Wenezuela czerwona-czerwoniutka


Rewolucja boliwariańska w Wenezueli to – mimo wszystko – nie tylko inflacja, korupcyjne skandale, przestępczość i gospodarcze kłopoty. To także rzesze ludzi, którzy wciąż, po dwunastu latach rządów, bezgranicznie wierzą w prezydenta Hugo Cháveza. To „wizjoner”, „zbawiciel”, „drugi Chrystus”, „natchniony przywódca”, „wyzwoliciel”, „najwybitniejszy syn narodu wenezuelskiego”, czy nawet „niedościgniony ideał mężczyzny” – wszystkie te opisy prezydenta usłyszałem podczas czwartkowego festynu w Caracas, zamykającego kampanię wyborczą jego Zjednoczonej Wenezuelskiej Partii Socjalistycznej, poprzedzające mające się jutro odbyć wybory parlamentarne.

Atmosfera na nim była jednak wyraźnie inna niż na podobnych partyjnych imprezach organizowanych w ostatnich latach. Z jednej strony ludzi było znacznie mniej niż zwykle, i to mimo że państwowe instytyucje dały swym pracownikom wolne, a wielu z nich dostało wręcz służbowe polecenie „ochotniczego” uczestnictwa w partyjnej imprezie. Z drugiej, wielu rewolucjonistów nie kryło specjalnie swych krytyk wobec niektórych aspektów wenezuelskich przemian.

Oczywiście nie brakowało także fanatyków, którzy jak mantrę powtarzają hasło „Socjalistyczna Ojczyzna, lub śmierć”, wierzą że to co złe to sabotaż opozycji i agentów Imperium, oraz zapewniają ża za „towarzyszem prezydentem Chávezem” pójdą w ogień i jeśli on wyda takie polecenie to będą strzelać do „manipulowanych przez CIA wrogów rewolucji”.

Inni jednak nie kryli swej troski stanem wenezuelskiej gospodarki i świadomści, że korupcja zżera rewolucję od środka.

Jestem przekonany, że sam pułkownik Chávez jest krystalicznie uczciwy, ale jednak niepokoi mnie to, że akceptuje wokół siebie osoby, o których powszechnie wiadomo że kradną co mogą, jak chociażby były mer stołecznej dzielnicy Libertador. Ja z nim pracowałem przez jakiś czas i nawet musiałem w jego imieniu wymuszać łapówki. Myślę, że konieczna jest rewolucja wewnątrz rewolucji. – otwarcie przyznał José, dzisiaj pracownik jednego z ministerstw.

Jeszcze bardziej radykalny był Luis, urzędnik zatrudniony przez Metro: – Moje serce bije zdecydowanie po lewej stronie, ale czasem przeraża mnie niegospodarność i najzwyklejsze afery w mojej firmie. I często są to grube miliony dolarów przekazywane nam przez rząd na konkretne inwestycję, które realizowane są później tylko na papierze. Kto bierze do kieszeni tą forsę nie chcę nawet wiedzieć, ale marzę aby się to skończyło. Dlatego, choć sam oczywiście nie zagłosuję na opozycję, to jednak po cichu mam nadzieję, że będzie ona miała w parlamencie dużą reprezentację. To, że ktoś będzie patrzył z bliska władzy na ręce i rozliczał ją z realizacji planów, tylko może pomóc naszej rewolucji. Choć też wiem, że tutaj wiele osób skoczyłoby mi do gardła, gdyby słyszło co ja tu mówię…

Realiści, idealiści, marzyciele, oportuniści? Oto twarze Wenezueli czerwono-czerwoniutkiej:

PS. O jutrzejszych wyborach parlamentarnych w Wenezueli przeczytać można więcej tutaj.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

17 reakcji na "Wenezuela czerwona-czerwoniutka"

  1. obserwator  26/09/2010 o 23:24

    Nie da się ukryć, że tak pokazana rewolucja bywa uwodzicielsko piękna. Zwłaszcza jej niektóre biusty! 🙂

    Odpowiedz
  2. zuercher  27/09/2010 o 08:17

    Sądząc po samochodach to całkiem nieźle się tym wenezuelskim rewolucjonistom powodzi. Ciekawe też, że większość jest z tego złego USA. Typowa lewicowa hipokryzja.

    Odpowiedz
  3. Mr Guru Limited  27/09/2010 o 11:16

    Przy wyliczance zabrakło też problemów z energią – to przecież Chavez był za nie odpowiedzialny. (jeszcze nie tak dawno było o tym głośno) Oj przepraszam, teraz rewolucja odpowiedzialna jest za powodzie.
    Kiedyś za nim Chavez doszedł do władzy był to raj na ziemi bez korupcji i przestępczości, no i ludzie mieli pełne lodówki.

    Odpowiedz
    • caraquena  27/09/2010 o 16:04

      A co? Może za kłopoty z energią (nadal trwające) odpowiedzialny jest Obama? A nie dekada totalnej indolencji i braku inwestycji w infrastrukture? To samo z padającym metrem w Caracas.
      Co do przestępczości masz rację. Też była. W 1998 roku w Wenezueli zamordowano 4500 osób, w ubiegłym ponad 19000. Rewolucyjny rozwój jest niezaprzeczalny!

      Odpowiedz
  4. Chavez-ultras  27/09/2010 o 23:33

    Taaak. Strasznie tam mordują w tej Wenezueli. Ale Chavez i tak wbrew pobożnym życzeniom niewielkiej rzeszy jego przeciwników w „Prywislanskim kraju” wybory wygrał, choć już nie tak pewnie. Czyżby On również jak w Polsce Kaczyński podpadł „młodym, wykształconym z wielkich miast”?

    Odpowiedz
    • caraquena  28/09/2010 o 13:45

      Wygrał tylko dzięki niekonstytucyjnym zmianom ordynacji wyborczej, więc nie wiem czy jest to taki powód do dumy. Opozycja dostała prawie 52 proc. głosów. Taka jest właśnie ta boliwariańska „demokracja”.

      Odpowiedz
  5. Chavez-ultras  28/09/2010 o 16:31

    Rzeczywiście, wygląda na to, że na naszych oczach następuje zmierzch idei socjalistycznej w Wenezueli. Pytanie, czy to się skończy pokojowo, czy Mars pokaże swoje oblicze.
    http://www.rp.pl/artykul/541784-Wenezuela–Chavez-traci-poparcie.html
    (link do artykułu z „rzepy”

    Odpowiedz
  6. korkociag  02/10/2010 o 07:09

    Pytanie : Realiści, idealiści, marzyciele, oportuniści?
    Odpowiedz : Glupki

    Odpowiedz
  7. jamnik  19/10/2010 o 18:50

    Niech żyje prezydent bolivariańskiej republiki Venezueli ! precz kapitaliści łapy od Venezueli i jej bohaterskiego ludu – niech Zyje Hugo Chavez ! Boże daj nam takiego prezydenta ! Niech zyje Venezuela !

    Odpowiedz
  8. bocajuniors.pl  20/10/2010 o 22:56

    jamnik widzę, że przed zamknięciem wykupiłeś zapas dopalaczy na cały rok 🙂

    Odpowiedz
  9. Chavez-ultras  26/10/2010 o 00:46

    Na forum Tierralatina pisze się, że Chavez jest be, a Portugalia przyjmuje Go z honorami. Jeszcze trochę, to i zadłużony Donek popędzi w lansadach powitać Go z uniżeniem.

    Odpowiedz
    • zuercher  26/10/2010 o 21:54

      Pecunia non olet – to wiadome od dawna. Nawet największy gnój z pieniędzmi do wydania znajdzie na nie amatorów. Poza tym nawet Stalin, Hitler, czy Pinochet byli, swego czasu, przyjmowani z honorami w różnych częściach świata.

      Odpowiedz
  10. Chavez-ultras  27/10/2010 o 17:49

    Quis leget haec nawet za miesiąc, Drogi zuercher?

    Odpowiedz
  11. bocajuniors.pl  28/10/2010 o 00:21

    Pinochetowi do Chilijczycy jeszcze będą za kilkadziesiąt lat dziękować, że powstrzymał czerwoną zarazę. Dzięki temu gospodarka tego kraju na tle sąsiadów ma się znakomicie.

    Odpowiedz
  12. korkociag  03/11/2010 o 03:42

    Bocajuniors ma 100% racji.

    Odpowiedz
  13. lisek  04/11/2010 o 14:44

    Świetne zdjęcia! Szkoda, że tak mało tekstu. Nie zazdroszczę jednak pobytu w Wenezueli (a szczególnie w Caracas), to totalny syf.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.