Puyehue wciąż aktywny – końca kłopotów nie widać


Chilijski wulkan Puyehue wciąż wyrzuca z siebie tony popiołu, które – niesione wiatrem – utrudniają życie, nie tylko w sąsiedniej Argentynie, ale już także m.in. w Australii i Nowej Zelandii. Specjaliści ostrzegają, że ta kryzysowa sytuacja potrwać może jeszcze nawet kilka miesięcy!

Z powodu wulkanu Puyehue, który 3 czerwca niespodziewanie zbudził się  z ponad 50-letniej drzemki, odwołano już tysiące lotów. Nie tylko w Chile i Argentynie, ale także w Urugwaju, Paragwaju, Brazylii, a nawet w Nowej Zelandii i Australii, bo także tam dotarł już niesiony przez wiatry wulkaniczny pył. Na zamkniętych lotniskach utknęły nie tylko dziesiątki tysięcy turystów – popiół zmusił do zmiany planów także podróżującego w ostatnich dniach po Ameryce Południowej sekretarza generalnego ONZ Ban-Ki Moona (w końcu z Buenos Aires do Urugwaju popłynął promem), oraz prezydenta-elekta Peru, Ollantę Humalę, który musiał pozostać w Santiago de Chile znacznie dłużej niż to pierwotnie planowano.

Czarne (wulkaniczne) chmury zbierają się także nad mającą się rozpocząć w Argentynie, już 1 lipca, Copa América, czyli futbolowych mistrzostwach kontynentu. Choć komitet organizacyjny zapewnia, że impreza odbędzie się tak jak planowano, to jednak Julio Grondona – szef Argentyńskiego Związku Piłki Nożnej, czyli organizacji mistrzostwa współorganizującej, już ostrzegł że trzeba być gotowym na każdą ewentualność. Czyli zmianę kalendarza, planowanych miejsc meczów, czy nawet – w ostateczności – zawieszenia mistrzostw. Czy będzie inne wyjście, gdy np. kibice i drużyny gdzieś nie dolecą, bądź jakiś stadion przykryty zostanie popiołem?

Bo choć od 48 godzin z nieba nad Buenos Aires lecą przede wszystkim krople deszczu, a nie wulkaniczny pył, i  z obu lotnisk stolicy Argentyny ponownie startują samoloty, to jednak eksperci nie mogą zapewnić że ten stan się utrzyma. Wręcz przeciwnie – otwarcie mówią, że w każdej chwili Puyehue może po raz kolejny sparaliżować ruch powietrzny nad nad północą Argentyny (w Patagonii cały czas trwa stan klęski żywiołowej i samoloty nie latają), skutecznie odcinając jej stolicę od reszty świata.

Satelitarne zdjęcie wulkanicznych popiołów z Puyehue rozwiewanych po Argentynie (fot: NASA Goddard/MODIS Rapid Response)

Meteorologowie wyjaśniają, że nie są w stanie przewidzieć niczego w perspektywie dalszej niż kilka godzin, gdyż wiatry unoszące w wyższych partiach atmosfery to co wypluwa z siebie chilijski wulkan, wieją z prędkością przekraczającą zazwyczaj 100 km/h. No i przede wszystkim nieprzewidywalny jest sam sprawca tego całego zamieszania, czyli Puyehue.

Obserwujący go wulkanolodzy relacjonują, że wprawdzie są momenty w których przygasa i spokojnieje, ale jednak zazwyczaj kilka godzin później erupcja ponownie się wzmaga. Widać to zresztą doskonale na otwierającym ten tekst wideo, będącym skondesowanym zapisem 20 godzin aktywności tego wulkanu.

Enrique Valdivieso, dyrektor chilijskiego Narodowego Serwisu Geologii i Górnictwa (Sernageomin), stwierdził w rozmowie z serwisem tierralatina.pl, że „póki co nie zarejestrowano, żadnych symptomów sugerujących, że aktywność wulkanu Puyehue się zmniejsza, czy chociaż stabilizuje”. Co więcej – zdaniem Valdivieso – popiół jaki wulkan wyrzuca z siebie do atmosfery jest coraz drobniejszy, a to oznacza że wiatr może go łatwiej przenosić na dalekie odległości.

Nie ma też żadnego sposobu aby przewidzieć jak długo jeszcze będzie trwała jego erupcja. –Poprzednim razem, w 1960 roku, wulkan był aktywny przez dwa tygodnie. Ale z kolei jego przedostatnie przebudzenie, w 1921 roku, trwało ponad dwa miesiące– wyjaśnił nam Valdivieso.

Chile jest drugim po Indonezji najbardziej wulkanicznym krajem świata. W kraju tym znajduje się ok. 2000 wulkanów, z których ok. 60 jest regularnie aktywnych, a kolejnych 500 jest przez specjalistów określanych jako „potencjalnie aktywne”.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

2 reakcje na "Puyehue wciąż aktywny – końca kłopotów nie widać"

  1. Pingback: Patagonia strefą śmierci? | Sur del Sur

  2. witos  06/10/2011 o 01:16

    To już 4 miesiąc jak ten chilijski wulkan sypie popiołem po Argentyńskiej Patagonii. Odwiedzając indian Mapuche słychać skargi, ile to zwierząt padło w tym, czy w zeszłym tygodniu.
    Wczoraj byłem w Bariloche (takie nasze Zakopane), ale nic nie można było zrobić, żadnych zdjęć. Jezioro oraz pasmo górskie pokryte popiołem, dobrze że choć centrum miasta można było zobaczyć. Codzienna chmura pyłu wulkanicznego tutaj, to „prawdziwa szarość życia”

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.