Sąd unieważnił wojskową współpracę Kolumbii z USA


Sąd Konstytucyjny w Bogocie uznał wczoraj, że podpisane w ubiegłym roku przez rząd Alvaro Uribe porozumienie o współpracy wojskowej ze Stanami Zjednoczonymi jest nieważne. Sędziowie doszli do wniosku, że zabrakło zatwierdzenia dokumentu przez Kongres.

W ubiegłym roku rząd kolumbijski podpisał z Waszyngtonem porozumienie o rozszerzeniu współpracy wojskowej w dziedzinie zwalczania terroryzmu i walki z produkcją i przemytem narkotyków. Na jego podstawie amerykańska armia uzyskała m.in. prawo do korzystania z siedmiu kolumbijskich baz wojskowych.

Wczoraj kolumbijski Sąd Konstytucyjny orzekł jednak, że rząd nie miał prawa samemu podejmować takich zobowiązań i podpisany przez niego dokument nie jest ważny. Jego Prezes, Mauricio González, tak tłumaczył podjęty po 8-godzinnej debacie werdykt: –Sąd uznał, że porozumienie zawarte w 2009 roku przez Kolumbię i Stany Zjednoczone, w świetle aktualnego kolumbijskiego porządku prawnego, nie może obowiązywać. Jako, że ustaliliśmy iż zawierało ono elementy właściwe międzynarodowym traktatom, a nie ich uzupełnieniom, porozumienie to nie spełniło konstytucyjnych wymogów przyjmowania takowych.-

Mówiąc krótko sędziowie nie podzielili opinii rządowych prawników, że porozumienie było tylko rozszerzeniem już wcześniej istniejących umów o wojskowej kolumbijsko-amerykańskiej współpracy, lecz należy je traktować jako zupełnie nowy traktat międzynarodowy i jako taki musi zostać zaakceptowane przez parlament.

Sędziowie sprecyzowali, że jeśli jacykowiek członkowie amerykańskiego personelu wojskowego już się znaleźli na terenie Kolumbii na mocy ubiegłorocznego traktatu, muszą ten kraj natychmiast opuścić.

aktiualny prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos był, jako minister obrony poprzedniego rządu, głównym architektem zakwestionowanego porozumienia (fot: Globovisión)

Rząd, kierowany od niecałych dwóch tygodni przez następce Alvaro Uribe, Juana Manuela Santosa – tego samego, który jako minister obrony w poprzedniej ekipie osobiście kierował negocjacjami nad zakwestionowanym wczoraj dokumentem – natychmiast zadeklarował, że z pokorą przyjmuje decyzję konstytucyjnego trybunału.

Rodrigo Rivera, aktualny szef kolumbijskiego resortu obrony, zapewnił jednak, że werdykt nie będzie miał praktycznie żadnych bezpośrednich efektów – Amerykanie nie zaczęli bowiem jeszcze instalować się w bazach, które otwierało przed nimi ubiegłoroczne porozumienie.

W chwili obecnej amerykańscy wojskowi znajdują się głównie w bazach w Tolemaida, Larandia, i Tres Esquinas, których użytek przez nich regulują poprzednie umowy. W sumie – wg. ministerstwa obrony w Bogocie – w chwili obecnej w Kolumbii przebywa ok. 300 amerykańskich żołnierzy i cywilnych pracowników wojskowych. To wciąż znacznie dalekie od limitu 1200 osób znajdującego się w umowie podpisanej pod koniec ubiegłego wieku przez ówczesnych prezydentów Andrésa Pastranę i Billa Clintona.

Unieważnienie ubiegłorocznego kolumbijsko-amerykańskiego porozumienia na pewno zostanie przyjęte z dużą satysfakcją przez rewolucyjną ekipę rządzącą sąsiednią Wenezuelą, która w chwili jego przyjmowania straszyła szykowaną w Waszyngtonie inwazją na Ameryke Łacińską i nazywała kolumbijskiego prezydentem zdrajcą, sprzedawczykiem i lokajem.

Radość  Hugo Chávez może jednak nie trwać zbyt długo. Zdaniem kolumbijskich komentatorów politycznych praktycznie nie ulega wątpliwości, że unieważnione przez sąd ubiegłoroczne porozumienia za jakiś czas i tak wejdą ponownie w życie, tym razem legalnie. Układ sił w kolumbijskim Kongresie jest taki, że prezydent Santos nie powinien mieć większych problemów aby przekonać deputowanych do wyrażenia na to zgody.

I tym razem może się nawet obejdzie bez obelg ze strony Caracas – wenezuelski prezydent zmienił ostatnio retorykę, publicznie wyznał miłość wobec sąsiadów  i przyznał Kolumbii prawo do wybierania sojuszników. Nawet tych wojskowych.

Book Hostels Online Now

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.