Upadek Ingrid Betancourt


Ingrid Betancourt, była kandydatka do kolumbijskiej prezydentury i wieloletnia zakładniczka FARC, jeszcze dwa lata temu była jedną z najbardziej szanowanych osób w swej latynoamerykańskiej ojczyźnie. Zrobiła jednak wszystko aby tą popularność utracić. Niezwykle skutecznie.

Gdy w lipcu 2008 roku kolumbijska armia uwolniła z rąk FARC, po sześciu latach niewoli, byłą kandydatkę do prezydenckiego urzędu w tym kraju, Ingrid Betancourt natychmiast stała się niemal narodową bohaterką. Jej indeksy popularności były lepsze niż urzędującego prezydenta Alvaro Uribe. Kolumbijscy politolodzy zapewniali, że gdyby tylko chciała, mogłaby natychmiast powrócić do polityki. I w politycznym pejzażu Kolumbii sporo by pewnie wówczas namieszała. Aż 83 proc. Kolumbijczyków deklarowało wówczas sympatię i zaufanie do ex-zakładniczki. I tylko 5 proc. twierdziło, że jej nie lubi.

Ingrid Betancourt uznała jednak, że politycznej kariery nie ma zamiaru już robić, co – oczywiście – było jej świętym prawem. Co więcej Kolumbijczycy wydawali się to rozumieć. Tylko dlaczego, równocześnie, postanowiła wszystkich do siebie zrazić? Tego jej rodacy wytłumaczyć sobie nie potrafią…

Ingrid Betancourt (fot: Fabio Gismondi)

Zaczęło się od publicznego prania rodzinnych brudów, w tym chociażby odmowy jakiegokolwiek spotkania z Juanem Carlosem Lecomptem, jej mężem, który przez 6 lat jej niewoli był jednym z niewielu nieustawających w wysiłkach aby o Ingrid nie zapomniano. Były też wywiady i opowieści o ponoć heroicznej postawie podczas uwięzienia, które sprowokowały innych współzakładników do przerwania milczenia. A z ich opowieści wynika, że Ingrid Betancourt była w niewoli wywyższającą się egoistką, przeświadczoną, że ma więcej praw niż inni i zdolną nawet do podkradania skąpych racji żywnościowych swych toważyszy niedoli.

Kroplą, która przebrała miarę było niedawne żądanie prawie 7 milionów dolarów odszkodowania, które – uznała Ingrid Betancourt – rząd w Bogocie powinien jej zapłacić za czas niewoli. I choć była zakładniczka się dość szybko ze swych roszczeń wycofała, a jej adwokat stwierdził wręcu że cała sytuacja była nieporozumieniem, bo była kandydatka do prezydentury, tak naprawdę chciała te pieniądze dla innych byłych i aktualnych więźniów, a nie dla siebie i rodziny, jak pierwotnie mówiła, to Kolumbijczycy już jej nie wierzą. Już jej nie ufają.

Sondaż przeprowadzony właśnie przez instytut Invamer Gallup jest dość jednoznaczny – aż 80 proc. Kolumbijczyków deklaruje, że ma złe zdanie na temat byłej zakładniczki. Tych którzy mają jeszcze wobec niej trochę sympatii jest już tylko 13 proc.

Prześlij dalej:

Jedna reakcja na "Upadek Ingrid Betancourt"

  1. Pingback: Ingrid Betancourt bohaterką komiksu | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.