Więcej Argentyny dla Argentyńczyków?


Prezydent Argentyny, Cristina Kirchner, przekazała narodowemu parlamentowi projekt prawa ograniczającego cudzoziemcom prawo do kupowania ziemi w tym kraju. I wszystko wskazuje na to, że zostanie on przyjęty.

W chwili obecnej w Argentynie nie obowiązują cudzoziemców praktycznie żadne ograniczenia w obrocie nieruchomościami. Cudzoziemiec, także taki który wcale nie mieszka w tym kraju, może nabyć dowolną ilość gruntów w praktycznie każdym jego zakątku. Bo choć teoretycznie wciąż obowiązuje dekret z 1944 roku, ograniczający możliwość sprzedaży obcokrajowcom terenów przygranicznych, oraz takich które uznano za ważne z punktu widzenia obrony kraju, to nawet on – jak otwarcie przyznają politycy – nie jest od dawna stosowany.

Co więcej, w federacyjnym państwie jakim jest Argentyna, nie istnieje obecnie żaden zcentralizowany kataster, czyli ogólnopaństwowa ewidencja gruntów i budynków. Nikt więc precyzyjnie nie wie jaka część tego ósmego największego państwa świata, znajduje się w tej chwili w rękach cudzoziemców. Ostatnie tego typu precyzyjne dane pochodzą z… początku XX wieku, gdy Argentyna była państwem przyjmującym emigrantów z całego świata i oddającym im za bezcen uprawne ziemie. Wówczas w ręce cudzoziemców trafiło ok. 7 milionów hektarów.

Wśród emigrantów, którzy skorzystali wtedy z owej polityki, znalazło zresztą się wielu Polaków, w tym np. rodzina Szychowskich, która z czasem stała się jednym z największych argentyńskich producentów yerba mate.

I choć większość ówczesnych nowych posiadaczy ziemskich już dawno przyjęło argentyńskie obywatelstwo, ilość terenów w rękach cudzoziemców nieustannie się od tamtego czasu powiększa. Według szacunków Argentyńskiej Federacji Rolnej, zrzeszającej małych i średnich producentów rolnych, w chwili obecnej aż ponad 20 milionów hektarów może należeć do obcokrajowców.

To właśnie m.in. ta federacja już od dłuższego czasu lobbowała za wprowadzeniem centralnej ewidencji, ograniczeń i kontroli.  Jej szefowie tłumaczą, że problemem nie tyle są cudzoziemcy, którzy kupują ziemię pod uprawy, ale coraz większa ilość „inwestorów-spekulatorów” kupujących olbrzymie połacie kraju, licząc na wzrost cen ziemi i możliwość sprzedaży jej za kilka lat, ze znacznym zyskiem.

Projekt prawa przygotowany przez prezydencką kancelarię przewiduje stworzenie centralnej ewidencji własności ziemskiej, oraz utworzenie nieprzekraczalnego limitu 20 proc. całkowitej powierzchni tzw. gruntów wiejskich, jakie mógłby się znaleźć w rękach cudzoziemców, bądź spółek z przewagą zagranicznego kapitału.

Dodatkowo żaden pojedyńczy obcokrajowiec, czy firma z większościowym obcym kapitałem nie będą mogły posiadać terenów większych niż 1000 ha. Przewidziano także ograniczenie narodowościowe – obywatele jednego kraju (oraz firmy z kapitałem z niego pochodzącym) nie będą mogły posiadać więcej niż 30 proc. maksymalnej powierzchni mogącej znaleźć się w obcych rękach.

Wszystkie te regulacje dotyczyć mają jednak wyłącznie tzw. gruntów wiejskich, których – jak się szacuje – jest w Argentynie ok. 206 milionów ha. Działki budowlane, domy, czy mieszkanie nadal będą mogły być nabywane przez cudzoziemców bez żadnych ograniczeń.

Największymi znanymi cudzoziemskimi posiadaczami ziemskimi w Argentynie są obecnie m.in. bracia Benetton, do których należy ok. 900 tys. ha w Patagonii, gdzie hodowane są owce dostarczające wełny rodzinnemu koncernowi, Douglas Tompkins tworzący prywatne rezerwaty, brytyjski miliarder Joe Lewis, oraz amerykański magnat telewizyjny Ted Turner.

Prezydent Argentyny, we wczorajszym specjalnym telewizyjnym wystąpieniu, podczas którego przedstawiła proponowane prawo, zapewniła dotychczasowych właścicieli, że nie powinni się obawiać żadnych nacjonalizacji podobnych do tych, które przeprowadza w Wenezueli rząd Hugo Cháveza. –Żeby nie było żadnych wątpliwości – to jest projekt narodowy, nie państwowy. Tu nie będzie żadnych nacjonalizacji. Argentyna to normalny i poważny kraj, w którym respektuje się obowiązujące prawo. Wszyscy, którzy nabyli ziemie na dotyczczasowych zasadach zachowają wszystkie swoje prawa i własności.- podkreśliła Cristina Kirchner.

Cristina Kirchner

Prezydent zaznaczyła też, że pomysł kontroli własności ziem nie jest w żadnym wypadku oryginalnym argentyńskim pomysłem. –Nie wymyśliliśmy nic nowego – przygotowując ten projekt wzorowaliśmy się na podobnych przepisach obowiązujących w Brazylii, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Francji i Włoszech– stwierdziła.

Przekazany do parlamentu projekt będzie teraz musiał przejść normalną ścieżkę legislacyjną: zanim trafi pod ewentualne głosowanie zajmą się nim wyspecjalizowane komisje, które będą mogły do niego wprowadzić ewentualne zmiany. Większość klubów parlamentarnych, zarówno tych związanych z rządzącą koalicją, jak i opozycyjnych, już jednak zapowiedziała, że głównych liniach zgadza sie z prezydencką propozycją.

***

PS. Przypominamy, że na naszym forum dyskusyjnym jest dział poświęcony rynkowi nieruchomości w Ameryce Łacińskiej.

Book Hostels Online Now

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

2 reakcje na "Więcej Argentyny dla Argentyńczyków?"

  1. konradk - wpzlecenia.pl  02/05/2011 o 13:56

    ile tam mniej wiecej kosztuje hektar ziemi? 🙂 argentyna fajny kraj, fajnie by bylo miec tam wlasne poletko 🙂

    Odpowiedz
    • Tomek Surdel  03/05/2011 o 01:32

      Ceny są bardzo różne. Od kilkunastu dolarów za hektar po kilka tysięcy dolarów. Wszystko zależy od tego gdzie, w jakim stanie jest ziemia, jaka gleba, co z dostępem do wody, etc.

      Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.