Brazylia liczy ofiary


Prawdopodobnie już ponad tysiąc ofiar pochłonęły ulewne deszcze i towarzyszące im lawiny błotne, jakie od blisko dwóch tygodni nękają rejon Rio de Janeiro. Meteorolodzy ostrzegają, że nic niestety nie zapowiada końca opadów, których tegoroczna intensywność już pobiła wszystkie rekordy.

Deszcze w regionie Rio de Janeiro nie są, o tej porze roku, niczym nadzwyczajnym. Przeciwnie – pora deszczowa trwa tu zawsze od grudnia do końca marca. Nigdy jednak jeszcze, odkąd od początku XX wieku prowadzone są regularne pomiary, w pierwszym miesiącu roku nie spadło z nieba tyle wody.

Potop zaczął się 11 stycznia – w niektórych częściach stanu Rio de Janeiro w ciągu 24 godzin zanotowano wówczas więcej opadów niż wg. statystyk powinno spaść w ciągu całego miesiąca. Najbardziej dotknięte zostały, oddalone o ok. 100-150 km od Rio, miasta położone w nadmorskim masywie Serra do Mar: Nova Friburgo, Teresópolis, Petrópolis i Sumidouro. To właśnie ich mieszkańcy stanowią ponad 95 proc. dotychczasowych ofiar kataklizmu.

Lista zabitych, najczęściej przez lawiny błotne i obsunięcia terenu, codziennie się wydłuża. Wczoraj wieczorem lokalne władze przyznały, że odnaleziono już 809 ciał. A 417 kolejnych osób uważa się za zaginione. Bilans ten nie jest ostateczny – deszcze wciąż bowiem padają, a służby ratunkowe przyznają, że w dotkniętym żywiołem górskim masywie są jeszcze ludzkie osady, do których nie udało się dotrzeć.

Szacuje się też, że od 11 stycznia ponad 9 tysięcy osób straciło dach nad głową. A 11 tys. kolejnych prewencyjnie ewakuowano.

Deszcze, które zazwyczaj w Brazylii śmiertelne żniwo zbierają głównie wśród ubogich mieszkańców położonych najczęściej na zboczach gór slumsów, w tym roku dotknęły też ekonomiczne elity tego kraju. Dotknięte kataklizmem rejony masywu Serra do Mar są bardzo popularnym wśród bogatych mieszkańców Rio miejscem spędzania weekendów, czy ucieczki przed miejskim gwarem. Pośród porastającego te góry tropikalnego lasu Mata Atlântica powstało wiele luksusowych rezydencji i hoteli. Wiele z nich już nie istnieje. Zniszczeniu uległ m.in. dom który ongiś należał do nieżyjącego już legendarnego brazylijskiego muzyka Toma Jobima. Jego rodzinie udało się na szczęście w pore uciec.

Władze sanitarne stanu Rio de Janeiro obawiają się dodatkowo, że po powodzi może nadejść epidemia chorób. Już bowiem zanotowano pierwsze przypadki tężca i leptospirozy – zakaźnej choroby wywoływanej przez bakterie obecne w odchodach szczurów.

Rząd w Brasilii skierował wojsko do pomocy lokalnym władzom stanu Rio de Janeiro. Buduje ono m.in. polowe szpitale, dostarczyło też ciężki sprzęt budowlany i transportowy. Prezydent Dilma Rousseff przekazała już też równowartość 466 milionów dolarów na odbudowę dotkniętych żywiołem terenów. Zapowiedziała też, że opracowany zostanie specjalny system wczesnego ostrzegania, który powinien w przyszłości zminimalizować prawdopodobieństwo podobnych tragedii. Szacuje się że w całej Brazylii, na terenach najbardziej zagrożonych klęskami żwiołowymi mieszka ponad 5 milionów osób.




Prześlij dalej:

Jedna reakcja na "Brazylia liczy ofiary"

  1. latinbrand  24/01/2011 o 17:40

    Przerażające są te zdjęcia. Wobec natury jesteśmy niczym. I choć ona nam to coraz częściej pokazuje, wciąż tak wiele w człowieku niepotrzebnej buty i pychy.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.