że zmarł tragicznie nie zmienia w żadnym stopniu tej oceny. I nie mam żadnych przesłanek, że jego brat może być lepszy.
            Wreszcie, na koniec, mam sporo znajomych wśród politycznych „elit” mojego miasta. Znam dobrze, na stopie towarzyskiej, i PiSowcow, i POwcow i SLDowcow.
            I największy rozdzwięk między tym co się mówi a tym co się robi, największy cynizm, widzę własnie wśród chłopaków z PiS.
            I to wystarcza, żebym nie darzył ich (jako formacji politycznej) zaufaniem.

    • Michał  14/06/2010 o 23:49

      Głosując na Bronka (a co ważniejsze – myśląc, że PO jest jakąś alternatywą) wychodzisz na takiego samego idiotę jak typowy wyborca PiS’u.

      Wyborcy PiS’u, PO, PSL jak i SLD to po prostu zmanipulowane przez telewizję, radio i prasę osobniki święcie wierzące, że głos na któreś z tych ugrupowań przyniesie jakiekolwiek zmiany na lepsze (podczas gdy nie przyniesie nawet zmian na gorsze). Wszystkie te partyjki należą do TEGO SAMEGO UKŁADU.
      I nie ma w tym nic dziwnego, skoro ta ich utajniona koalicja przynosi im zyski, a do tego potrafi przetrwać wszelkie burze to niby po co mieliby coś zmieniać?

      Kłótnie, które widzicie w telewizji to tylko i wyłącznie taka polityczna gierka, która ma na celu wywołanie u was wiadomych przemyśleń – że to niby dzieje się naprawdę, że to niby polityczni rywale co to chcą dla nas jak najlepiej, tylko nie mogą dojść do porozumienia… Najgorsze jest to, że Wy to kupujecie, a ja, muszę za to płacić. Ale tak to już jest we wspaniałej demokracji…

      Odpowiedz
  2. tierralatina.pl  11/06/2010 o 19:17

    Według opublikowanych dzisiaj sondaży Juan Manuel Santos będzie, bezapelacyjnie, przyszłym prezydentem Kolumbii. Gallup daje mu w II turze 66,5 proc. poparcia, podczas gdy Mockus ma otrzymać 27,4 proc. głosów.
    Inny ośrodek badania opinii publicznej, CNC, daje Santosowi 60,8 proc., a kandydatowi Partii Zielonej: 28,3 proc.

    Odpowiedz
    • lisek  14/06/2010 o 21:19

      O Mockusie był świetny film na tegorocznym Planet Doc Review „Zmiany w Bogocie”

      Odpowiedz
  3. Chavez-ultras  14/06/2010 o 00:06

    Nie wiem jak działają firmy sondażowe w Kolumbii ale w Polsce nigdy nie trafiły w wyborach prezydenckich przynajmniej. Dla mnie przynajmniej jest to obojętne, kto wygra w Polsce. Już bardziej interesują mnie wybory w USA Niemczech czy Rosji. Mój byt jest więcej zależny od wyników wyborów w wyżej wymienionych państwach niż wyboru polskiego prezia. Przestałem chodzić na wybory, bo kto by nie został wybrany i tak niewiele może. Myślę, że kolumbijski prezio jest bardziej poważany w zagranicznej polityce niż nasz; choćby to był nawet „gajowy” Komorowski. Kolumbia jest poważnym eksporterem „towaru” a to się liczy w polityce światowej więcej niż najbardziej nadęty prezio z Polski.

    Odpowiedz
  4. K.Lelak  16/06/2010 o 02:35

    ZAKŁAMANIE Jarosława Kaczyńskiego.
    1. Nie będę premierem, gdy mój brat będzie prezydentem;
    2. Nie będzie koalicji z Samoobroną;
    3. Cieszę się, że będę na pierwszej linii walki z Samoobroną;
    4. My w kolejnej kompromitacji i w otwieraniu Samoobronie drogi do władzy w Polsce uczestniczyć nie będziemy;
    5. Nie poprzemy nikogo z wyrokiem sądu lub przeciwko komu toczą się sprawy sądowe. To jest sprzeczne z ideałami PIS;
    6. V-ce minister sprawiedliwości (sędzia Kryże) nie ścigał i nie osadzał w więzieniu działaczy opozycji w latach 70.;
    7. Wybudujemy trzy miliony mieszkań;
    8. Wprowadzimy szybko niższe podatki;
    9. Wycofamy wojsko polskie z Iraku;
    10. Prawie 200 km autostrad w 2006, to nasza zasługa;
    11. Tylko 6 km autostrad w 2007, to wina SLD;
    12. Marcinkiewicz, to premier na całą kadencję;
    13. Pomożemy Stoczni (UE chce zwrotu 4 mld euro);
    14. Zredukujemy administrację państwową;
    15. W rządzie nie będzie byłych członków PZPR Dla mnie, raz dane słowo, jest święte… (Jarosław Kaczyński 10 VII 2006)

    Odpowiedz
  5. Nana  29/06/2010 o 21:07

    szkoda, ze wygral Santos. Chyba Kolumbia nie jest jeszcze przygotowana na kandydata ktory ma zdecydowanie europejska wizje panstwa. Bardzo szkoda, bo ktos w koncu zainteresowal sie normalnymi, przecietnymi obywatelami. No i coz, zwyciezyl niestety populizm.

    Odpowiedz
    • bogotano  29/06/2010 o 21:28

      Dzieki Bogu, ze nie zwyciezyl Santos. Wada Mockusa byla wlasnie ta jego „europejskosc”. Tymczasem to nie jest europejski kraj. To kraj w ktorym nadal trwa toczaca sie od kilkudziesieciu lat wojna. I ktora, na szczescie, staje sie coraz mniej dotkliwa. M.in. dzieki Santosowi.

      Mockus byl swietnym merem (Peñalosa jeszcze lepszym), sam na niego glosowalem. Ale panstwo to jednak nie to samo co miasto. To zupelnie inny wymiar. W kazdym tego slowa znaczeniu. Panstwem, zwlaszcza takim jak Kolumbia, nie da sie rzadzic jezdzac po nim na rowerze w przebraniu supermana.

      Prezydent w tym kraju musi byc zdecydowany. Miec jasna wizje tego co trzeba zrobic. A nie tak jak Mockus podczas debat: moze tak, moze nie, tu sie chyba pomylilem, teraz (do Santosa) wydaje mi sie, ze mial pan racje. Debaty go pograzyly. Ukazal sie w nich jak roztargniony nauczyciel akademicki, nie jako polityk posiadajacy wizje Panstwa. Nie byl wiarygodny.

      PS. To wlasnie przecietni, szarzy obywatele najchetniej glosowali na Santosa. Im biedniejsi tym chetniej. I to mimo, ze Mockus tez nie stronil od populistycznych hasel. Po prostu nie byl przekonujacy.

      Odpowiedz
  6. Pingback: tierralatina.pl - przeboje czerwca | tierralatina.pl

  7. Pingback: Santos, czy Zuluaga? Kolumbia wybiera swego 60. prezydenta. | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.