Ambasador RP w Limie rezygnuje. Za agenturalną przeszłość.


Ambasador RP w Peru, Jarosław Spyra, podał się do dymisji. Dyplomata zataił przed swoimi przełożonymi fakt, że w przeszłości pracował dla Służby Bezpieczeństwa.

Ambasador Polski w Limie złożył rezygnację, a minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski ją przyjął – poinformował dzisiaj rzecznik prasowy MSZ, Marcin Bosacki. Nie krył on, że powodem dymisji ambasadora jest, ujawniony przez dzisiejszą Rzeczpospolitą, fakt zatajenia przez ambasadora agenturalnej przeszłości z czasów PRL.

Jak poinformowała Rzeczpospolita, Instytut Pamięci Narodowej złożył właśnie wniosek o wszczęcie procesu lustracyjnego wobec Jarosława Spyry. Jego śledczy doszli bowiem do wniosku, że dyplomata skłamał wypełniając – do czego zobowiązany jest każdy kandydat na ambasadora – swe oświadczenie lustracyjne. Nie napisał w nim bowiem ani słowa o swej pracy dla tajnych służb PRL.

Jarosław Spyra

Tymczasem, jak ustaliła gazeta, Jarosław Spyra – w 1989 roku, tuż po ukończeniu Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego – wstąpił do Służby Bezpieczeństwa, w której był przygotowywany do pracy w wywiadzie zagranicznym. Nie trwało to długo – po zaledwie 10 miesiącach upadł w Polsce komunizm i SB została zlikwidowana. W utworzonym później Urzędzie Ochrony Państwa przyszły ambasador już nie pracował – od kariery szpiega wolał najwyraźniej dyplomację – był stażystą w Akademii Dyplomatycznej w Wiedniu i stypendystą Instytutu Hoovera przy Uniwersytecie Stanford.

W latach 1991-1993 – pracował już jako ekspert w Departamencie Ameryki Północnej i Południowej MSZ. Po czym, między 1993 i 1995 rokiem piastował stanowisko II sekretarza w ambasadzie w Peru. Następnie w latach 1995-1999 był I sekretarzem i radcą w ambasadzie w Brazylii. Po powrocie z placówki pracował w MSZ w departamencie Azji, Australii i Ameryki Łacińskiej, a następnie – po wewnętrznej reorganizacji resortu – w departamencie Ameryki. W latach 2002-2007 był ambasadorem RP w Chile. Po powrocie z Santiago znalazł zatrudnienie w departamencie Strategii i Planowania Polityki Zagranicznej.

W lutym ubiegłego roku Sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych pozytywnie zaopiniowała ponowną kandydaturę Jarosława Spyry na ambasadurę, tym razem w Peru. Jednak jego nominacja długo nie mogła się doczekać koniecznego podpisu prezydenta. Zdaniem Rzeczpospolitej Lechowi Kaczyńskiemu nie podobało się to, że dyplomata pochodził z tzw. resortowej rodziny. Jego ojciec, Eugeniusz Spyra, był renomowanym funkcjonariuszem komunistycznego wywiadu, specjalizującym się w Ameryce Południowej i przez lata pracującym pod przykryciem dyplomatycznym. Zdaniem gazety był on m.in. oficerem prowadzącym znanego polskiego reportażystę Ryszarda Kapuścińskiego.

Nominacja ambasadorska Jarosława Spyry podpisana została dopiero 18 czerwca tego roku przez wypełniającego wówczas obowiązki prezydenta marszałka Sejmu, Bronisława Komorowskiego. Jarosław Spyra, będąc ambasadorem RP w Limie, reprezentował też nasz kraj przed władzami Ekwadoru i Boliwii.

Sam fakt współpracy z PRL-owskimi służbami nie jest dla pracowników dyplomacji dyskwalfikujący. Nie wolno jednak ukrywać informacji o niej – stanowi to, karane zakazem pełnienia funkcji publicznych, kłamstwo lustracyjne.

Prześlij dalej:

9 reakcji na "Ambasador RP w Limie rezygnuje. Za agenturalną przeszłość."

  1. zuercher  27/11/2010 o 18:36

    Na Jamesa Bonda to on raczej nie wygląda… 😉

    Odpowiedz
  2. Chavez-ultras  29/11/2010 o 11:12

    Uważam, że z polskiej polityki powinni być odsunięci ludzie, którzy urodzili się przed 1972 rokiem.

    Odpowiedz
    • Robert  29/11/2010 o 15:53

      To nawet nie taki głupi pomysł. Zwłaszcza, że na zawsze zmiotłoby z życia politycznego tego czuba Kaczyńskiego. I wcześnie oszczędziłoby nam wstydu związanego z prezydenturą jego brata-kartofla.

      Jednak nie miałoby to żadnego wpływu na takie kwiatki jak już były ambasador Spyra. Dyplomacja to nie polityka. Ambasador to zwykły państwowy urzędnik.

      Odpowiedz
    • caraquena  01/12/2010 o 22:55

      Ty Chavez jesteś chyba jakimś politycznym schizofrenikiem. Wytłumacz proszę jak to jest, że polskie komuchy Ci się nie podobaja, ale za np. wenezuelskimi przepadasz?

      Odpowiedz
      • Chavez-ultras  02/12/2010 o 17:00

        @caraquena
        Najkrócej mówiąc: polskie „komuchy” (komuchy – skrót myślowy, uogólnienie) tym się różnią od wenezuelskich, że swoją działalność opierali na służbie u agresora (ZSRR), a Chavez „walczy” z Jankesami o utrzymanie niepodległości ekonomicznej swojego Narodu. Żeby nie było złudzeń, jestem przeciwnikiem teorii Marksa.

        Odpowiedz
        • caraquena  02/12/2010 o 20:27

          Ile Ty masz lat? Bo coś wydaje mi się, że mało wiesz o PRL i jeszcze mniej o Wenezueli. Bo oddawanie kraju w ręce Kubańczyków, Chińczyków i Rosjan, którzy (zwłaszcza ci pierwsi) panoszą się bez zażenowania w wenezuelskich urzędach naprawdę trudno nazwać „walką o utrzymanie niepodległości enkonomicznej narodu”. Chaveza i jego bandyckich przyjaciół interesuje tylko utrzymanie władzy, nic więcej.

          Odpowiedz
          • Chavez-ultras  03/12/2010 o 10:24

            Moja wiedza o PRL-u jest taka sobie, a Chaveza traktuję tak jak Janosika. Nie wiedziałem, że ma „bandę przyjaciół”. Musi być ich baaaaardzo dużo, skoro tacy jak Ty nie mogą ich pokonać. Jednak głowa do góry! Kiedyś Chavez i jego banda muszą upaść! Również banda Castro też upadnie, tylko potrzeba trochę czasu.
            Napisałem, że „Chavez „walczy” z Jankesami o utrzymanie niepodległości ekonomicznej swojego Narodu.”
            To wydaje mi się prawdziwe, bo nie zawsze agresor musi posługiwać się swoją armią. Chavez kojarzy mi się trochę z Spartakusem.
            Jeśli pamiętasz historię Spartakusa to koniec bandy Chaveza jest bliski. Oczywiście nie myślę o drodze do Caracas ustrojonej krzyżami z powieszonymi ludźmi!. Co to, to nie. A władza jest jak opium; trwale uzależnia. To są banały oczywiście, ale w tym przypadku się sprawdzają. Tylko co po Chavezie? Widzisz jakąś alternatywę? Wojna domowa? Aksamitna rewolucja?
            Quién sabe?

  3. Chavez-ultras  29/11/2010 o 22:52

    Z życiem politycznym żegnał by się również miłościwie panujący nam Komorowski, Tusk i cała rzesza Ich przyjaciół. Jest to jednak rozważanie bardzo akademickie. Jak można zauważyć, nie rzucam tu żadnymi epitetami jak mój poprzednik. Po co obrażać ludzi?

    Odpowiedz
  4. Limeño  25/07/2011 o 22:48

    Ta dymisja Spyry to tylko zasłona dymna. Przede wszystkim, po owym szeroko rozreklamowanym „przyjęciu rezygnacji ambasadora” przez ministra Sikorskiego, ambasador Spyra jeszcze przez kilka dobrych miesięcy urzędował w Limie. Wyjechał stąd, jeśli mnie pamięć nie myli, dopiero w kwietniu/maju tego roku.
    To jednak nie wszystko – w ubiegłym tygodniu dowiedziałem się od naszych limeńskich dyplomatów, że amb. Spyra wcale nie stracił pracy w MSZ. Z Limy pojechał prosto na inną ciepłą posadkę – do Brukseli. Jest ponoć obecnie odpowiedzialny za protokół dyplomatyczny polskiej prezydencji UE.

    I nie chodzi mi wcale o to, że agent wciąż pracuje, bo akurat o Spyrze mam dobre zdanie – jak na polskiego dyplomatę był kompetentny i miły, a w dodatku, z tego co wiadomo, to długo on tym agentem nie był. Myślę wręcz, że większość Polaków mających regularny kontakt z ambasadą w Limie miło go wspomina.

    Więc po co cały ten cyrk? Dymisja, huczne jej przyjęcie, a potem zamiatanie wszystko pod stół i oszukiwanie publiki? Albo Spyra był „beee” i się go rzeczywiście wywala na zbyty pysk, albo od razu sie mówi, że taki agent to nie agent, a jego kompetencje (rzecz rzadka w polskim MSZ) są w cenie i wyrzucony nie zostanie. A tak co? Wyrzucony, ale jednak pracuje? To jednak budzi pewien niesmak.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.