Wenezuela – podróż życia?!

26 dni. Kilka tysięcy kilometrów pokonanch w autobususach i samolotach. Karaluchy oraz jaszczurki w łazienkach. Moskity, dużo krwiożerczych moskitów. Ale, przede wszytskim, masa niesamowitych wspomnień.


Dzięki podrózy do Wenezueli poznałem kilka interesujących osób. Ich historie wzbogaciły mnie. Tak w skrócie mogę podsumować moją podróż życia!

Wahałem się czy jechać. Nie byłem przekonany czy warto naruszać oszczędności na taką wycieczkę. Tanie bilety były już wprawdzie załatwione, nocleg u znajomych w Caracas również, a ja wciąż nie byłem pewny. Nakłonił mnie serdeczny kolega. Powiedział krótko: „To będzie podróż twojego zycia. Nie rezygnuj. Remont mieszkania może poczekać“. I w tak prosty sposób rozpoczęła się moja wyprawa do kraju przesłodzonej kawy, czekolady i Hugo Cháveza.

Canaima

Praktycznie nie przygotowywałem się merytorycznie do tego wyjazdu… W ostatniej chwili kupiłem dwa przewodniki. Jeden po polsku Berlitza (beznadziejny), a drugi po angielsku. Lonely Planet o Wenezueli jest dobry, ale nie bez skazy. Przede wszystkim przedstawia nieaktualne ceny, choć jest to w sumie zrozumiałe, zważywszy na rekordową wenezuelską inflację. Oficjalnie wyniosła ona w ubiegłym roku ponad 27 proc., choć mieszkańcy mówią najczęściej, że ceny rosną ostatnio o około 40 procent rocznie.

Przed wyjazdem i już na miejscu ciagle słyszałem: „to niebezpieczny kraj!”, „podrzucają narkotyki”, „po zachodzie słońca, czyli po 18 nie wychodź z hotelu!”, „napady i zabójstwa sa na porządku dziennym!”. Naprawdę świetne informacje, żeby zachęcic do podróży i zwiedzania Wenezueli… A i jeszcze jedno! „Kierowcy nie respektuja żadnych przepisów drogowych. Dla nich nie ma znaków STOP, czerwonego światła, czy drogi z pierwszeństwem przejazdu!”

Czyli nawet zamknięty w samochodzie nie będę czuł sie bezpieczny?!?.

Canaima

W trakcie podrózy widziałem jedną stłuczkę. Niegroźną, w Caracas. Widziałęm też dwie lawety, które przewoziły poważnie zniszczone w wypadkach samochody. I tyle. Nie zauważyłem za to żadnego chamstwa na drodze, zajeżdżania, wyprzedzania na trzeciego , wolnej jazdy lewym pasem, złosliwości , agresji, wystawianych środkowych palców.
Informacje o napadach i kradzieżach zostały na etapie opowieści. I choć w Wenezueli straciłem iPoda, to – szczerze powiedziawszy – zupełnie nie wiem, czy mi go skradziono, czy po prostu go gdzieś nie zostawiłem.

Canaima

Co warto zobaczyć, gdzie pojechać? Banał. Park Narodowy Canaima z wodospadem Salto Angel. To powinnien być obowiązkowy punkt programu każdej wyprawy do Wenezueli. Potem conajmniej jednodniowa wycieczka po Gran Sabanie, wielkiej wenezuelskiej sawannie.

Orinoko

Delta Orinoko, to troche przereklamowany temat. Duży ruch na rzece, zwierzęta płochliwe, potrzebna lotrnetka i teleobietyw w aparacie. Organizatorzy wycieczek więcej obiecują, niż potem można zobaczyć. Jednak świt na Orinioko, odgłosy budzącej się dżungli… te wrażenia na dlugo zostają w pamięci i w uszach. Wyobraźnia nadrabia i dodaje to, czego oczy niestety nie mogą zobaczyć.

jeden z wielu wenezuelskich tepuy

Nie byłem na Roraimie. 6-dniowa wyprawa bez gwarancji dobrej pogody i zapierających dech widoków ze szczytu – nieskusiła mnie. Rozmawiałem na miejscu z ludźmi, którzy zdobyli tę wysoka (2810 m n.p.m.) świętą górę Indian. Nawet oni potwierdzali, że to za długa wyprawa, a wrażenia to bardzo indywidualna sprawa.

w delcie Orinoko

Nie byłem również w Meridzie. Nie widzialem wenezuelskich Andów, oraz Los Llanos i pewnie jeszcze wielu innych pięknych miejsc. Może to jest jeden z tych powodow żeby już planowac kolejna podroz do Wenezueli?

Byłem za to nad Morzem Karaibskim. Warto poświeciec kilka dni na najzwyklejsze leniuchowanie i wylegiwanie się pod palmą. W tym ostrym międzyzwrotnikowym słońcu nie ryzykowałbym bowiem takiej bezposredniej kąpieli słonecznej.

Na wenezuelskiej plaży może do Was podejść zjawiskowa dziewczyna, której wydawać się będzie, że język polski to portugalski. A potem trochę po angielsku, trochę po hiszpańsku opowie Wam historię swojej rodziny, w której któryś z rodziców prawie na pewno ma korzenie w Europie.

wenezuelska plaża, ta akurat nad brzegiem Orinoko

To właśnie spotkania z bardzo różnymi ludźmi, to podstawowy walor takiej podroży. Opowiadają co widzieli, gdzie warto pojechać, z czego zrezygnować. Polecaję agencje turystyczne, posady lub hotele. Ostrzegają także przed nocnymi kontrolami autobusów. Gwardia Narodowa potrafi wtedy szczegółowo skontrolować bagaż i po prostu zabrać aparat fotograficzny, buty lub inną rzecz. Dlatego tylko, że spodoba się ona bezkarnemu gwardziście. Mnie ta przyjemnośc ominęła, miałem najwyraźniej szczęście i… nie podróżowałem autobusami firmy Los Llanos, które – z relacji wielu turystów – są ostatnio szczególnie nękane kontrolami.

Ciudad Bolivar

Cieszę się , że podczas mojej wyprawy spotkałem Rosjanina Igora. Od 8 lat jest w podróży po świecie. Jest zafascynowany Indiami, ale to taki typ czlowieka, ktory choć jest silny, zdecydowany i wejdzie na każdą górę, to wydaje się, że ciągle przed czymś ucieka. Przed wspomnieniami, przeszłością? W sumie nieważne… Zapamietam również jego kompana Saszę. Młodego akrobatę, który nie dostał pracy w cyrku. Teraz jeździ i próbuje wchodzić na różne szczyty, lubi sporty ekstremalne. I, jak sam mówi,  jest zafascynowany wielkim nieżyjącym polskim alpinistą, Jerzym Kukuczką.

Zapamiętam też Ramzana z Miami, którego szef jest podobno narzeczonym Joanny Krupy… 🙂 Trudno też bedzie zapomniec Tommy’go z Liveproolu, który godzinami mogłby opowiadać o cenach drinkow i nocnych lokalach w Caracas i innych miastach Ameryki Południowej.

Wspominam też trzy dziewczyny z Salonik, które naprawdę potrafia pić wenezuelski rum. Lepiej od Polaków…

A propos rumu – polecam wszystkim wycieczkę do jeszcze prywatnej, nieznacjonalizowanej przez Hugo Cháveza, wytwórni rumu Santa Teresa.

Caracas to oddzielny rozdział wspomnień. Miasto brzydkie, zakorkowane, śmierdzące spalinami i pełne kontrastów. Podobno mieszka tam nawet sześć milionów ludzi, a po ulicach i autostradach codziennie jeżdżą ponad dwa miliony samochodów. Nie wiem, nie liczyłem, ale jest ich naprawdę dużo.

Jeśli jednak będziesz mieć tyle szczęscia co ja i spotkasz kogoś, kto zna Caracas i jest wręcz od tego miasta uzależniony, to zobaczysz inne oblicze stolicy Wenezueli. Ja poznałem np. bardzo lokalny bar „La sardina Firenze”, gdzie barman do każdego zamówionego piwa podaje smażone na patelni, świeże sardynki. Widziałem wielu ludzi, którzy po zmroku czyli grubo po szóstej wieczorem, bawią się i spotykają. A intensywny smak lodów zjedzonych po 23 na placu Bolivara w El Hatillo, będę pamietał jeszcze bardzo długo.

Caracas

Nie wiem jak skończyć ten już długi opis mojej wyprawy do Wenezueli. Może tak – jak masz na końcie wolne 10 tysięcy i ponad 30 dni urlopu, a nie masz pomysłu na wakacje, to po prostu wybierz kierunek Wenezuela.

Autorem tekstu jest Maciej Wójcik, reporter TVN, który w Wenezueli był jak najbardziej prywatnie. Zdjęcia wykonał Marcin Wójcik.

***

PS. Na naszym forum jest specjalny dział poświęcony podróżowaniu po Wenezueli.

Prześlij dalej:

11 reakcji na "Wenezuela – podróż życia?!"

  1. mona_pola  27/04/2011 o 23:42

    dzięki za filmiki :), na tym znad Orinoco nawet muchę było słychać 🙂

    Odpowiedz
  2. ja  03/05/2011 o 09:33

    ,,Może tak – jak masz na końcie wolne 10 tysięcy i ponad 30 dni urlopu, a nie masz pomysłu na wakacje, to po prostu wybierz kierunek Wenezuela”
    ……….ja po kilku latach pobytu w Wenezueli i po zadaniu mi pytania nawet przez mojego najgorszego wroga odpowiem mu …nie . nie , nie , Wenezuela jest piekna , ale nie warto rezykowac swojego zycia !!!! Wenezuela jest bardzo niebezpieczna i najlepiej wiedza o tym ludzie ktorzy tam mieszkaja. Pan ktory podrozowal mial prosto mowiac duzo szczescia ktore innemu moze brakowac, wiec po co rezykowac.Nie bez powodu ludzie maja zakratowane okna, zakratowane podworka, ogrodzenia zakonczone pradem elektrycznym.Wybierzcie sie w na wakacje gdzie indziej , a Wenezuele zostawcie moze na kiedys ..jak bedzie tam bezpiecznie (chociaz ja przestalam w to juz wierzyc), a jesli juz sie uprzecie to tylko w grupce, wtedy sa mniejsze szanse na przytrafienie sie czegos zlego.Tam mozna dostac kulke tylko dlatego ze sie komus spodobal twoj zegarek , telefon !!! Przykre ale prawdziwe.

    Odpowiedz
    • Jarek  06/05/2011 o 13:18

      Ja bym polecił Wenezuelę. Na pewno opowieści o niebezpieczeństwach nie są przesadzone. Sam będąc na miejscu słyszałem o różnych napadach, w tym również na rodaków. Ale jak wszędzie odrobina doza instynktu samozachowawczego, normalne środki ostrożności i da się żyć. Owszem ulice w dużych miastach pustoszeją po 18, są domy zakratowane i pozabezpieczane, również pod prądem, nie jeździ się nieznakowanymi taksówkami, ale równocześnie w mniejszych miasteczkch tętni życie nocne, ludzie normalnie chodzą i bawią się. Chyba nie można generalizować. Byłem również w Caracas, nocowałem w centrum, jeździłem metrem, a na lotnisko jechałem busem, więc się da. Pozdrawiam wszystkich

      Odpowiedz
    • Przewodnik  14/07/2011 o 12:50

      Po pierwsze chcialbym podziekowac Maczka za pozytiwna ocena naszego kraju, jasne ze Wenezuela potrafie oczarowac, tam sie urodzilem a teraz w piekniej i spokojnej (a nawet cieplej) Krakowie juz po miesaca tesknie za Wenezueli … powiedziec ¨nie, nie, nie¨ do Wenezueli jest to co czesto slysze sie od samych wenezuelczykow, od ludzich ktore mimo ze zamieszkuja, zarabiaja (i czesto niezle) i ciesza sie klimat i przyroda wenezuelzka nie potrafia pochwalic tego dobrego co w Wenezueli jest do pokazanie. W Wenezueli jest oczywiscie niebezpieczne, ale dzieki bogu nie mamy zadna wojna miedzy gangami jak w Rio, Mexico, Guatemala czy el Salvador. Problem bezpieczenstwo w Wenezueli wynika z wielkim nieporozumienie spoleczna i przemoc jest raczej stosowana przez wladza (korupcja, porwanie w ktory maja udzialu policjantami) i elita (rabowanie kraju, rasistowski i snobistyczne poglady) W Caracas mozna sie ruszac bezbiecznijszy niz w innych krajach Ameriki Lacinskiej dzieki temu ze turysci nie sa celem kradziezy bo po prosto nie ma turystow. A po co nam turystow Chavez ma duzo petrodolary a Elita chce sie pozbyc Chaveza nawet za wszelka cene i mowia ¨nie, nie, nie¨ …

      Ja natomiast mowie tak, tak, tak Wenezuela potrafi oczarowac … zapraszam do Wenezueli!!!

      Odpowiedz
  3. Mirek  08/05/2011 o 02:51

    Ciekawe, że „Ja” od dawna w Wenezuli mieszka, a jednak się z niej nie wyprowadzi. Myślę, że należy do grupy ludzi, którzy za wszelką cenę chcą odstraszyć od Wenezueli, powołując się na kwestie bezpieczeństwa – bo tak naprawdę nie mają już czego innego. Wcale nie twierdzę, że jest bezpiecznie ( a gdzie nie jest?), ale gdyby „Ja” miała opowiedzieć o swoim tygodniu w Wenezueli pewnie streściłby nekrologi. Pewnie mieszka gdzieś w barrio, gdzie co noc dochodzi do bandyckich walk pomiędzy gangami.

    Odpowiedz
  4. ja  19/05/2011 o 21:08

    Mirek, nie chce Cie obrazac ale powinienes pomyslec nim cos napiesz …otoz nie mieszkalam w ,,barrio,,, a w najspokojniejszej podobno dzielnicy gdzie wielu ludzi szuka wlasnie swojego kata i chyba dzieki temu bylam okradziona tylko dwa razy, tylko raz znalazlam sie miedzy dwoma przyczajonymi na mnie samochodami, tylko przez tydzien moj mąz dostawał pogrozki ze jak nie wplaci pieniedzy to stanie sie cos zlego rodzinie …i tylko jeden raz moj nastoletni syn mial lufe przy skroni …..i to nie sa nekrologi – one wygladaja znacznie powazniej.Mozesz to uwazac za zbiegi okolicznosci i ze ,,wszedzie ,, jest niebezpiecznie – twoj wybor.a co do twojego stwierdzenia ,,ze jednak sie nie wyprowadzi,, to Ci powiem jedno ….wyprowadzilam sie !!!! wrocilam w koncu do siebie i wiesz co …jestem szczesliwa z tego powodu, a moje ostrzezenia nie byly niczym podyktowane tylko tym ,,ze w wenezueli jest naprawde niebezpiecznie..!!! Jesli ktos chce jechac, niech jedzie, nie bylo moim zamiarem nikogo odstraszac ale ostrzec.Z pozdrowieniami dla Mirka ktory chyba zbyt pochopnie wyciagnal negatywne wnioski z mojej poprzedniej wypowiedzi ,

    Odpowiedz
  5. Marta  31/05/2011 o 20:53

    Wenezuela to przpiękny kraj. Nad rzekę Orinoko polecam wybrać się Rafaelem i Luisem z Tucupity. Włożą całe serce w to, aby pokazać prawdziwe życie i przyrodę nad rzeką, które pokochacie, a na koniec dla chętnych zorganizują wycieczkę po mieście i odwiedziny w swoich domach rodzinnych. Super wspomnienia! Można się umawiać telefonicznie 489-27-29 (tylko po hiszpańsku, prosić o Rafaela Vasquez, Av. La Riviera no 3 Cocacito Familia Vasquez).

    Odpowiedz
  6. tor  24/08/2012 o 20:02

    jak myslicie czy w wenezueli jest bardziej niebezpiecznie niz w johhanesburgu lub nigerii ? czy to ta sama skala ?

    Odpowiedz
    • Krzysztofor  25/08/2012 o 13:14

      Nie znam Afryki, ale mam wrażenie że w Wenezueli problem niebezpieczeństwa dotyczy przede wszystkim stolicy i dużych miast + Margarity. Na prowincji nie jest już tak dramatycznie. Oczywiście, zdarzają się chociażby napady na autobusy międzymiastowe, ale nie jest to coś bardzo częstego.
      Ja byłem w Wenezueli w lutym tego roku i jakoś nam się udało bez żadnych złych przygód. Choć po drodze spotykaliśmy obcokrajowców, którzy już tyle szczęścia nie mieli (parze Francuzów policja ukradła aparat fotograficzny i pieniądze w Meridzie, a Kanadyjczycy (5 osób!) zostali napadnięci i okradzeni po wyjściu z dworca autobusowego La Bandera w Caracas. Czyli wiele zależy od szczęścia.

      Zresztą poczytaj co piszą ludzie na tutejszym forum – od zachwytów po „już nigdy tam nie pojadę”.

      Odpowiedz
  7. Aga  25/01/2016 o 22:02

    A ja się zakochałam w wenezuelczyku…mam 35 lat i nigdy nie spotkalam tak wspaniałego i czułego faceta..teraz tylko problem..mam go ściągnąć do Polski?czy ma jakie kol wiek szanse na prace w naszym kraju?

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.