Edi Sánchez – Kolumbijczyk z Żor


Kiedy Kolumbijcyzk Edilson Sánchez pojawił się po raz pierwszy w Żorach – małym i sennym śląskim miasteczku, mało kto przypuszczał, że tak szybko stanie się miejscową gwiazdą. Pierwszy nieoficjalny koncert dał pod parasolami ogródka piwnego na rynku starego miasta w ciepły czerwcowy wieczór 2005 roku.  Piosenka o rybaku, który rozmawia z księżycem spodobała się i chwyciła za serce publikę raczącą się zimnym tyskim. Od tego czasu latynoski muzyk co czwartek rozgrzewa do czerwoności tłumy ludzi kłębiący się w podziemiach klubu Spinoza. Jego ciepły uśmiech i sceniczny temperament zjednuje publikę od pierwszych szarpnięć strunami gitary.

Edi Sánchez (fot: bogdankrezel.com)

Edi Sánchez urodził się 11 maja 1972 roku w Bogocie. Swój pierwszy instrument muzyczny otrzymał od ojca, który zakochany w rytmach meksykańskich, z myślą o nauce syna, podarował mu gitarę akustyczną. Jednak, wbrew intencjom taty, to nie muzyka mariachich pochłonęła młodegoKolumbijczyka. Od samego początku jego największe muzyczne zainteresowania budził blues i jazz.

Wraz z najbliższymi przyjaciółmi Williamem Rojasem oraz Alberto Beto Garcíą założyli swój pierwszy zespół Tiempo de Jazz. W 1996 roku zadebiutowali na scenie przed szeroką publicznością, biorąc udział w Jazz al Parque, pierwszym w Bogocie jazzowym festiwalu.

Edi Sánchez występował również z legendarnymi na kolumbijskiej scenie jazzowej formacjami Séptima Especie, La Moderna oraz z Garujazz, w którym miał okazję grać z tak utalentowanymi muzykami jak Paulem Votteler i Ricardo Barrera.

W 1998 roku Edi zakończył studia licencjackie na Narodowym Uniwersytecie Pedagogicznym w Bogocie broniąc pracę dyplomową na temat karaibskiej muzyki kolumbijskiej zwanej porro . –Dla mnie porro jest swoistym rodzajem kolumbijskiego jazzu– mówi Edi. –Można porównać tą muzykę z nowoorleańskim jazzem: ten sam zestaw instrumentów dętych, afrykańskie bębny połączone z muzyka indiańską. Brakuje tylko banjo– tłumaczy.

Z czasem, dzięki swojemu rosnącemu doświadczeniu i talentowi Edi był zapraszany do grania w coraz różniejszych stylach i formacjach. Np. z zespołem K-YO reggae band koncertował w niemal całej Kolumbii. I to w sumie dzięki tej grupie kolumbijski muzyk znalazł się w końcu Polsce…

Otóż lider zespołu, Billy Francis, zabrał część ekipy na koncerty do stolicy Indonezji – Jakarty. I to tam, występując na Dalekim Wschodzie Edi poznał Anitę, dziewczynę z Polski… –Polskę kojarzyłem wcześniej głównie z Chopinem. Zauroczony i słowiańskim wdziękiem i opowieściami o Polsce postanowiłem przyjechać i zobaczyć – wspomina Edi.

Śląskiej publiczności Edi znany jest jako twórca zespołu EDI SANCHEZ BAND, grającego tradycyjną muzykę latynoamerykańską. Jednak równolegle do wspomnianego zespołu, powstaje bardzo spontanicznie „Edi Sanchez Quartet”, dla którego Kolumbijczyk komponuje własne utwory. Początkowo w projekcie udział biorą Aleksandra Zhernova, Witalij Iwanow i Bartek Staromiejski. W ten sposób Edi Sánchez rozwija się jako kompozytor. Grywa również w takich formacjach jak „Fortet”, „Lothar Dziwoki’s Big Band” oraz „Travel Band”.

Mieszkając w Żorach poznaje jednego z najbardziej utalentowanych wokalistów jazzowych, Grzegorza Karnasa, z którym nawiązuje współpracę. Edi tak wspomina swoje pierwsze spotkanie z nim: –Grzegorz wiedział od Anity, że przyjeżdża do Żor kolumbijski muzyk. Kiedy napisałem mu smsa z prośbą o spotkanie odpisał, że możemy się spotkać, ale mam przyjść sam. To był mój pierwszy tydzień w Żorach i nie ruszałem się nigdzie bez Anity. Pośród wielkich blokowisk pamiętających czasy socjalizmu czułem się zagubiony. Ale Karnas był nieugięty. Twierdził, że osoby trzecie będą nam przeszkadzać w „robieniu muzyki”. Kiedy byliśmy już w jego studiu na 9 piętrze żorskiego bloku kazał mi podłączyć gitarę basową i zagrać jakiś kawałek. Zagrałem ciepły jazzowy utwór, a Karnas zaczął improwizować wokalnie. To było tak niezwykłe doświadczenie, że nie mogłem się skoncentrować na graniu…

Jesienią 2009 roku, po 4 latach w Polsce Edi decyduje się nagrać swój pierwszy album wraz z polskimi muzykami jazzowymi – w projekcie udział biorą pianista Piotr Wyleżoł, saksofonista Marek Podkowa i perkusista Sebastian Frankiewicz. W studiu nie zabrakło też, oczywiście, Grzegorza Karnasa, a także innego Kolumbijczyka Jean Paul Garcésa.

Dla Ediego album ten jest syntezą doświadczenia muzycznego wyniesionego z Kolumbii i nabytego w Polsce. W muzyce przeplatają się przeróżne style muzyczne połączone językiem jazzu. Pianino przechodzi od przemyślanych i melancholijnych uderzeń do bardziej energetyzujących. Pełen mocy saksofon tenorowy jest z rozmysłem powstrzymywany tak by nie rozmyć głównego motywu utworów. Perkusja na tym albumie stanowi paradygmat solidności choć nie bez pierwiastka kreatywności. Nad całością panuje latynoskie brzmienie gitary basowej, na której gra Edi Sánchez. Zdaniem muzycznych krytyków, to właśnie ta gitara  „jest kompasem wytyczającym drogę kapeli Sáncheza w jej muzycznej peregrynacji”. „Aún no sé” to smak egzotycznej muzyki w europejskiej interpretacji.

Płytę nagraną w warszawskim studio Sound & More można nabyć za pośrednictwem strony internetowej Ediego, a także w żorskim klubie Spinoza. Do szerszej dystrybucji ma trafić już wkrótce. Edi Sanchez Quartet ma też swój fan-page na Facebooku. A osobom zainteresowanym kolumbijskim jazzem polecamy portal Jazzcolombia.com, którego redaktorzy debiutancką płytę Ediego ocenili bardzo pozytywnie.

Prześlij dalej:

About Maciej Tarasin

Poszukiwacz przygód i kajakarz. Wielbiciel Kolumbii i Boliwii. Moczył wiosła w brazylijskiej części Pantanalu, boliwijską Rio Tuichi spłynął tratwą własnej konstrukcji. W czwartkowe wieczory przenosi się do Ameryki Południowej słuchając kolumbijskich rytmów i sącząc whisky w pewnym żorskim pubie. Prowadzi stronę Green Hell.

W sieci:

Na Facebooku Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Jedna reakcja na "Edi Sánchez – Kolumbijczyk z Żor"

  1. Pingback: Nieudana próba pokonania rzeki Yari w Kolumbii | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.