Walter Rauff był niemieckim agentem w Chile


Teoretycznie poszukiwany przez wiele lat przez władze w Bonn nazistowski zbrodniarz Walter Rauff wcale się w Ameryce Łacińskiej nie ukrywał – przez kilka lat pracował wręcz dla niemieckiego wywiadu BND jako agent w Chile.

Niemiecki tygodnik Der Spiegel opisał właśnie odtajnione przez niemiecki wywiad BND dokumenty, z których jednoznacznie wynika, że słynny nazista Walter Rauff wcale nie był, jak głosiła oficjalna wersja, aktywnie poszukiwany przez ówczesne władze w Bonn, w celu postawienia go przed sądem za zbrodnie dokonane podczas II wojny światowej. Wręcz przeciwnie – przez kilka lat otrzymywał on z Niemiec wynagrodzenie za swą, prowadzoną w Chile, pracę wywiadowczą.

Walter Rauff

SS-Standartenführer Walter Rauff

Walter Rauff, podczas II wojny światowej, kierował w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy specjalną komórką odpowiedzialną za opracowanie jak najbardziej efektywnej, mobilnej metody eksterminacji ludzi. To właśnie pod jego kierownictwem opracowano, wyprodukowano i stosowano tzw. „mobilne komory gazowe”, czyli ciężarówki o hermetycznej komorze ładunkowej, do której trafiały spaliny z jej silnika. Historycy szacują, że w takich samochodach zginęło z rąk SS co najmniej 98 tys. osób – głównie Żydów, niepełnosprawnych i komunistów. Ich zabijaniem dowodził właśnie Rauff. Twierdził, że opracowana przez niego metoda zabijania była znacznie bardziej humanitarna niż stawianie ofiar przed plutonem egzekucyjnym. –Rozstrzeliwanie było potężnym ciężarem dla osób odpowiedzialnych za jego wykonanie. Wprowadzająć do użycia samochody z komorami gazowymi, zdjęliśmy z nich ten ciężar.– stwierdził gdy, w 1972 roku, przesłuchiwany był w Santiago de Chile, w charakterze świadka, przez niemieckich prokuratorów.

Rauff kierował też akcją eksterminacji Żydów w północnej Afryce, a podczas ostatnich dwóch lat wojny kierował tajnymi operacjami Gestapo na terenie Włoszech. Tam też, w chwili zakończenia wojny, został aresztowany przez Aliantów i osadzony w obozie dla jeńców wojennych w Rimini.

W do dziś niewyjaśnionych okolicznościach Rauffowi udało sie z jenieckiego obozu szybko zbiec. Początkowo, najprawdopodobniej dzięki pomocy biskupa Aloisa Hudala, który wówczas masowo pomagał byłym nazistom, ukrywał się we włoskich klasztorach, poźniej zbiegł do Syrii, gdzie pracował jako oficer lokalnego wywiadu, a później wojskowy doradca prezydenta Husniego al-Zaima. Gdy ten został w sierpniu 1949 r. obalony, Rauff ponownie musiał uciekać. Wpierw do Libii, później ponownie do Włoch, gdzie załatwił sobie, niewykluczone że przy pomocy agenta izraelskiego wywiadu, papiery zezwalające na emigrację do Ekwadoru. Udał się tam w grudniu 1949 r.

O początkach jego południowoamerykańskiego życia niewiele wiadomo. Z Ekwadoru wyprowadził się najprawdopodobniej do Argentyny, skąd w 1958 roku przeniósł się do Punta Arenas w Chile, gdzie przez wiele lat kierował firmą robiącą konserwy z owoców morza.

Tam też, wynika z dokumentów do których dotarł Der Spiegel, został zwerbowany przez niemiecki wywiad BND. Prawdziwa tożsamość nowego agenta, funkcjonującego pod pseudonimem Enrico Gómez, była szefom wywiadu doskonale znana. Zresztą oficerem prowadzącym Rauffa, był także były nazista i jego dawny współpracownik z SS.

Podstawowym zadaniem agenta Rauffa było zbieranie informacji o Kubańczykach w Chile, oraz o osobach w tym kraju mających bezpośredni kontakt z Fidelem Castro.

Wszystko wskazuje na to, że BND nie była jakoś specjalnie zachwycona pracą Rauffa – jego wynagrodzenie stopniowo zmniejszano, aż w końcu w 1962 roku, współpracę przerwano. Mimo to, w ciągu czterech lat agenturalnej pracy w Chile, Rauff otrzymał w sumie z BND, niebagatelne jak na owe czasy wynagrodzenie w wysokości niemal 70 tys. marek.

Ujawniona historia jego współpracy z niemieckim wywiadem, pokazuje hipokryzję ówczesnych władz Niemiec, oraz pozycję jaką ich strukturach zajmowali sympatycy nazizmu. Oficjalnie Walter Rauff był bowiem od 1961 r. poszukiwany przez władze w Bonn listem gończym, a w oficjalnych komunikatach nazywano go „największym nieschwytanym zbrodniarzem wojennym”. Nie przeszkadzało mu to jednak, nie tylko w otrzymywaniu wynagrodzenia z BND, ale także w wyjazdach na wywiadowcze szkolenia do Niemiec.

"Łowca nazistów" Szymon Wiesenthal ze zdjęcięm mieszkającego w Chile Rauffa, oraz zaprojektowanej przez niego ciężarówki do gazowania. (fot: CSW)

Nawet zatrzymanie Rauffa w 1962 r. przez chilijską policję wydaje się być obecnie realizacją dobrze przygotowanego wcześniej scenariusza – z odtajnionych dokumentów wynika bowiem, że BND poinformowała swego agenta o planowanym aresztowaniu i poleciła mu zawczasu zniszczyć wszystkie dokumenty dotyczące jego działań podczas II wojny światowej. Zapewniono go także, że nic złego mu się nie stanie.

Rzeczywiście – Rauff spędził w chilijskim areszcie zaledwie pięć miesięcy. Na początku 1963 r. Sąd Najwyższy Chile uznał, że zbrodnie zarzucane mu w niemieckim wniosku ekstradycyjnym właśnie się, wg. chilijskiego prawa, przedawniły.

nazistowskie pozdrowniena nad trumną Waltera Rauffa

Jak wielu mieszkających w Ameryce Łacińskiej zbrodniarzy nazistowskich, Walter Rauff, cieszył się wsparciem i ochroną wielu rządów, bez względu na polityczną orientację. Wydania go Izraelowi w 1970 r. odmówił wybrany wówczas marksistowski prezydent Salvador Allende. A reżim gen. Augusto Pinocheta, który trzy lata później obalił Allende w krwawym zamachu stanu, zatrudnił Rauffa jako doradcę tajnej policji politycznej DINA.

Walter Rauff zmarł w Santiago w maju 1984 r. Miał 77 lat. Jego pogrzeb, w którym uczestniczyli oprócz niemieckich emigrantów, także chilijscy urzędnicy państwowi, stał się demonstracją nazistowskich sympatii wśród elit ówczesnego Chile – byłego agenta żegnano pozdrowieniem Heil Hitler.




Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

10 reakcji na "Walter Rauff był niemieckim agentem w Chile"

  1. Chavez-ultras  22/10/2011 o 11:55

    „Najprawdopodobniej uciekł przy pomocy biskupa Aloisa Hudala.”
    A może nie biskup był kanałem przerzutowym, tylko pewna organizacja?
    I jeszcze jedno; piszesz „nazistowski zbrodniarz Walter Rauff”.
    Jakiś tajemniczy naród NAZISTOWSKI nam wyrósł w Europie i zginął!
    A może by trzeba napisać „NIEMIECKI, nazistowski zbrodniarz Walter Rauff”. Brakuje mi tego słowa, bo w ten sposób zamazujesz odpowiedzialność NIEMIECKĄ za zbrodnie wojenne i zgodnie z teorią Grosa zrzucasz winę na zbrodniarzy zastępczych – Polaków. Taka teoria obowiązuje obecnie nie tylko w środowiskach żydowskich ale i obecny Prezydent w Jedwabnym wzywał Polaków do wzięcia odpowiedzialności za zbrodnie holokaustu. Jeszcze parę lat i … w historii będą pisać, że naziści to tacy Polacy, którzy nie lubią Żydów.

    Odpowiedz
    • Tomek Surdel  22/10/2011 o 17:59

      Jeśli po przeczytaniu tego tekstu masz jakiekolwiek wątpliwości, ze Walter Rauff był Niemcem, to ja mogę Ci tylko współczuć. Nic więcej.

      Pisząc teksty zawsze mam nadzieję, że będą je czytać ludzie myślący, zdolni do wlasnych ocen, czy interpretacji (nie koniecznie pokrywających się z moimi), nie wymagający czarno-białych uproszczeń. I chociażby wiedzący tak podstawowe rzeczy, jak to że nazizm (w przeciwieństwie do faszyzmu) jest już z samej definicji niemiecki.

      Niemiecki nazista to taka sama tautologia, jak rosyjski bolszewik.

      Odpowiedz
  2. Chavez-ultras  22/10/2011 o 22:00

    Nie mogę się zgodzić z Twoimi uproszczeniami. Oficjalnie np nazwa Obozu Oświęcimskiego brzmi: Niemiecki Nazistowski Obóz Koncentracyjny w Oświęcimiu. Tu nie ma nic do domyślania się.

    Odpowiedz
    • Tomek Surdel  22/10/2011 o 23:46

      Bzdury piszesz. Jeśli juz to oficjalna, ta zatwierdzone przez UNESCO i wypracowana przez delegacje Polski i Izraela nazwa to:

      Auschwitz-Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady (1940-1945)

      Z niemieckimi nazwami miejscowości i datą włącznie. Produkt sztuczny, wymyślony tak, aby idiotom nie pozostawić wątpliwości. Nie idiotom wystarczy „obóz w Oświęcimiu” – na pewno będą wiedzieli o co chodzi.

      Odpowiedz
  3. Chavez-ultras  23/10/2011 o 14:58

    No to w swej zapalczywej nienawiści i jadu do polskości walnąłeś się w kolano.
    Ja nazwę napisałem „z głowy” i wiele się nie różni od podanej przez MSZ. Z Tobą nie ma dyskusji, bo dla Ciebie Polak to idiota (wg wykładni obowiązującej w redakcji Twojego Guru).
    Koniec dyskusji.

    Odpowiedz
    • Tomek Surdel  24/10/2011 o 22:11

      „Z Tobą nie ma dyskusji” „Koniec dyskusji”

      Czy Ty Chavez rozumiesz pojęcie słowa dyskusja? Że to wymiana poglądów, które niekoniecznie muszą być zgodne. Po tym co napisałeś powyżej przypuszczam, że Ty dopuszczasz jedynie „dyskutowanie” z kimś, kto myśli (choć nie wiem, czy to nie jest słowo na wyrost) identycznie jak Ty.

      Zupełnie nie mam pojęcia, gdzie się dopatrzyłeś „nienawiści i jadu do polskości”. W tym, że napisałem „nazistowski zbrodniarz”, a nie – jak Ty byś chciał – „niemiecki, nazistowski zbrodniarz”? Przecież to jakaś paranoja.

      Tak samo nie rozumiem o jakich wykładniach mówisz, ani nie wiem do czyich redakcji nawiązujesz. Bo guru, pewnie Cię tym rozczaruję, nie mam żadnych.

      Odpowiedz
      • zuercher  29/10/2011 o 18:14

        Panie Tomku, nie wiedzial Pan ze tacy nawiedzency maja monopol na wiedze. Z nimi nie ma dyskusji – oni i tak najlepiej wiedza w co Pan wierzy, kogo ma za idola i kogo nienawidzi. Nie zauwazaja tymczasem, ze to oni tryskaja jadem nienawisci. Wobec wszystkich, ktorzy mysla inaczej i nie daj Boze samodzielnie.

        Odpowiedz
  4. Muszynianin  29/01/2013 o 10:18

    W którejś z publikacji n/t Allende czytałem, że prywatnie wyrażał on opinię że Rauff powinien być wydany, jednak jego prywatne opinie nie mają nic do rzeczy, ponieważ Chile jest państwem prawa, i od wydawania zbrodniarzy są chilijskie sądy, a nie prezydent. Prezydent zaś nie podważa wyroku niezależnego sądu.

    Tak mi się nasunęło po tym, jak przeczytałem o Allende stawianym w jednym rzędzie z prawicą…

    Odpowiedz
    • Marcin Nowak  31/01/2013 o 14:42

      To ciekawe. Bo ja w wielku publikacjach czytałem, że Allende i jego rządy nie były nacechowane szacunkiem wobec prawa. Zaczynając od samego faktu, że otrzymywał on wynagrodzenie z KGB, co już w samo w sobie było przestępstwem.

      Odpowiedz
  5. p.sz.  30/01/2013 o 18:47

    Allende nie odmówił, tylko powiedział, że ma związane ręce przez Sąd Najwyższy, ale „zobaczy co da się zrobić”. Nie zdążył…

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.