Bin Laden nie żyje dzięki… Janowi Pawłowi II?


Tak przynajmniej twierdzi peruwiański prezydent. Podczas dzisiejszej wizyty w Cuzco, Alan García oznajmił, że uważa śmierć Osamy bin Ladena, za pierwszy cud błogosławionego Jana Pawła II.

Alan García i George W. Bush

Peruwiański przywódca pogratulował wprawdzie amerykańskim służbom wywiadowczym sukcesu w tropieniu islamskiego ekstremisty, a administracjom Busha i Obamy konsekwencji w walce z terroryzmem, jednak równocześnie stwierdził, że uważa śmierć bin Ladena za cud, za który jest odpowiedzialny dopiero co beatyfikowany Jan Paweł II.

Jego pierwszym cudem było właśnie wyrwanie z tej ziemi tego diabelskiego wcielenia zbrodni, zła i nienawiści– stwierdził Alan García.

Poza przywódcą Peru, w Ameryce Łacińskiej także rządy Meksyku, Kolumbii, Paragwaju i Chile, wyraziły swe zadowolenie ze śmierci przywódcy Al Kaidy. Argentyna ze swojej strony ograniczyła się do przypomnienia, że „stanowczo odrzuca wszystkich tych, którzy używając religijnych czy politycznych pretekstów, posuwają się do działań kryminalnych”, wyrażając równocześnie nadzieję, że śmierć bin Ladena nie zwiedzie bliskowschodnich narodów „z pokojowej drogi demokratycznych przemian”.

Z kolei szef brazylijskiej dyplomacji, Antonio Patriota, zastanawia się czy przypadkiem śmierć Osamy bin Ladena nie doprowadzi do kolejnych ataków terrorystycznych. –Jesteśmy zaniepokojeni tym, że mogą być teraz jakieś działania odwetowe. Oby to wydarzenie nie wywyołało żadnych zamachów, ani dalszej przemocy.– stwierdził szef brazylijskiego MSZ.

Natomiast w Wenezueli wiceprezydent Elías Jaua oświadczył, że jest „zaskoczony, tym że zbrodnia i morderstwo zostały tak zbanalizowane przez Imperium, że wręcz się je celebruje”. Jego zdaniem świadczy to o coraz większej słabości Stanów Zjednoczonych. –Nie mogą już nic zrobić drogą dyplomatyczną, nic zrobić drogą polityczną, pozostało im mordowanie– stwierdził wenezuelski wiceprezydent, który jednak przyznał, że Osama bin Laden był „poza prawem”.

Jeszcze ostrzejszy w słowach był szef dyplomacji Ekwadoru, Ricardo Patiño: –Ja nie będę świętował niczyjej śmierci. Oczywiście potępiamy ataki z 11 września 2001 r., których nie da się niczym usprawiedliwić, jednak Stany Zjednoczone zrobiły od tego czasu nieproporcjonalnie wiele mocno niesprawiedliwych rzeczy, które niestety nie zostały jeszcze ani osądzone, ani ukarane.  Setki tysięcy zabitych w Iraku, nie były przecież w niczym odpowiedzialne, za to co stało się 11 września.– stwierdził ekwadorski minister.

Prześlij dalej:

2 reakcje na "Bin Laden nie żyje dzięki… Janowi Pawłowi II?"

  1. Chavez-ultras  03/05/2011 o 15:01

    Jeszcze ostrzejszy w słowach był szef dyplomacji Ekwadoru, Ricardo Patiño: -Ja nie będę świętował niczyjej śmierci. Oczywiście potępiamy ataki z 11 września 2001 r., których nie da się niczym usprawiedliwić, jednak Stany Zjednoczone zrobiły od tego czasu nieproporcjonalnie wiele mocno niesprawiedliwych rzeczy, które niestety nie zostały jeszcze ani osądzone, ani ukarane. Setki tysięcy zabitych w Iraku, nie były przecież w niczym odpowiedzialne, za to co stało się 11 września.- stwierdził ekwadorski minister.
    Ma rację.

    Odpowiedz
  2. caraquena  03/05/2011 o 16:40

    Wyjątkowo bezczelny i cyniczny jest ten wenezuelski wiceprezydent. Bo jeśli jest gdzieś na świecie kraj w którym śmierć jest naprawdę zbanalizowana to właśnie jest „rewolucyjna” Wenezuela. W Caracas jest 40-50 morderstw w ciągu każdego weekendu i władze absolutnie nic z tym nie robią. 99 proc. zabójców nigdy nie staje przed sądem!

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.