Wenezuela – królestwo zabójców


Pozarządowe organizacje monitorujące przestępczość w socjalistycznej Wenezueli szacowały, że w ubiegłym roku zamordowano w niej ok. 16 tysięcy osób. Ujawniony właśnie tajny rządowy raport pokazuje, że sytuacja jest jednak znacznie gorsza. Ofiar bandytów było ponad 19 tys!

Oficjalne wskaźniki przestępczości są w Wenezueli Hugo Cháveza jedną z najpilniej strzeżonych państwowych tajemnic. Rząd zaprzestał ich publikowania w 2004 roku, bo już wtedy pokazywały one, że rewolucyjne władze coraz mniej panują nad porządkiem i bezpieczeństwem w kraju. Tymczasem z roku na rok jest coraz gorzej. Porwania, napady i zabójstwa stały się czymś z czym skonfrontowana była już chyba każda wenezuelska rodzina.

Bandyci w Wenezueli strzelają aby ukraść samochód, zabrać telefon komórkowy, czy portfel z kilkoma nędznymi boliwarami. Strzelają też po prostu dla zabawy, na oślep. Życie można stracić wszędzie – siedząc za kierownicą, jadąc metrem, będąc w domu, czy nawet na plaży, gdzie coraz częściej dochodzi do egzekucji, porachunków, czy napadów.

Przestępcami często okazują się być ci, którzy – teoretycznie – mają czuwać nad porządkiem, czyli mundurowe służby. Zdarza się, zdarzyło się to chociażby moim dobrym wenezuelskim znajomym, że torbę z okupem za porwanego członka rodziny przynieść trzeba… na komisariat.

Wenezuelscy przestępcy są rozzuchwaleni i bezkarni. Nie bez powodu – Observatorio Venezolano de Violencia, czołowa organizacja pozarządowa zajmująca się analizą przestępczości w Wenezueli szacuje, że tylko 5 proc. morderców trafia przed sąd. I jeszcze mniej jest skazywanych.

Dane te mogą być jednak niedoszacowane. Organizacja ta oceniała bowiem, że w ubiegłym roku w Wenezueli zamordowano rekordową liczbę 16047 osób. Okazuje się jednak, że dane te były zbyt optymistyczne. Tak naprawdę morderstw było 19133.

Tak przynajmniej twierdzi tajny raport przygotowany na zlecenie wiceprezydencji kraju przez jak najbardziej rządowy Narodowy Instytut Statystyki. 279-stronicowa analiza przestępczości i jej percepcji w Wenezueli miała, oczywiście, pozostać wyłącznie do wiadomości rządzących, ale w tym tygodniu jej egzemplarze trafiły do redakcji największych wenezuelskich, niezależnych mediów, wywołując zrozumiały w sumie ambaras władz.

Zwłaszcza, że stało się to dokładnie w momencie, gdy władze próbowały nałożyć na te media kaganiec i w wyjątkowo kuriozalny sposób zabronić im… informowania o przestępczości.

Zaskakującą sądową decyzję sprowokowała niedawna pierwsza strona dziennika El Nacional, na której opublikowano dość wstrząsające zdjęcie ze stołecznej kostnicy Bello Monte, do której trafiają wszystkie ofiary przestępstw w Caracas. I która, zwłaszcza w weekendy, nie radzi sobie z ilością napływających ciał – rodziny szukające bliskich często muszą “brodzić” między trupami leżącymi bezpośrednio dla ziemi.

El Nacional - Wenezuela

okładka która wzburzyła władzę

Władze zaczęły gardłować, że to manipulacja i próba wywołania społecznego niepokoju. I uspokajały, że… istnieje plan modernizacji i powiększenia kostnicy.

Pozostało ukaranie niepokornej, poruszającej niewygodne tematy redakcji. Do ataku ruszyła… reżimowa rzecznik praw człowieka! Gabriela Ramírez uznała, że gazetę trzeba przywołać do porządku, bowiem publikacja takiego okropnego zdjęcia zagraża… rozwojowi i wychowaniu małych. Absurdu sytuacji dodał fakt, że tego samego dnia nieopodal Caracas zaatakowany został autobus wiozący ponad 70. dzieci na kolonie. Kilku uzbrojonych nastolatków zagroziło, że spali pojazd wraz z pasażerami, jeśli nie oddadzą one im swych bagaży. Oddali.
To jednak w żadnym stopniu nie zaniepokoiło pani rzecznik. Nie, znacznie gorsza była publikacja El Nacional.

środowa okładka El Nacional, już po decyzji sądu

Zaalarmowany przez rzecznik sąd ds. dzieci szybko wydał wyrok… zakazujący mediom publikowania zdjęć ilustrujących przemoc. A El Nacional, w nawiązce, dostał też zakaz jakiegokolwiek informowania o przestępczości.

Tym razem władza najwyraźniej przesadziła. Sądową decyzę, będącą de facto prewencyjną cenzurą, skrytykowały nie tylko międzynarodowe organizacje zajmujące się wolnością prasy, ale też ONZ i regionalne instytucje czuwające nad demokracją, oraz niektóre latynoamerykańskie państwa. Z kolei inny stołeczny dziennik, Tal Cual, wezwał do „obywatelskiego sprzeciwu” i też opublikował to samo zdjęcie kostnicy, już po ogłoszeniu zakazu.

I reżim zmiękł – wczoraj wieczorem, w kilkadziesiąt godzin po wydaniu kuriozalnego werdyktu, ten sam sędzia który zakazał publikacji, częściowo cofnął swą decyzję: El Nacional będzie mógł pisać o przestępczości, która – co wskazują wszystkie sondaże – stała się ostatnio czymś co najbardziej martwi i niepokoi Wenezuelczyków. Bardziej nawet niż chociażby wszechobecna korupcja i coraz bardziej kulejąca, niedoinwestowana, służba zdrowia.

Zakaz publikowania zdjęć jednak pozostał.

Wracając do statystyk, tych z rządowego raportu. 19133 ofiary morderstw oznaczają, że – statystycznie – w Wenezueli ktoś ginie z rąk przestępców co 27 minut, a roczny współczynnik morderstw sięgnął 75 na 100 tys. mieszkańców. Dla porównania – w zmagającej się z wojną domową sąsiedniej Kolumbii ten sam współczynnik wynosi 32/100 tys. A w Meksyku prowadzącym otwartą wojnę z narkotykowymi kartelami jest jeszcze niższy. W Caracas stracić życie jest znacznie łatwiej niż np. w Bagdadzie. Wg. statystyk Observatorio Venezolano de Violencia w pierwszych 6 miesiącach tego roku zamordowano już w wenezuelskiej stolicy 2177 osób.

W Wenezueli najczęściej giną młodzi i biedni. 36 proc. ofiar jest w wieku od 15 do 24 lat. A niemal 2 proc. to po prostu dzieci – w ubiegłym roku było ofiar poniżej 15 roku życia było 332. 83 proc. zabitych należy do najuboższych klas społecznych.

Book Hostels Online Now

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

6 reakcji na "Wenezuela – królestwo zabójców"

  1. caraquena  22/08/2010 o 17:25

    16917 porwan ludzi dla okupu. Tyle ich bylo w Wenezueli w ubieglym roku wedlug raportu INE. Bog jeden wie ile bylo ich naprawde, zwarzywszy ze malo kto gdziekolwiek zglasza porwania, bo wiadomo ze wlaczenie policji najczesciej oznacza egzekucje zakladnika.

    Odpowiedz
  2. Pingback: Wenezuela traci, Peru zyskuje | tierralatina.pl

  3. Pingback: Twarze boliwariańskiej rewolucji | tierralatina.pl

  4. Pingback: Lufa w ustach w Caracas | Sur del Sur

  5. Pingback: Podróż na Południe

  6. Pingback: Caracas - miasto morderców, czy mordercze miasto? | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.