Argentyńczycy coraz mniejszymi mięsożercami


W ciągu ostatnich dwóch lat dramatycznie spadła ilość mięsa wołowego jakie pochłania statystyczny Argentyńczyk. Do zbiorowego wegetarianizmu dużo im jednak jeszcze brakuje.

Spożycie mięsa w Argentynie nigdy nie było jeszcze tak niskie. Na pewno nie w ciagu ostatnich 50 lat, czyli odkąd istnieją rządowe statystyki produkcji i konsumpcji krajowej wołowiny. Choć oczywiście nie oznacza to, że Argentyńczycy stają się jaroszami – asado, czyli grillowanie mięsa jest i prawdopodobnie na zawsze pozostanie ważną częścią argentyńskiej kultury. Rozmowom o tym jak i gdzie się przyrządza najlepsze befsztyki, wołowe cynaderki, czy grasicę z grilla toważyszą często emocje nie mniejsze, niż podczas dyskusji o ostatnich rezultatach Boca Juniors. Wołowina i futbol to dwie największe zbiorowe pasje Argentyńczyków.

typowe argentyńskie asado (fot: Gustavo Durán)

Mimo to, konsumpcja wołowiny ostatnio gwałtownie w Argentynie spada. Wg. na ogół bardzo precyzyjnych projekcji, w bieżącym roku statystyczny Argentyńczyk zje zaledwie 53,4 kilogramy wołowiny (statystyczny Polak mniej niż 5 kg rocznie!). „Zaledwie”, gdyż jeszcze dwa lata temu jadł jej 22 proc. więcej!

Ten spadek nie wynika z jakiejkolwiek zmiany kulinarnych gustów, czy zwyczajów. To – zdaniem ekspertów – wyłącznie efekt ekonomii – Argentyńczycy jedzą coraz mniej wołowiny, gdyż po prostu staje się ona coraz droższa. Jej cena rośnie szybciej niż i tak wysoka w tym kraju inflacja. Podczas gdy w 2009 roku średnia detaliczna cena kilograma mięsa wynosiła 14,43 pesos, tak w chwili obecnej taki sam statystyczny kilogram kosztuje… 32,12 pesos. To wzrost o 122 proc.!

Spadek konsumpcji wołowiny oznacza automatycznie spadek jej produkcji. Argentyńscy hodowcy bydła nie mogą bowiem do woli rekompensować sobie malejącego krajowego popytu eksportem. Ten jest bowiem ściśle kontrolowany przez rząd w Buenos Aires, który narzuca sztywne proporcje między sprzedażą wewnętrzną i zewnętrzną, a czasami wręcz okresowo zakazuje eksportu. Instytut Promocji Argentyńskiej Wołowiny szacuje, że w ciągu ostatnich 4 lat pogłowie bydła w tym kraju skórczyło się o co najmniej 10 milionów.  A coraz więcej hodowców przekształca swe dotychczasowe pastwiska w plantacje soi. W efekcie, począwszy od 2009 roku, piętnastokrotnie mniejszy Urugwaj wyprzedził Argentynę w rankingu światowych eksporterów wołowiny.

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.