Krwawy bilans meksykańskiej narkowojny


Meksykańskie władze ujawniły, że w pierwszych 9 miesiącach ubiegłego roku, w wojnie jakią toczą one z narkotykowymi kartelami, zginęły 12903 osoby.

Te prawie 13 tys. zabitych osób, to bądź ofiary strarć meksykańskich służb mundurowych z narkomafiami, bądź zabici w wyniku wewnętrznych porachunków między kartelami. Do największej ilości krwawych konfrontacji doszło w Ciudad Juárez (1206 zabitych), Acapulco (795) i Monterrey (399, z czego 52 osoby zginęły w pożarze wznieconym przez narkobandytów w lokalnym kasynie).

I choć liczba zabitych w całym 2011 roku będzie na pewno wyższa niż w roku 2010, władze kraju twierdzą, że statystyki wskazują na poprawę bezpieczeństwa w kraju. I na relatywny sukces Państwa w narkowojnie. Bo – tłumaczą rządowi eksperci – dynamika wzrostu ilości ofiar po raz pierwszy od wielu lat wyraźnie spadła.

Służbom mundurowym Meksyku udało się w minionym roku odebrać kartelom kilkanaście, skonstruowanych przez nie, pancernych samochodów do przewozu narkotyków.

Szacuje się że w całym 2011 roku zginęło w narkowojnie ok. 17 tys. osób, czyli 11 proc. więcej osób niż rok wcześniej. To rzeczywiście niewielki przyrost, biorąc pod uwagę, że w poprzednich latach ten tragiczny wskażnik wahał się od 60 do 11o proc.

Co więcej, podkreślają rządowi eksperci, w niektórych miastach, uważanych do niedawna za bastiony narkotykowych karteli, jest już znacznie spokojniej. Np. w Ciudad Juárez, choć wciąż prowadzi ono w meksykańskim rankingu nark0śmierci, liczba zabójstw zmniejszyła się o ponad połowę – w 2010 roku, zginęło tam ponad 3 tys. osób.

Co też bardzo ważne – ich zdaniem – narkoprzemoc nie rozlała się po całym kraju, ale jest skoncentrowana w kilku wyraźnie określonych miejscach. Aż 70 proc. śmierci związanych z narkotykami miało miejsce w ośmiu z 32 jednostek administracyjnych, na które podzielone jest państwo Meksyk.

Rok 2011 przyniósł też meksykańskim władzom kilka bardzo konkretnych sukcesów w postaci zabicia, bądż aresztowania kilku od dawna poszukiwanych mafijnych bosów.

W sumie, w wyniku wojny wypowiedzianej kartelom narkotykowym przez prezydenta Felipe Calderóna, zginęło w ciągu ostatnich 5 lat (do końca września 2011), 47515 osób. Jeśli dodać do tego szacunki dotyczące ostatnich 3 miesięcy minionego roku, to liczba ofiar przekroczyła już 51 tysięcy.

Prześlij dalej:

2 reakcje na "Krwawy bilans meksykańskiej narkowojny"

  1. Pingback: Peña Nieto za Calderóna w Los Pinos | tierralatina.pl

  2. Pingback: W Meksyku prezydenta wybiera telewizja? | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.