Aconcagua bardziej bezpieczna?

Najwyżej na świecie wysokogórski schron znajduje się od wczoraj w Argentynie. Wybudowano go masywie Aconcagua, powyżej wysokości 6000 m n.p.m. Ma on pomagać alpinistom, których w części szczytowej najwyższej góry Ameryk, zaskoczyłoby załamanie pogody.


Data uroczystej inauguracji Refugio Elena, bo taką oficjalną nazwę nosi wybudowany pod szczytem Aconcagua schron, nie była przypadkowa. Dokładnie dwa lata wcześniej w partii szczytowej masywu rozegrał się do dziś budzący wiele kontrowersji dramat – podczas zejścia ze zdobytego wierzchołka zginęła Elena Senin, 39-letnia szefowa 4-osobowej, włoskiej grupy alpinistów, oraz towarzyszący im argentyński przewodnik, 31-letni Federico Campanini.

6 stycznia 2009 roku cała piątka bez większych problemów dotarła na sięgający wysokości 6962 m n.p.m. najwyższy szczyt obu Ameryk. Tragedia miała miejsce podczas zejścia, gdy nagle załamała się pogoda: temperatura spadła do -20 stopni, zaczął wiać silny wiatr i padać gęsty śnieg. Pozbawieni jakiejkolwiek widoczności alpiniści pomylili wówczas drogi – zamiast wracać, tak jak przyszli, najprostszą technicznie tzw. północną drogą, weszli na znacznie trudniejszy Lodowiec Polaków. Tam, w którymś momencie, dwójka związanych liną Włochów straciła równowagę i spadła ok. 20 metrów w dół. To właśnie w wyniku tego upadku zginęła Elena Sanin, jej partner był mocno poturbowany, stracił też tak ważne na tej wysokości i przy tych temperaturach rękawiczki.

Zdając sobie sprawę, że w takiej sytuacji sami nie dadzą sobie już na pewno rady, przewodnik Federico Campanini wezwał przez radio pomoc. Ratowników czekało jednak bardzo trudne zadanie – wejść prawie na sam szczyt klasyczną drogą, zejść po poszkodowanych na Lodowiec Polaków, podejść z nimi ponownie ok. 300 metrów w górę, a następnie rozpocząć schodzenie drogą klasyczną…

W ówczesnej akcji ratowniczej uczestniczyło ponad 50 osób, co jak na masyw Aconcagua jest do dziś aktualnym rekordem. Jednak zanim pomoc dotarła do poszkodowanych alpinistów minęły dwie noce, podczas których temperatura spadała poniżej -25 stopni, oni tymczasem nie mieli praktycznie żadnego sprzętu biwakowego. Gdy zostali znalezieni, wszyscy cierpieli na wywołany długim pobytem na wysokości prawie 6700 m n.p.m. obrzęk płuc, odwodnienie i odmrożenia. W najgorszym stanie był przewodnik, Federico Campanini, który oddał Włochom swoją żywność, a temu poszkodowanemu podczas upadku, własne rękawiczki.

Ratownikom udało się cało sprowadzić trójkę Włochów, ale nie zdołali uratować ich przewodnika. Nie był on w stanie iść o własnych siłach, a oni mieli tylko jedne nosze, na których zabrano najbardziej poturbowanego Włocha. Niesamowitego rozgłosu całej sprawie dodał fakt, że w kilka dni po zakończeniu akcji opublikowano nagranie wideo, na którym można zobaczyć agonizującego Campaniniego, oraz stojących nad nim bezsilnych ratowników. Niektórzy płaczą, inni wyzywają go mając nadzieję że zmobilizuje to w nim jeszcze jakieś siły, a jeszcze inni proszą przez radio aby ktoś za nich podjął na dole decyzję o pozostawieniu umierającego przewodnika: –Jesteśmy zmęczeni, nie mamy już siły aby go nieść. Musimy ratować nasze życia.– słychać m.in. w filmie.

Chwilę potem ratownicy rzeczywiście zostawią ledwo żyjącego Campaniniego (oni sami twierdzą, że zrobili to dopiero gdy przewodnik zmarł). Po jego ciało wrócą dopiero po kilkunastu dniach, gdy pogoda będzie już bardziej znośna. Ciała Eleny Sanin zabrać z Lodowca Polaków nie udało się do dzisiaj.

Ale to właśnie jej rodzina zaproponowała wybudowanie pod szczytem Aconcagua schronu, który miałby poprawić bezpieczeństwo alpinistów i ułatwić ewentualne akcje ratownicze. To ona też w części sfinansowała realizację tego projektu.

Refugio Elena, jeszcze podczas testów w Mendozie

Refugio Elena to niewielki, mierzący 4 na 3 metry budyneczek, wykonany z paneli termoizolacyjnych, podobnych do tych z których buduje się samochody-chłodnie. W jego wnętrzu znajdują się nosze, radiostacja, oraz apteczka. Wybudowano go na wysokości ok. 6000 m n.p.m., w miejscu zwanym Plaza Cólera, gdzie zbiega się klasyczna, północna droga podejścia, z jednym z najpopularniejszych wariantów trasy przez Lodowiec Polaków.

Refugio Elena

Refugio Elena już na swoim miejscu, na wysokości 6000 m n.p.m.

Jak podkreślają lokalne władze i ratownicy Refugio Elena nie jest i nie ma być miejscem biwakowym, lecz schronem, który używa się tylko i wyłącznie w nagłych wypadkach, w przypadku zagrożenia życia.

Powstanie schronu nie jest bynajmniej jedyną konsekwencją tragedii ze stycznia 2008. Wszystkie osoby zawodowo związane z argentyńskim szczytem podkreślają, że ówczesny wypadek stał się momentem przełomowym i od tamtego czasu widoczna jest stopniowa profesjonalizacja górskich służb ratunkowych. Powstał m.in. Komitet ds. Ratunków na Aconcagua, w którym swe działania koordynuje m.in. policja, przewodnicy, ratownicy-ochotnicy, firmy turystyczne i okoliczne szpitale. Wszyscy wreszcie wiedzą, kto jakim sprzętem dysponuje, kogo i w jakim czasie może zmobilizować. Wspólnie ustalana jest też lista priorytetów – sprzętu i infrastruktury – mającej w przyszłości jeszcze bardziej zwiększyć bezpieczeństwo turystów i alpinistów w rejonie masywu. Opracowywany jest też specjalny protokół działania, który ma obowiązywać zarówno chętnych do zdobycia szczytu, jak i służby ratownicze. Chodzi o wypracowanie pewnych standardów – kto i jak ma się zachowywać w określonych okolicznościach.

Władze prowincji Mendoza na terenie której znajduje się najwyższy szczyt Ameryk podjęły już też decyzję o odbudowie infrastuktury obozowiska Horcones, znajdującego się tuż po wejściu na teren Parku Prowincjonalnego Aconcagua, i które już swego czasu zostało zniszczone przez lawinę. Powstanie też stała ratownicza baza operacyjna w znajdującym się na wysokości 5570 m n.p.m. obozowisku Nido de Cóndores, gdzie obecnie – w sezonie –  jednoosobowy dyżur pełni zazwyczaj strażnik Parku.

Rozważane też jest wprowadzenie, począwszy od przyszłego sezonu, zmian w systemie wydawania pozwoleń na zdobywanie andyjskiego Kolosa – lokalne władze nie wykluczają wprowadzenia dziennych, tygodniowych i miesięcznych limitów liczby alpinistów działających w masywie.

Obecnie jedynym ograniczeniem jest konieczność wykupienia specjalnego permitu. Nie ma jednak żadnej selekcji chętnych, ani ograniczeń co do ich liczby. W tym sezonie, pozwolenie na zdobywanie Aconcagua kosztuje cudzoziemca od 1200 do 3000 pesos, w zależności od terminu.

Book Hostels Online Now

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

10 reakcji na "Aconcagua bardziej bezpieczna?"

  1. latinbrand  12/01/2011 o 14:13

    Porażające jest to wideo. Chyba nigdy nie zrozumiem tych, którzy narażają swe życia pchając się w tak wysokie góry. Jeszcze bardziej jeśli mają rodziny.
    Ale, mimo wszystko, oby ten schron był pomocny.

    Odpowiedz
  2. Chavez-ultras  13/01/2011 o 21:51

    Tele expres niedawno podał w informacjach, że na szczyt Aconcagua wybiera się polska ekipa z niepełnosprawnym uczestnikiem. Też jestem zdania, że szukanie śmierci w extremalnych sportach jest co najmniej bardzo dyskusyjne choć podziwiam determinację.

    Odpowiedz
    • tierralatina.pl  15/01/2011 o 01:44

      O tej wyprawie na stronach tierralatina.pl już w najbliższy poniedziałek.

      Odpowiedz
  3. Pingback: Aconcagua dla niepełnosprawnych? | tierralatina.pl

  4. Pingback: Aconcagua pokonana. Łatwo nie było. | tierralatina.pl

  5. Zofia  06/02/2011 o 10:33

    Nie można tego oglądać bez łez. Mój syn jest w trasie-normalna drogą na Aconcaguę. Myślę ,że dopiero opuscił obóz na Plaza de Mulas. Oby Bóg miał jego wyprawę w opiece. I rozsądek.

    Odpowiedz
  6. Piotr  16/02/2012 o 19:27

    Elena pomogła.
    Wróciłem z „Anki” ledwie przed tygodniem. Na szczyt weszliśmy 02.02.2012. Schodząc natknęliśmy się na trójkę polaków z Katowic. Jednego z chłopaków (pomimo perfekcyjnej kondycji, aklimatyzacji, pogody) trafiło ostre niedotlenienie. W jego wyniku stracił przytomność. Nieprzytomnego w stanie skrajnego wyziębienia i jego kolegę, który próbował nieprzytomnego ściągnąć niżej znaleźliśmy schodząc ze szczytu (na wysokości jakieś 6600mnpm). Trzecia osoba była w drodze po pomoc. Dzięki zdrowemu rozsądkowi, sprzętowi, który mieliśmy ze sobą i sprawnie skoordynowanej akcji udało się Michała (w przebłysku świadomości przedstawił się) sprowadzić właśnie do obozu wokół Eleny (Coler), gdzie sprzęt ze schronu przysłużył się do przywrócenia go do żywych.
    Z pozdrowieniami dla wszystkich, którzy rozumieją dlaczego chodzi się w góry,
    Piotr

    Odpowiedz
  7. Pingback: Kolejny Polak zaginął na Aconcagui | tierralatina.pl

  8. Justyna  11/03/2013 o 15:10

    Elena byla przyjaciolka mojego chlopaka z czasow studenckich. Z czasem zostala rowniez moja.Podczas naszych spotkan, czesto dzielila sie z nami swoimi wrazeniami z wypraw. Tak tez bylo podczas naszej ostatniej kolacji wiglijnej w 2008 u nas w domu, z podnieceniem opowiadala o przygotowaniach na wyprawe – na Acancagua. Nigdy nie zapomne jej slow: jedyna rzecz ktora moze byc niebezpieczna to nagle zalamanie sie pogody…
    „Rifiugio Elena” to wspaniala iniziatywa jej rodzicow i miejmy nadzieje ze uratuje zycie niejednej osobie.
    po wiecej informacji odsylam was na : http://www.fantistefano.it/elena/
    Justyna

    Odpowiedz
  9. Pingback: Aconcagua wzbogaci się o nowe schrony | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.