Ruszyła kolejna elektrownia atomowa w Argentynie


Prezydent Argentyny, Cristina Fernández, uruchomiła wczoraj trzecią w tym kraju elektrownię atomową. Zlokalizowana w pobliżu Buenos Aires Atucha II była jedną z najdłużej budowanych central jądrowych na świecie.

Inaugurowana wczoraj Atucha II ma moc 700 MW i jej sercem jest, tak jak w dwóch pozostałych argentyńskich elektrowniach atomowych, napędzany uranem reaktor ciężkowodny (PHWR). Jej budowa rozpoczęła się jeszcze w 1980 roku, we współpracy z niemieckim koncernem Siemens AG, jednak w latach 90-tych prace wielokrotnie stawały i mówiono wręcz o definitywnym porzuceniu projektu. Decyzję o jego ukończeniu podjął dopiero w 2006 r. ówczesny prezydent (nieżyjący już mąż aktualnej prezydent) Nestor Kirchner.

Z powodu tych wielokrotnych przestojów, modyfikacji projektu i zmian wykonawców, Atucha II stała się nie tylko jedną z najdłużej budowanych elektrowni atomowych na świecie, ale też i jedną z najdroższych. Nikt już nawet dokładnie nie wie ile naprawdę w sumie wydano pieniędzy podczas tych ponad 30 lat budowy. Oficjalny komunikat mówi o ponad 2,4 miliardach dolarów, ale niezależne wyliczenia sugerują że skumulowane wydatki siągnąc mogły nawet 4 miliardów. Pierwotny plan zakładał, że Atucha II kosztować będzie najwyżej 1,6 miliarda.

elektrownia atomowa Atucha II

prezydent Cristina Fernández podczas wizyty w najnowszej argentyńskiej elektrowni jądrowej, Atucha II (fot: Presidencia Argentina)

Mimo to argentyńska prezydent nie kryła wczoraj swej dumy z inauguracji centrali. –Ta elektrownia była synonimem opóźnień i odroczeń. Ale dzisiaj staje się symbolem Argentyny, która powraca do przez lata opuszczonych bastionów rozwoju myśli technicznej! Chcemy być liderami w pokojowym wykorzystaniu energii atomowej, liderami w nieproliferacji! Argentyńscy naukowcy nigdy nie wykorzystywali swej wiedzy do zabijania – nie wszystkie narody mogą to o swoich naukowcach powiedzieć!– tłumaczyła Cristina Fernández.

Argentyńska prezydent zapowiedziała także, że już wkrótce rozpoczną się prace nad planami Atucha III, kolejnej atomowej elektrowni.

Argentyna jest latynoamerykańskim pionierem energii atomowej. Pierwsza jądrowa elektrownia (Atucha I) w tym kraju rozpoczęła swą pracę w 1974 r. i była wówczas jedyna w regionie. W 1984 uruchomiono kolejną, zwaną Embalse, zlokalizowaną w pobliżu Cordoby. Obie pracują do tej pory – Atucha I ma moc netto 335 MW, a Embalse 600 MW. Atucha I i II znajdują się obok siebie, tuż obok znajdującego się 115 km na północ od Buenos Aires miasteczka Lima.

Wczorajsza inauguracja była przede wszystkim aktem politycznym. W praktyce Atuchę II czeka jeszcze długi proces „rozruchu technologicznego”. Planuje się, że elektrownia stanie się w pełni operacyjna dopiero na przełomie 2013/2014 roku. Wtedy elektrownie jądrowe generować będą 10 proc. produkowanej w Argentynie energii elektrycznej.

Poza Argentyną, w Ameryce Łacińskiej, elektrownie atomowe działają tylko w Brazylii (2 reaktory, kolejny w budowie) i Meksyku (2 reaktory).




Prześlij dalej:

4 reakcje na "Ruszyła kolejna elektrownia atomowa w Argentynie"

  1. Chavez-ultras  03/10/2011 o 13:14

    Widać się rozwija Argentyna, bo potrzebują więcej energii. Ciekawe, jak rozwiązali problem z odpadami?

    Odpowiedz
    • Tomek Surdel  05/10/2011 o 04:44

      Nie rozwiązali. Przynajmniej nie definitywnie. Odpady składowane są w sposób „tymczasowy” w oczekiwaniu na pomysł (miejsce), bądź nową technologię pozwalającą na ich właściwą neutralizację.
      Odpadki wysokoradioaktywne są, póki co, umieszczane w specjalnych zbiornikach na terenach samych elektrowni. A średnio i niskoradioaktywne „zatapiane” w betonowych walcach, które także składowane są w pobliżu central, bądź na specjalnym składowisku w okolicach międzynarodowego lotniska w Buenos Aires.

      Odpowiedz
  2. Chavez-ultras  06/10/2011 o 22:55

    No to przyszłe pokolenia Argentyńczyków mają problem.

    Odpowiedz
  3. sumada artson  04/03/2015 o 10:50

    A to ciekawie? Ileż to „naukowców” o „czystych” rękach wzbogaciło Argentynę po II WW. No ale czysty aryjczyk i bez mydła jest czysty

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.