Co wyciekło z amerykańskich ambasad w Latynoameryce?


W Ameryce Łacińskiej nie słabną echa skandalu wywołanego kilka miesięcy temu opublikowaniem przez Wikileaks tajnych depesz Departamentu Stanu USA.

logo serwisu Wikileaks

5 kwietnia za persona non grata uznano ambasador USA w Ekwadorze, Heather Hodges; miejscowe władze wezwały ją do niezwłocznego opuszczenia tego kraju. Stało się to po tym, jak wyszła na jaw depesza, w której Amerykanka pisała o korupcyjnych aferach związanych z szefem ekwadorskiej policji. Także w Meksyku ambasadror USA, Carlos Pascual, został, kilka tygodni temu, zmuszony do rezygnacji ze stanowiska z powodu Wikileaks. Jego misja stała się bezprzedmiotowa z uwagi na niechęć władz meksykańskich do współpracy z nim, po tym gdy upubliczniono analizy, w których Pascual ocenił te władze jako niezdolne do skutecznej walki z przemytem narkotyków.

Ujawnienie korespondencja amerykańskich ambasad z centralą w Waszyngtonie  wprawiło w zakłopotanie nie tylko samych Amerykanów, ale też często rządy państw, których dyplomatyczne depesze dotyczyły. Przyjrzyjmy się pokrótce najciekawszym rewelacjom dotyczącym Ameryki Łacińskiej, które mieliśmy szansę poznać dzięki legendarnemu już portalowi,

  • Argentyna

    Szereg depesz skierowanych przez ambasadę USA w Argentynie do „centrali”, dotyczy układu sił między Cristiną Fernández sprawującą urząd prezydenta kraju, a jej (obecnie już nieżyjącym) małżonkiem, a zarazem byłym prezydentem Nestorem Kirchnerem. Amerykańscy dyplomaci w tym kraju szczegółowo relacjonują opinie wypowiadane przez argentyńskich polityków z pierwszej ligi, wypowiadane często w nieoficjalnych rozmowach. Na przykład w ocenie Sergio Massy, który w latach 2008-2009 pełnił funkcję szefa gabinetu prezydenta, mimo zmiany na stanowisku głowy państwa faktyczną władzę sprawował wciąż Kirchner, podczas gdy rola pani Fernández ograniczała się jedynie do wykonywania poleceń. W ostrych słowach wypowiadał się też Massa na temat charakteru byłego prezydenta, określając go jako „psychopatę” i „monstrum, którego zabójcze skłonności w polityce odzwierciedlają jego kompleks niższości”. Podobnie, choć w nieco łagodniejszy sposób ocenił parę prezydencką Alberto Fernández, który pełnił urząd szefa gabinetu przed Massą. Niezbyt pochlebne wnioski płyną też z lektury depesz skierowanych z ambasad USA w Chile i Hiszpanii, do których dotarły opinie wypowiadane przez czołowych polityków tych krajów. Podczas swojej argentyńskiej wizyty w styczniu 2010 r. była prezydent Chile Michelle Bachelet dzieliła się swoimi wątpliwościami z jednym ze swoich wysokich urzędników, wyrażając m.in. zaniepokojenie słabością instytucji Argentyny i jej demokracji oraz jego niestabilną emocjonalnie panią prezydent. Z kolei Bernardino León, sekretarz generalny kancelarii premiera Hiszpanii ocenił sytuację w Argentynie jako wysoce niepokojącą w kontekście znacznego poziomu korupcji i populistycznego tonu oficjalnego dyskursu, dodając, iż niektóre osóby z kręgów bliskich prezydentowi Argentyny tłumaczyły fortunę zgromadzoną przez Kirchnerów podczas sprawowania władzy lakonicznym stwierdzeniem, że „biedny polityk to słaby polityk”. W jednej z depesz Departament Stanu USA zwraca się do ambasady w Buenos Aires z prośbą o szczegółowe informacje dotyczące charakteru Cristiny Fernández, która w przeciwieństwie do swojego małżonka jest wielką niewiadomą. Kilka ujawnionych dyplomatycznych clarisów dotyczyło też kwestii ciągnącego się sporu w kwestii Falklandów/Malwinów i jego skutków dla USA.

  • Meksyk

    Były już ambasador USA w Meksyku Carlos Pascual niejednokrotnie w niepochlebny sposób oceniał zdolność władz tego kraju do prowadzenia skutecznej walki z handlem narkotykami. Jako przyczyny niepowodzeń w tej walce wskazywał rywalizację między różnymi służbami prowadzącymi tę walkę, powszechną korupcję władz i ich nieporadność w zbieraniu dowodów obciążających zatrzymane osoby, podejrzane o udział w tym procederze. Depesze podkreślają wprawdzie determinację administracji prezydenta
    Felipe Calderona w tej walce, niemniej jednak źle ocenia przydatność armii do jej prowadzenia. W dość pochwalnym tonie wypowiadają się natomiast amerykańscy dyplomaci o skuteczności działań floty Meksyku, w szczególności w kontekście udanej akcji z grudnia 2009 r., dzięki której wyeliminowano jednego z najbardziej znanych handlarzy Arturo Beltrana Leyvę.

  • Paragwaj

    Z depesz pochodzących z ambasady USA w Asunción wynika jednoznacznie, że dyplomaci obawiali się następstw objęcia urzędu prezydenta przez byłego biskupa Fernando Lugo. W szczególności wyrażali zaniepokojenie związkami niektórych jego bliskich współpracowników z prezydentem Wenezueli Hugo Chávezem, co mogło grozić dostaniem się Paragwaju w orbitę wpływów tego ostatniego. Niemniej jednak, wbrew obawom, Lugo konsekwentnie starał się zdystansować od tych powiązań, co podkreślał zarówno publicznie, jak i w prywatnych rozmowach z amerykańskimi dyplomatami. Zależało mu natomiast na tym, aby kojarzono go z byłym już prezydentem Urugwaju Tabaré Vázquezem. W swych depeszach Amerykanie podkreślają nieskazitelny charakter paragwajskiego prezydenta, jego uczciwość i dążenie do unikania konfliktów (co jednakże, według dyplomatów, może negatywnie wpłynąć na jego zdolność do rządzenia). Według plotek relacjonowanych przez dyplomatów Lugo doprowadził do upadku organizację pozarządową, której przez rok przewodniczył, stąd wątpliwości, czy byłby w stanie sprawnie rządzić całym krajem. Dodatkowo przytaczane były plotki o jego kilku nieślubnych dzieciach (które zresztą potwierdziły się po objęciu przez prezydenta urzędu). Jako ciekawostkę autor jednej z depesz stwierdza, że przez całe życie Lugo miał zaledwie dwa garnitury – jeden założył z okazji zakończenia szkoły, a drugi przy powołaniu na biskupa; trzeci garnitur sprawił sobie dopiero na Szczyt Iberoamerykański. Lugo relacjonował też amerykańskim dyplomatom, iż niejednokrotnie grożono mu śmiercią; groźby te pochodziły prawdopodobnie ze świata zorganizowanej przestępczości.

  • Nikaragua

    Jedna z depesz wysłanych przez ambasadę w Managui stwierdza, że prezydent Daniel Ortega oraz rządząca partia FSLN utrzymują bezpośrednie kontakty z grupami przestępczymi zajmującymi się przemytem narkotyków. Co więcej, FSLN rzekomo wykorzystywał środki pochodzące z tego przemytu do finansowania swoich kampanii wyborczych. Jednym ze wspomnianych funkcjonariuszy partyjnych jest Tomás Borge, były przywódca partyzancki, a w latach osiemdziesiątych wpływowy minister spraw wewnętrznych Nikaragui. Zarzucono mu liczne kontakty z samym Pablo Escobarem oraz osobiste koordynowanie rozładunków narkotyków wysyłanych przez tegoż. Borge, obecny ambasador Nikaragui w Peru, zdementował te doniesienia, nazywając je „plotkami ambasadorów”, a wręcz wyszydził je, opowiadając jak to osobiście wynosił worki pełne kokainy z samolotów. W podobny sposób ustosunkował się też do stwierdzeń, że były prezydent Arnoldo Alemán płacił FSLN łapówki w zamian za orzeczenie niewinności w toczących się wobec niego procesach o korupcję.
  • Salwador

    Według dyplomatów amerykańskich z ambasady w Salwadorze prezydent tego kraju Mauricio Funes, związany z partią FMLN wywodzącą się z lewicowej partyzantki, czuje się zagrożony i skarży się na niedostateczną ochronę Pałacu Prezydenckiego. Podejrzewa też radykalne skrzydło FMLN o podsłuchiwanie rozmów telefonicznych prezydenta i innych jego współpracowników, którzy nie są członkami tej partii. Za pośrednictwem jednego z doradców Funes zwrócił się do ambasady USA o pomoc w zapewnieniu osobistego bezpieczeństwa. Zdaniem dyplomatów świadczy to o stopniowym rozchodzeniu się dróg prezydenta i FMLN, która wystawiła go jako swojego kandydata w wyborach w 2009 r. W odróżnieniu od Funesa FMLN podkreśla swoją solidarność z władzami Kuby i Wenezueli, oraz stosuje antyamerykańską retorykę.
  • Stosunki z Iranem

    Według doniesień z kilku ambasad USA w Ameryce Łacińskiej, od 2006 r. Iran intensywnie bada możliwość zapewnienia sobie dostaw uranu na użytek swojego programu atomowego z różnych krajów regionu, a w szczególności z Wenezueli i Boliwii. Tym działaniom, które wzbudziły zaniepokojenie nie tylko USA, ale również np. Izraela, towarzyszy prawdziwa ofensywa dyplomatyczna Iranu. W Wenezueli irańscy naukowcy pomagali w badaniach geofizycznych mających na celu zbadanie zasobów uranu w tym kraju – lokalny informator ocenił w rozmowie z amerykańskimi dyplomatami, że miejscowi naukowcy nie byliby w stanie samodzielnie przeprowadzić takich badań. Informacje zgromadzone przez ambasadę w Caracas wskazują, że w różnych okresach przebywało w tym kraju do 57 irańskich techników atomowych. Z kolei jeżeli chodzi o Boliwię, to prezydent Evo Morales oświadczył publicznie, iż Iran wesprze ten kraj w budowie pierwszej elektrowni atomowej w zamian za dostawy koncentratu uranu. Z depesz wynika, że amerykańscy dyplomaci – z oczywistych względów – ze zdwojoną uwagą śledzą wszelkie informacje związane z wydobyciem i użyciem uranu w Ameryce Łacińskiej. Przykładowo, ich szczególne zainteresowanie wzbudziła informacja, że w jednym z sekretnych magazynów FARC odkryto zapasy pocisków wypełnionych zubożonym uranem. Sam zaś prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos podkreślał w prywatnych rozmowach, że jego zaniepokojenie wzbudzają nielegalne kopalnie uranu w rejonach kraju w pobliżu granicy z Brazylią.
  • Wenezuela

    Depesze z Wenezueli (i z sąsiedniej Kolumbii) stanowią bodaj najobszerniejszą część dokumentów z Ameryki Łacińskiej opublikowanych przez Wikileaks. Pojawia się w nich szereg wątków – oprócz wspomnianych powyżej informacji dotyczących kontaktów z Iranem, amerykańscy dyplomaci obszernie donoszą o kwestii wsparcia władz Wenezueli dla FARC (które, zgodnie z wieloma doniesieniami, na tyle bezkarnie operują na terytorium tego kraju, że wymuszają opłaty od miejscowych rolników, którzy mają nieszczęście mieszkać w pobliżu granicy z Kolumbią). Szereg depesz analizuje też pogarszającą się sytuację gospodarczą Wenezueli, a w szczególności błędy popełniane przez władze w zarządzaniu należącym do państwowa przedsiębiorstwem PDVSA (które ma szczególne znaczenie z punktu widzenia USA ze względu na istotne ilości ropy naftowej importowane z Wenezueli). Zaniepokojenie sytuacją w tym kraju oraz jego wpływami w regionie wyrażali też czołowi politycy z innych krajów w nieformalnych rozmowach z amerykańskimi dyplomatami, w tym minister spraw zagranicznych Argentyny i doradcy prezydenta Luli. Niektóre doniesienia amerykańskich dyplomatów jednak są utrzymane w mniej poważnym tonie, jak na przykład informacja o otwarciu pierwszego „socjalistycznej fast-foodu” (arepera socialista), sprzedającej po obniżonych cenach popularne, lokalne dania, a przez to mającej podreperować nadwyrężony wizerunek rewolucji boliwariańskiej. Istnieją również depesze donoszące o swobodzie, z jaką działają w Wenezueli kubańskie służby specjalne, a także – bodaj najbarwniejsze – na temat osobowości prezydenta Chaveza, w tym szczegółowo relacjonujące opinie psychiatrów na jego temat.

Przy opracowania tego tekstu korzystałem z materiałów opublikowanych przez hiszpański dziennik El País.

Prześlij dalej:

About Michał Rudziecki

Rocznik 1972. Prawnik, absolwent CESLA. Rodem z Warszawy, od 2004 r. mieszka i pracuje w Brukseli. Żywo zainteresowany wszystkim, co ma związek z Ameryką Łacińską, z którą oprócz sentymentu łączą go też więzi rodzinne. Miłośnik literatury w oryginale, z wypiekami na twarzy pochłania książki Mario Vargasa Llosy, José Donoso i Roberto Bolaño. Przyrządza wyśmienite ceviche.

W sieci:

Inne teksty na tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.