Zooteka maluje Chopina. W Caracas.

W stolicy Wenezueli powstaje olbrzymi mural upamiętniający 200-lecie urodzin wybitnego polskiego kompozytora – Fryderyka Chopina. Malują go najlepsi polscy i wenezuelscy grafficiarze zaproszeni przez Ambasadę RP w Caracas.


Rok 2010 ogłoszony został przez Sejm RP Rokiem Chopinowskim. Uczczone w ten sposób 200-lecie narodzin naszego najwybitniejszego kompozytora celebrowane jest na całym świecie. I Ameryka Łacińska nie jest tu wyjątkiem. Oczywiście, są to najczęściej koncerty i recitale polskich i zagranicznych muzyków grających kompozycje Fryderyka Chopina. Jednak nie tylko…

W stolicy Wenezueli, Caracas, powstaje właśnie olbrzymi mural, którego centralną postacią jest urodzony w 1810 roku w Żelazowej Woli polski kompozytor. Na tak oryginalny sposób celebracji Roku Chopinowskiego wpadła Patrycja Satora, odpowiedzialna za promocję polskiej kultury w lokalnej Ambasadzie RP. Do swego pomysłu zdołała ona zapalić m.in. stołeczną gminę Baruta, na terenie której powstaje dzieło, oraz władze stanu Miranda.

Przygotowanie i wykonanie projektu powierzono krakowskiej Agencji Zooteka, która ma na swoim koncie m.in. stworzenie największego muralu w Polsce, przedstawiającego historię Krakowa. Zooteka do Caracas przyjechała m.in. z Konradem Mehesem Kowalem i Piotrem Tuse Jaworskim – artystami zaliczanymi do ścisłej czołówki wśród polskich grafficiarzy. W wenezuelskiej stolicy w malowaniu pomagają im lokalni specjaliści od tej formy sztuki, zrzeszeni w kolektywie Simbiosis Perfecta.

Hasłem przewodnim liczącego kilkadziesiąt metrów długości muralu jest: Fryderyk Chopin – muzyka łączy świat. W jego centralnej części znajduje się potężny portret celebrowanego w tym roku kompozytora, a po jego obu stronach znajdują się osobistości ważne dla historii Polski i Wenezueli, oraz charakterystyczna fauna, flora i architektura obu krajów.

I tak, po prawej, „polskiej” stronie muralu, mieszkańcy Caracas zobaczą Jana Pawła II, marszałka Józefa Piłsudskiego, Krzysztofa Pendereckiego, Giewont, Wawel, gdański Żuraw, warszawski Pałac Królewski oraz m.in. żubra, lisa, rysia, niedźwiedzia brunatnego i sarnę. Po stronie „wenezuelskiej” Chopinowi towarzyszą Simón Bolivar – ojciec wenezuelskiej niepodległości, maestro José Antonio Abreu – twórca słynnego wenezuelskiego systemu nauczania gry na klasycznych instrumentach i młodzieżowych orkiestr (FESNOJIV), Gustavo Dudamel – najsłynniejszy wychowanek FESNOJIV, uważany aktualnie za jednego z najlepszych drygentów na świecie, a także najbardziej charakterystyczne budynki Caracas (m.in. Santa Capilla, Panteón i Parque Central), wodospad dawniej nazywający się Salto Angel, oraz typowe wenezuelskie zwierzęta.

Na muralu znalazł się także cytat z Cypriana Kamila Norwida, który o Fryderyku Chopinie napisał:

Rodem Warszawianin,
sercem Polak,
a talentem – świata obywatel.

Co po hiszpańsku brzmi następująco:

Varsoviano de nacimiento,
Polaco de corazón,
ciudadano del mundo por su talento.

Projekt muralu spotkał się z niesłychanie życzliwym odbiorem wśród mieszkańców dzielnicy Concresa, gdzie powstaje. Ludzie nieustannie przystają, gratulują i komentują. Najbardziej intrygującym elementem okazał się być… portret zupełnie nieznanego przeciętnemu Wenezuelczykowi marszałka Piłsudskiego. Czy to Stalin?, A dlaczego ten Lech Wałęsa nosi mundur? – to chyba najczęściej powtarzane pytania, na które artyści cierpliwe odpowiadają, powtarzając że wąsacz ze ściany nie jest ani Rosjaninem, ani słynnym związkowcem, lecz „ojcem” polskiej niepodległości z 1918 roku.

Sporo osób nie kryje też swego zadowolenia, że tematem przewodnim muralu jest muzyka. Całe miasto jest w rewolucyjnych hasłach, jak dobrze że tutaj nie ma nic o polityce – często słyszą malujący od przechodniów.

Mecenasem muralu jest firma Elbar Katowice, ale projekt został też dofinansowany z środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jego oficjalna inauguracja zaplanowana jest na 13 listopada.

Specjalnością zaproszonych do Wenezueli artystów z Polski jest nie tylko farba w sprayu. Tak jak zapowiadaliśmy na naszym forum, Piotr Tuse Jaworski, jako DJ Tuse i szef Zooteki Tomasz Kubik jako DJ Hektik, grali też na otwarciu targów książki w gminie Baruta, oraz w popularnym stołecznym klubie Barrabar.
Ekipa poprowadziła też zorganizowane przez Ambasadę RP warsztaty graffiti dla dzieci z ubogich rodzin w Turugua, w stanie Miranda.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

24 reakcje na "Zooteka maluje Chopina. W Caracas."

  1. Patrycja  11/11/2010 o 13:21

    Bardzo ladny artykul i jak zawsze ciekawe i kolorowe zdjecia-gratuluje! Warto podkreslic, ze organizatorem i glownym sponsorem calego przedsiewziecia jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP i Ambasada RP w Caracas.

    Odpowiedz
  2. latinbrand  11/11/2010 o 14:39

    Brawo za oryginalny pomysł i jeszcze większe brawo za wykonanie. To naprawdę świetnie wygląda. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że nikt tego nie zniszczy. Naprawdę świetne!

    Odpowiedz
  3. Chavez-ultras  12/11/2010 o 10:20

    To może teraz w ramach rewanżu pani Prezydent Warszawy wymaluje na budynku w centrum portret Simona Bolivara trzymającego w uściskach obecnego pana Prezydenta Wenezueli.

    Odpowiedz
    • zuercher  12/11/2010 o 17:18

      A nie lepiej od razu Chaveza wpijającego sie w usta Fidelowi Castro. Ze Stalinem, Hitlerem i Łukaszenką w tle? To byłaby galeria Twoich idoli, prawda?

      Odpowiedz
      • Chavez-ultras  12/11/2010 o 21:12

        Zapomniałeś jeszcze o Che.
        Dołóż zuecher jeszcze Jaruzelskiego, Pinocheta, Putina i obejmij ich wszystkich objęciem swoich ramion a będę szczęśliwy.
        Coś stępił się Tobie dowcip; czyżby to oznaka demencji?

        Odpowiedz
  4. caraquena  12/11/2010 o 19:21

    Mural jest bardzo ładny. Przejeżdżałam obok niego kilka razy podczas prac i nawet raz zamieniłam kilka słów z malującymi go chłopcami. Bardzo mili. Szkoda tylko, że nasza tutejsza ambasada dała plamę – przygotowana przez nią ulotka informacyjna przedstawiająca ten projekt niestety w swojej wersji hiszpańskiej zawiera kilka błędów ortograficznych. Włącznie z dość rażącym bledem na stronie tytułowej.
    Choć tak, na marginesie, błędy pojawiające się w publikacjach i korespondencji ambasady są niczym w porównaniu z tym co wypisuje w swych informacjach kierownictwo Stowarzyszenia Polaków w Wenezueli. Tam naprawdę trzeba się często mocno głowić nad tym co pani Prezes miała na myśli.

    Odpowiedz
  5. Pingback: Federico Chopin, czyli polskość w błędzie. - Sur del Sur

  6. caraquena  14/11/2010 o 03:13

    Wróciłam kilka chwil temu z koncertu Mariana Sobuli, który jak głosiło przysłane zaproszenie był chyba zorganizowany z okazji inauguracji tego muralu o którym mowa jest wtym tekście.

    I muszę w takim razie przyznać że był to jakiś nielada skandal. Ambasador Hinz dla którego pracy mam normalnie duży respekt i niejednokrotnie go broniłam w tutejszym polonijnym środowisku nawet nie napomknął o tym kto ten mural namalował. Nie padło nazwisko żadnego artysty. Nawet nie wiem, czy byli na tej ceremonii. Nie wymieniona została nazwa wspominanej tu agencji, która jak wynika z tego tekstu była za to odpowiedzialna.

    To było tak jakby ten mural sam się namalował. Czyżby polscy dyplomaci przesiąneli już tutejszą rewolucyjną mentalnością – urzędas jest ponad wszystkim. Artyści zrobili swoje, splendor spływa na dyplomatów. brzydkie to.

    W dodatku w programie rozdawanym przy wejściu choć cała strona jest poświęcona muralowi też nie ma ani słowa o tym, kto jest jego autorem. Tak jakby namalowali go jakieś anonimowe mróweczki. Co więcej w tym tekście są jakieś wierutne kłamstwa, bo jest napisane, że mural został zakończony 22 października, tymczasem ja głowę dam że rozmawiałam z malującymi go chłopakami w pierwszych dniach listopada. O co chodzi? Ktoś wie?

    Dodam jeszcze że to nie tylko ja byłam zadziwiona zachowaniem pana Hinza. Siedząca obok mnie pani, też się pytała dlaczego nie mówi się nic o twórcach. To trochę tak jak pójść na wernisaż do galerii, której właściciel nie zgadza się na ujawnianie nazwisk autorów prezentowanych prac.

    Odpowiedz
    • Arek  14/11/2010 o 21:59

      Nie wiem, czy aby na pewno takie zachowanie ma związek z jakąkolwiek rewolucją. Z tego co piszesz, to zwykłe urzednicze buractwo. W Polsce też się to często zdarza. U mnie w mieście, też zamówiono mozaikę ścienną, a potem prezydent miasta puszył się tak jakby to było jego dzieło i podczas inauguracji nie wspomniał ani słowem o parze artystów, która ją wykonała. Skończyło się to niemałym skandalem i drugą ceremonią inauguracyjną.

      Odpowiedz
    • Tomek Surdel  16/11/2010 o 16:40

      Na rozdawanej podzczas inauguracji ulotce rzeczywiście była pomyłka – malowanie muralu zakończyło się 2 listopada, nie 22 października. Później jeszcze trwały prace czysto techniczne, jak usuwanie rusztowań.

      Odpowiedz
    • Halina  21/11/2010 o 01:28

      Ech caraquena, co ty sie dziwisz. Przejrzyj wreszcie na oczy i przestan tak slepo bronic tego ambasadora. Przypomnij sobie jak bylo za pana Skrybanta, jak zawsze sie tam bylo milo przyjmowanym w tej naszej ambasadzie. Tam byla prawie domowa atmosfera. Nie to co teraz, gdzie wszyscy pokazuja ze jest sie tam klientem (petentem? jest takie slowo?) i niczym wiecej. Nie zauwazylas, ze oni tam wszyscy, ci co tam pracuja, sa na siebie wiecznie poobrazani. Wszyscy na wzajem zganiaja na innych wine za swa niekompetencje. W konsulacie balagan i gina dokumenty, pani od Polonii wiecznia na Polonie obrazona i nigdy na nic nie ma czasu. Nie mowiac o ambasadorze, ktory ze zwyklymi Polakami zadawac sie nie chce. Idziesz tam i czujesz ze przeszkadasz. Pewnie na artystow tez sie obrazili.

      Odpowiedz
      • caraquena  25/11/2010 o 17:55

        Ja akurat wielką wielbicielką ambasadora Skrybanta nie byłam, choć przyznaje, że atmosfera w ambasadzie za jego czasów była znacznie bardziej sympatyczna. I personel też był bardziej kompetentny. Myślę, że problemem pana Hinza jest to, że nie potrafi za bardzo zarządzać swym zespołem. I został zdominowany przez to małżeństwo.
        Zobaczymy jak będzie dalej. Jest już nowa konsul. Widziałam ją, ale jeszcze jej nie poznałam. Młoda osoba, więc nie wiem czy sobie poradzi. Zarówno z ogromem pracy, jak i z intrygami kolegów. Oby.
        Poprzednia konsul, pani Ania, fakt że była straszną bałaganiarą i nie do końca panowała nad tym co miała zrobić, ale -sama przyznasz- była tam jedyną w ambasadzie osobą do której zawsze można było zadzwonić, i prawie zawsze miała czas na to aby wysłuchać i coś poradzić. Bo rzeczywiście pani od Polonii tego czasu nigdy nie ma. Albo nie chce go mieć.

        Odpowiedz
        • Halina  26/11/2010 o 02:44

          Ja nie wiem czy i przez kogo pan ambasador zostal zdominowany. Jak dla mnie go wcale nie było i nie ma. Jest nieosiagalny, poza kilkoma wybranymi szczesciarzami praktycznie nikt nie ma z nim kontaktu. Jak i z wiekszoscia podleglych mu pracownikow z wiecznie naburmuszona, badz przebywajaca na urlopie pania od Polonii na czele. Najgorsze jest to ze oni wszyscy nawzajem sie tak strasznie obgaduja. Nie rozumia ze w ten sposob osmieszaja nasz kraj ktory niby reprezentuja? Powinna byc ekipa a sa gryzace sie na wzajem wilki. Takie polskie piekielko. Pozbawione kultury i kompetencji.
          My w Polonii lepsi nie jestesmy, ale akurat oni powinni byc przykladem.

          Odpowiedz
  7. Mr Guru Limited  15/11/2010 o 18:35

    Bardzo mi się podoba

    Odpowiedz
  8. Halina  21/11/2010 o 01:23

    Ale w jakim dokladnie miejscu jest ten mural? Na folleto jaki dostalam z ambasady pisze ze na przeciw CC Concresa. Dzisiaj, specjalnie tam pojechalam i przed tym centrum nie ma zadnego muralu. Wysiadlam z samochodu, obeszlam wszystko dookola i nic. Nawet pytalam sie ludzi i nikt mi nie potrafil pomoc. Gdzie to jest?

    Odpowiedz
    • caraquena  25/11/2010 o 17:45

      Widać oni nie wiedzą nie tylko tego kto ten mural namalował, ale nawet nie mają pojęcia gdzie on jest. Bo na pewno nie jest on na przeciwko Concresy. Jest on sporo dalej, mijając CC Parque Humboldt. Przed stacją BP.

      Odpowiedz
    • Tomek Surdel  25/11/2010 o 19:12

      Mural znaleźć bardzo łatwo. Znajduje się on na Avenida Parque Humboldt, powyżej C.C. Parque Humboldt i poniżej C.C. Terras Plaza. Po prawej stronie, gdy jedzie się od strony autostrady Prados del Este (zjazd Concresa).

      Odpowiedz
      • Halina  26/11/2010 o 02:33

        Bardzo dziekuje. Czyli zupelnie z innej strony niz „na przeciw CC Concresa”. Widac w ambasadzie RP nie wiedza nawet gdzie znajduje sie cos czemu podobno nieudacznie patronuja.
        Jutro postaram sie tam podjechac i rzucic okiem.

        Odpowiedz
      • Halina  28/11/2010 o 02:26

        Jeszcze raz wielkie dzieki. Pojechalam tam w koncu dzisiaj i teraz bez trudu znalazlem. Mural jest naprawde ladny. Robi wrazenie. Wielkie gratulacje dla autorow.
        W sumie rownie duze dla pracownikow ambasady. Za dobre samopoczucie ktore pewnie ich nigdy nie opuszcza. Nawet wtedy gdy nie potrafia napisac na ulotce poprawnie adresu, pod ktorym znajduje sie ten mural.

        Odpowiedz
  9. Pingback: tierralatina.pl - przeboje listopada 2010 | tierralatina.pl

  10. Pingback: Chopin na wielkiej ścianie w Caracas | tierralatina.pl

  11. Pingback: Frederik Chopin in Caracas « Latam City

  12. Pingback: Tak powstawał Chopin w Caracas | tierralatina.pl

  13. Edzio  14/04/2011 o 17:09

    Wpadlem przypadkiem na te strone i przeczytalem opinie internautow. Bylem w tym roku w Wenezueli i musialem sie dlugo naszukac gdzie jest ten mural. Znalazlem. Miejsce którym się nie spaceruje ale dobre i to. Przynajmniej jest jakis polonik w Caracas. Zasmucila mnie atmosfera pracy w Ambasadzie i stosunku dyolomatow do Polonii i tzw. petentow czyli zło konieczne dla pracowników ambasady. To fakt, że nikt nie odbiera telefonów w ambasadzie. Niesposób się dodzwonic. Spraw konsularnych się nie załatwia bo w opinii petentów (jak juz dostaną się przed oblicze p. konsul) to albo system zepsuty albo bałagan spowodowany remontem i tzw. praca z zaległościami poprzedniczki. Wymownym tego przykładem jest e-mail wysłany w styczniu do Polonii o zawieszeniu przyjęć (każdy powód jest dobry by nie pracować). Ogólnie mówiąc kompromitacja i jesli na to nakłada się opisywana przez internautów atmosfera intryg i kłotni wśrod tak małej społeczności dyplomatycznej to nic dziwnego, że Pan Ambasador ucieka w swiat „płynu baśniowego”.
    Jak mozna się domyślac pierwszy komentarz „Patrycji” to wpis typu „mamo chwalą nas” wymienionej w artykule pomysłodawczyni murala?

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.