To seriale powodują małżeńską niewierność!


Za małżeńskie zdrady odpowiedzialna jest telewizja – do takiego wniosku doszedł… prezydent Boliwii, Evo Morales. A odkryciem tym podzielił się z gubernatorami, burmistrzami i szefami służb mundurowych podczas seminarium poświęconego zwalczaniu przestępczości.

Evo Morales (fot: Presidencia de Bolivia)

Konsternacja. To słowo, zdaniem części boliwijskiej prasy, najlepiej określa reakcję wielu gubernatorów, burmistrzów, oraz oficerów policji zaproszonych wczoraj na odbywającą się w Santa Cruz konferencję poświęconą bezpieczeństwu i walce z przestępczością. Bo główny mówca, prezydent kraju Evo Morales, oświadczył: –To właśnie z powodu seriali telewizyjnych kobiety i mężczyźni przyprawiają sobie rogi. Ja doszedłem do takiego właśnie wniosku, to tematy strukturalne, o których nigdy dotąd nie dyskutowaliśmy-. I widząc zaskoczenie na twarzach słuchaczy rozwinął swoją myśl następująco: –Wybaczcie, jeśli niektórych z was, towarzysze i towarzyszki, rozgniewałem. Ale ja rzeczywiście jestem prawie pewien, że od 60 do 70 proc. rozwodów, to wina telenoweli. Oczywiście, że  aby zwalczyć miejską przemoc i przestępczość należy zreformować prawo i lepiej wyposażyć policję, jednak to właśnie wartości przekazywane przez telewizję są złożonymi, strukturalnymi zagadnieniami, które powodują brak bezpieczeństwa.-

To jednak nie wszystko. Zdaniem Moralesa to ubóstwo jest cnotą i gwarancją uczciwości, a bogactwo złem. –Trzeba skończyć z kulturą luksusu, współzawodnictwa i konsumizmu. Bo bez tego nie da się zwalczyć przestępczości, ani w Boliwii, ani na świecie. Tylko jeszcze w małych wspólnotach wiejskich, gdzie jest bieda, występuje solidarność i wzajemna ochrona. W miastach tego nie ma. Nadmierne bogactwo przynosi brak bezpieczeństwa. – wyjaśnił.

I pomyśleć, że niektórzy myśleli, że po iście rewolucyjnych przemyśleniach na temat związków między homoseksualizmem, łysieniem i jedzeniem drobiu, oraz szkodliwości Coca-Coli, boliwijski prezydent już niczym nie zaskoczy. Okazuje się jednak, że w tej dziedzinie potencjał Evo Moralesa jest ogromny!

A wszystko to dzieje się w kraju, w którym prezydent musiał miesiąc temu odwołać szefa policji, genrała Ciro Farfána, po tym jak prasa dowiodła, że jeździ skradzionym samochodem z przebitymi numerami. A były prezydencki doradca i szef służb antynarkotykowych, generał René Sanabria, został niedawno aresztowany w Panamie pod zarzutem kierowania organizacją zajmującą się przemytem kokainy.

Prześlij dalej:

5 reakcji na "To seriale powodują małżeńską niewierność!"

  1. conejoinfernal  20/06/2011 o 17:10

    O ile wypowiedź o telenowelach jest rzeczywiście dość zabawna i wpasowuje się w ciąg niezbyt rozsądnych przemyśleń Moralesa, to do tej drugiej nie można się przyczepić. Jest oczywiste że nierówności sprzyjają rozwojowi przestępczości i rozpadowi więzi społecznych.

    Odpowiedz
    • zuercher  20/06/2011 o 17:33

      Jest olbrzymia różnica „sprzyjaniem” jak Ty napisałeś, a prowokowaniem jak sugeruje Morales. To co on wygaduje wskazuje na to, że uważa iż bogaci sami sobie są winni tego, że są napadani i okradani.

      Odpowiedz
    • latinbrand  20/06/2011 o 22:51

      Tak jasne. A zgrabne dziewczyny noszące krótkie spódniczki są same sobie winne jeśli ktoś je zgwałci, tak? To taka sama logika!

      Odpowiedz
  2. W  03/08/2011 o 12:45

    Akurat wypowiedź o telenowelach nie jest całkowicie bezsensowna, mają one faktyczny wpływ na społeczeństwa, promują pewne wartości i modele społeczne, zrywają z tradycją, pokazują wyemancypowane kobiety, małe rodziny często pozbawione potomstwa a przede wszystkim ludzi z wyższych sfer. W ten sposób społeczeństwo zachęcane jest do upodabniania się do przedstawionych modeli i przyjmowania promowanych wartości aby stać się choć w małym stopniu takim (bogatym) jak bohaterowie telenowel.

    Odpowiedz
  3. hasta  08/11/2011 o 20:30

    to akurat w dużej mierze prawda, i właściwie co to za głupi tytuł? nie wiem jak Wam ale mi to się kojarzy z tekstami PiSowców 😉

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.