Wyborcze preferencje latynoamerykańskiej Polonii


Publikujemy oficjalne wyniki ponownego głosowania w wyborach prezydenta RP na terenie Ameryki Łacińskiej i na Karaibów, które – tak jak i pierwsza tura – odbyły się, z powodu różnicy w czasie, o dzień wcześniej.  Wśród latynoamerykańskiej Polonii – tak jak dwa tygodnie wcześniej – zdecydowanie wygrał Bronisław Komorowski.

Dokładnie tak samo jak to miało miejsce w pierwszym głosowaniu, w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach tzw. obwodowe komisje wyborcze mieściły się w ambasadach RP w Meksyku, Hawanie, Bogocie, Caracas, Brasilii, Limie, Santiago de Chile i Buenos Aires, w konsulatach RP w brazylijskich São Paulo i Kurytybie, oraz w konsulatach honorowych w Santo Domingo i Panamie. Oto wyniki II tury:

W Buenos Aires, Argentyna (Obwodowa Komisja Wyborcza nr. 147) wyniki głosowania są następujące:

  1. KACZYŃSKI Jarosław Aleksander – 30 głosów
  2. KOMOROWSKI Bronisław Maria – 105 głosów

W Brasilii, Federacyjna Republika Brazylii (Obwodowa Komisja Wyborcza nr. 30) wyniki głosowania są następujące:

  1. KACZYŃSKI Jarosław Aleksander – 21 głosów
  2. KOMOROWSKI Bronisław Maria – 14 głosów

W Kurytybie, Federacyjna Republika Brazylii (Obwodowa Komisja Wyborcza nr. 31) wyniki głosowania są następujące:

  1. KACZYŃSKI Jarosław Aleksander – 13 głosów
  2. KOMOROWSKI Bronisław Maria – 21 głosów

W São Paulo, Federacyjna Republika Brazylii (Obwodowa Komisja Wyborcza nr. 32) wyniki głosowania są następujące:

  1. KACZYŃSKI Jarosław Aleksander – 15 głosów
  2. KOMOROWSKI Bronisław Maria – 27 głosów

W Santiago de Chile, Republika Chile (Obwodowa Komisja Wyborcza nr. 35) wyniki głosowania są następujące:

  1. KACZYŃSKI Jarosław Aleksander – 15 głosów
  2. KOMOROWSKI Bronisław Maria – 34 głosy

W Santo Domingo, Republika Dominikańska (Obwodowa Komisja Wyborcza nr. 48) wyniki głosowania są następujące:

  1. KACZYŃSKI Jarosław Aleksander – 5 głosów
  2. KOMOROWSKI Bronisław Maria – 8 głosów

W Bogocie, Republika Kolumbii (Obwodowa Komisja Wyborcza nr. 105) wyniki głosowania są następujące:

  1. KACZYŃSKI Jarosław Aleksander – 13 głosów
  2. KOMOROWSKI Bronisław Maria – 60 głosów

W Hawanie, Republika Kuby (Obwodowa Komisja Wyborcza nr. 109) wyniki głosowania są następujące:

  1. KACZYŃSKI Jarosław Aleksander – 17 głosów
  2. KOMOROWSKI Bronisław Maria – 51 głosów

W Meksyku, Meksykańskie Stany Zjednoczone (Obwodowa Komisja Wyborcza nr. 119) wyniki głosowania są następujące:

  1. KACZYŃSKI Jarosław Aleksander – 42 głosy
  2. KOMOROWSKI Bronisław Maria – 116 głosów

W Panamie, Republika Panamy (Obwodowa Komisja Wyborcza nr. 145) wyniki głosowania są następujące:

  1. KACZYŃSKI Jarosław Aleksander – 12 głosów
  2. KOMOROWSKI Bronisław Maria – 16 głosów

W Limie, Republica Peru (Obwodowa Komisja Wyborcza nr. 146) wyniki głosowania są następujące:

  1. KACZYŃSKI Jarosław Aleksander – 17 głosów
  2. KOMOROWSKI Bronisław Maria – 53 głosy

W Caracas, Wenezuela (Obwodowa Komisja Wyborcza nr. 207) wyniki głosowania są następujące:

  1. KACZYŃSKI Jarosław Aleksander – 20 głosów
  2. KOMOROWSKI Bronisław Maria – 47 głosów

Sumując rezultaty ze wszystkich obwodów wyborczych w regionie, otrzymujemy następujące preferencje wyborcze Polaków w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach:

  1. KACZYŃSKI Jarosław Aleksander – 220 głosów
  2. KOMOROWSKI Bronisław Maria – 552 głosy


PS. Tym, którym zarzucali nam, często używając niewybrednych epitetów, łamanie ciszy wyborczej przypominamy, że zabrania ona wyłącznie publikowania wyników sondaży i wyborczej agitacji. Publikowanie oficjalnych wyników nie jest ani jednym, ani drugim. Informacje o wynikach otrzymujemy bezpośrednio z konsulatów i ambasad, bądź członków tworzonych w nich obwodowych komisji wyborczych, które komunikując nam rezultaty spełniają swój ustawowy obowiązek. Art. 64 ustawy o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej mówi bowiem jednoznacznie, że „niezwłocznie po sporządzeniu protokołu obwodowa komisja wyborcza podaje do wiadomości publicznej wyniki głosowania”.

Prześlij dalej:

18 reakcji na "Wyborcze preferencje latynoamerykańskiej Polonii"

  1. BsAs  04/07/2010 o 22:15

    Brawo Buenos Aires!!!

    Odpowiedz
  2. El matero  04/07/2010 o 22:22

    Widać USOPAŁ słabo namieszał 🙂

    Odpowiedz
    • BsAs  04/07/2010 o 23:44

      Usopał jest trupem. Przynajmniej w Argentynie. Mieszkam tu 8 lat i nie znam nikogo kto by się z rzyczliwością o Kobylańskim wyrażał. Ciągle tylko słyszę opowieści o tym ile szkód w polonijnym środowisku wyrządził starając się je sobie podporządkować.

      Odpowiedz
      • Polones  05/07/2010 o 01:43

        Ja o Usopale nigdy w Brazylii nie słyszałem, ale może ich macki tu nie sięgają?

        Odpowiedz
        • tierralatina.pl  05/07/2010 o 06:42

          W SP USOPAŁ nigdy nie był zbyt aktywny. Ale np. w Kurytybie wciąż ma wpływy.

          Odpowiedz
  3. Garnek z Neolitu  05/07/2010 o 10:37

    Polacy mieszkajacy na obczyznie wogole nie powinni miec prawa glosu. Przeciez i tak nie mieszkaja w Polsce a tamtejsza rzeczywistosc znaja z opowiadan rodziny (jesli takowa mieszka w kraju) lub z gazet.

    Odpowiedz
    • zuercher  05/07/2010 o 16:53

      Bzdura. Ja bywam w Polsce co najmniej dwa razy w miesiącu. I na pewno polskiej rzeczywistoście nie znam gorzej od chłopa spod Ustrzyk, który być może nigdy nawet nie był w Warszawie, Krakowie i nie widział polskiego morza.

      Odpowiedz
      • garnek_z_neolitu  05/07/2010 o 19:20

        Jesli on zyje w Polsce a Ty tam bywasz to on zna polska rzeczywistosc lepiej od Ciebie. Tu nie chodzi o to kto byl w Wawie i nad morzem, ale o zycie na codzien w tym kraju. O prace, podatki, prowadzenie dzialanosci itp. To ze ktos bywa nie jest argumentem, bo na tej zasadzie ja powinienniem miec prawo glosowac np. w Maroko, bo widzialem Maroko, ogladnalem Casablake i znam sie lepiej na ustroju kraju niz jakis Berber wloczacy sie po pustyni.

        Odpowiedz
        • Polones  06/07/2010 o 00:41

          A co jeśli chcę do kraju wrócić? Poza tym, nie muszę być stale w Polsce, żeby wiedzieć jaka jest w kraju sytuacja i jak się ludziom żyje. Tego się można łatwo dowiedzieć, jeśli cię naprawdę to interesuje.

          I druga rzecz: Komorowski za granicą zdobył 41 tys. głosów więcej od Kaczyńskiego, przy 73% frekwencji. W całych wyborach MILION więcej. Wpływ zagranicy na ostateczny wynik jest – jak widać – znikomy.

          Odpowiedz
          • Garnek z Neolitu  06/07/2010 o 10:49

            To bedziesz glosowal jak wrocisz.

    • dyplomata  06/07/2010 o 20:25

      To moze od razu wprowadzimy egzaminy ze świadomości obywatelskiej przed głosowaniem?
      Zasada jest prosta, jesteś obywatelem Polski – masz prawo głosu. Nie komplikujmy jej.
      Bo co zrobisz np. z nami – polskimi dyplomatami. Polskę znamy jednak dośc dobrze, podatki płacimy w Polsce, często poświęcamy się pracy Ojczyźnie jak mało kto inny. I co? Chcesz nas pozbawic głosu tylko dlatego, że mieszkamy poza granicami?

      To, że organizowanie tych głosowań w placówkach dużo kosztuje to zupełnie inna sprawa. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie aby zastosowac np. szwajcarskie rozwiązanie, gdzie obywatele mieszkający poza krajem głosuja korespondencyjnie.

      Odpowiedz
      • Garnek z Neolitu  07/07/2010 o 10:41

        A z urzednikami panstwowymi sprawa ma sie zupenlie inaczej. Ich pracodawca jest polski podatnik, odpowiadaja przed przelozonymi z MSZ. Praca na placowce to troche jak dluga 5-letnia delegacja a nie wyjazd na stale.

        Natomiast ludzie, ktorzy wyjechali, nie pracuja w Polsce, nie placa podatkow i, kto wie, moze wroca moze nie, nie powinni decydowac o tym kraju i tyle. To poprostu nie fair.

        Nic nie stoi na przeszkodzie zeby zastosowac roziwazanie irlandzkie – Irlandczycy za granica nie moga glosowac.

        Odpowiedz
        • BsAs  07/07/2010 o 20:11

          Jeśli chodzi o wybory do Sejmu to jestem w stanie dyskutować o zasadności ich urządzania poza granicami kraju (no chyba, że – wzorem niektórych państw – zarezerwuje się jakieś miejsca w nim właśnie dla przedstawicieli diaspory).
          Jednak w przypadku wyborów prezydenckich sprawa jest bezdyskusyjna. Prezydent reprezentuje każdego, kto czuje się Polakiem i ma polskie obywatelstwo. Bez względu na to czy ten ktoś mieszka w Koziej Dupce, Sosnowcu, czy w Honolulu.
          Nie raz się już wstydziłem za polskiego prezydenta poza granicami Polski, nie raz musiałem znosić (niestety najczęściej uzasadnione) docinki i żarty. Więc jest normalne, że chcę mieć prawo wspóldecydować z kim będę – chcąc nie chcąc – kojarzony.

          Odpowiedz
          • zapasiewicz  08/07/2010 o 03:51

            no a co z takimi jak ja? wyjechałem za granicę tylko na miesiąc, to ja też nie powinienem głosować w takim przypadku w wyborach parlamentarnych?
            a jak ktoś wyjechał na pół roku? rok? kontrakt pięcioletni? gdzie ta granica?
            obywatel Polski ma prawo głosować i tyle

          • Garnek z Neolitu  08/07/2010 o 13:51

            Prezydent jest glowa panstwa. Wspolczuje ze poczuwasz sie do wstydu za innych. Ja, jesli sie wstydze to tylko za siebie.

            Uwazam, ze czlowiek powienien miec prawo glosu tam gdzie mieszka i placi podatki. Bo jest czescia spoleczenistwa, w ktorym zyje a nie, z ktorego sie wyporiwadzil.

  4. Garnek z Neolitu  08/07/2010 o 14:06

    Zapasiewiczu, wyjazd na miesiac to nie emigracja.

    Odpowiedz
    • patrzminausta  08/07/2010 o 17:56

      Ale właśnie za granicą głosują nie tylko emigranci, lecz także wielu tych co znalazło sie tam chwilowo.
      Poza tym czy UE to zagranica? Znam takich co naprawdę uważają, że ich ojczyzną jest Europa, a nie Polska.
      Poza tym co z tymi co mieszkają w Polsce, a podatków w niej nie płacą. Też tacy przecież są co mają (całkiem potężne) firmy za granicą?
      Jedynym sprawiedliwym rozwiązaniem jest obecnie – polski paszport = prawo głosu.

      Odpowiedz
  5. Pingback: tierralatina.pl - przeboje lipca | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.