Przedwyborcze napięcie w Peru


Ostatnie prosta przed zaplanowanymi na 10 kwietnia wyborami prezydenckimi w Peru przyniosła gwałtowne przetasowania w wynikach sondaży i niespodziewany wzrost emocji. Podczas gdy kilka tygodni temu faworyt był tylko jeden, dzisiaj aż 5 kandydatów ma teoretyczne szanse na prezydenturę!

Jeszcze w połowie lutego wszystko wskazywało na to, że do zaprojektowanego przez polskiego architekta pałacu peruwiańskich prezydentów wprowadzi się w tym roku, po raz kolejny, Alejandro Toledo. Prowadził on zdecydowanie we wszystkich sondażach i na dobrą sprawę jedyną niewiadomą było to, kogo pobije w drugiej turze wyborów.

Po raz kolejny jednak peruwiańscy wyborcy pokazali jednak, że potrafią błyskawicznie i radykalnie zmienić swe polityczne sympatie – dzisiaj, na dwa tygodnie przed pierwszą turą, nie jest już nawet pewne czy Alejandro Toledo znajdzie się w dogrywce. I tylko to, że ona będzie konieczna jest w tych wyborach pewne.

Wyniki ostatnich sondaży pokazują, że – niespodziewanie – o wejściu do drugiej tury może wciąż marzyć aż 5 kandydatów. I, że prawie na pewno znajdzie się w niej serwujący populistyczny, socjalistyczno-nacjonalistyczny program, były wojskowy, Ollanta Humala. Ten sam, który w 2006 roku przegrał w drugiej turze z aktualnym prezydentem Alanem Garcíą.

Według najnowszego badania instytutu Ipsos-Apoyo aktualne preferencje wyborcze są następujące:

  1. Ollanta Humala – 21 proc.
  2. Alejandro Toledo – 20 proc.
  3. Keiko Fujimori – 19 proc.
  4. Pedro Pablo Kuczynski – 15 proc.
  5. Luis Castañeda – 14 proc.

Socjologowie wyjaśniają, że nagły wzrost sympatii wyborczych wobec Ollanty Humali, jedynego zadeklarowanego lewicowca wśród tych kandydatów, jest zasługą zdecydowanej zmiany jego przedwyborczej retoryki, będącej efektem zatrudnienia brazylijskich speców od wizerunku. Tych samych, którzy przez lata doradzali byłemu brazylijskiemu prezydentowi Luli.

Ollanta Humala znacznie złagodził swój polityczny dyskurs (fot: José Cruz/ABr)

Ollanta Humala od kilku tygodni nie grozi już rewolucją, publicznie neguje jakiekolwiek związki z prezydentem Wenezueli Hugo Chávezem (choć zdaniem konkurentów to właśnie Caracas finansuje jego kampanię) i zapowiada, że nie zamierza radykalnie zmieniać polityki gospodarczej kraju, którego PKB wzrósł w ubiegłym roku o 8,7 proc, plasując Peru wśród 10. najdynamiczniej rozwijających się państw świata.

Humali zdarza sie nawet chwalić na wiecach dotychczasowych prezydentów i publicznie przyznawać, że w ostatnich 10 latach liczba biednych w kraju spadła z 54 do 34 proc. –Ale to oznacza, że wciąż jedna trzecia Peruwiańczyków żyje w ubóstwie! Zadbam o to, że bogactwo naszego kraju będzie sprawiedliwiej dystrybuowane! Mój rząd będzie odpowiedzialnie pracował na to, aby Peru stało się jeszcze lepszym krajem! – obiecuje podczas przedwyborczych mitingów, najczęściej w dzielnicach biedoty.

Ten nagły wzrost popularności Humali spowodował niemałe zamieszanie wśród jego politycznych konkurentów. W ostatnich dniach ich wiece i publiczne wystąpienia sprowadzają się, przede wszystkim, do demonizowania nowego lidera sondaży. Dla Keiko Fujimori “nowy” Humala to “wilk w owczej skórze”, który po ewentualnym zwycięstwie znowu “zacznie mówić o rewolucji i populistycznymi decyzjami zniszczy dokonania ostatnich lat”. Z kolei Pedro Pablo Kuczynski przekonuje, że lewicowy kandydat poza populistycznymi hasłami nie ma
nic do zaoferowania i “nie posiada żadnego gospodarczego programu”. Zaś Alejandro Toledo twierdzi, że Humala jako prezydent “zrobi z Peru drugą Wenezuelę, Boliwię, bądź Ekwador”, nawiązując do państw rządzonych przez najbliższych politycznych sojuszników Hugo Cháveza na kontynencie.

Póki co jednak, Ollanta Humala, marzyć może jedynie o niedającym prezydentury zwycięstwie w pierwszej turze. Wszystkie, bez wyjątku, sondaże wskazują, że w drugiej przegra z każdym z potencjalnych kontrkandydatów.

Antonio Zapata, renomowany peruwiański historyk i politolog, ostrzega jednak, że absolutnie wszystko może się w zbliżających wyborach zdarzyć. –Aż 40 proc. peruwiańskich wyborców ostateczną decyzję kogo poprzeć podejmuje dopiero w tygodniu poprzedzającym głosowanie. A 15 proc. robi to w dniu, w którym wrzuca swój głos do urny. – przypomina, cytowany przez limeński dziennik La República, Zapata.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

3 reakcje na "Przedwyborcze napięcie w Peru"

  1. Grzegorz  04/04/2011 o 05:11

    Właśnie skończyłem oglądać transmisję debaty prezydenckiej. Faktycznie Humala w tym co mówi wydaje się być zrównoważonym politykiem centrowym. Cóż to za cudowna przemiana…

    Odpowiedz
  2. Pingback: Wybory w Peru - o co chodzi? | tierralatina.pl

  3. Pingback: Humala i Fujimori powalczą o prezydenturę Peru | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.