Grać, a nie modlić się!


Brazylijski Związek Piłki Nożnej zakaże piłkarzom reprezentacji organizowania zbiorowych modlitw i nabożeństw w trakcie zgrupowań treningowych, czy przed meczami – zapowiedział jeden z jej dyrektorów.

Andrés Sanchez, dyrektor ds. reprezentacji CBF (fot: Rafael Ribeiro – CBF)

Pod moim kierownictwem na pewno nie będzie żadnych religijnych celebracji na treningach, czy podczas piłkarskich turniejów – zapowiedział Andrés Sanchez, mianowany na początku tego roku, nowy dyrektor ds. reprezentacji Brazylijskiego Związku Piłki Nożnej. –Każdy piłkarz, jeśli tylko tego chce, może oczywiście modlić się w swoim pokoju. Może też np. przeżegnać się przed strzeleniem karnego. Ale nie pozwolę na nabożeństwa i zbiorowe modlitwy na murawie, czy w szatni. – sprecyzował.

Sanchez wyjaśnił, że jego decyzja nie jest przejawem antyreligijności. –Sam jestem katolikiem, ale nie roszczę sobie żadnego prawa do zmuszania innych aby byli katolikami– dodał.

Decyzja ta zostanie z pewnością przyjęta z ulgą przez część brazylijskich piłkarzy. Lokalna prasa wielokrotnie zamieszczała, najczęściej anonimowe, narzekania członków reprezentacji na nachalną religijność niektórych kolegów, zwłaszcza tych którzy przystąpili do coraz bardziej popularnych w Brazylii protestanckich ruchów neoewangelikalnych.

W czasie ostatniego Mundialu w RPA doszło wręcz do tego, że Jorginho – asystent ówczesnego trenera Dungi – chodził po pokojach piłkarzy i przed każdym meczem namawiał do wzięcia udziału w spotkaniach modlitewnych. Niektórzy, jak Kaká, Lucio, Josué i Felipe Melo brali w nich chętnie udział, ale inni z kolei reagowali dość nerwowo na tą, ich zdaniem, religijną nachalność. Zwłaszcza, że reprezentacja Brazylii jest mocno wielowyznaniowa.

Z zakazu kierownictwa brazylijskiego związku piłki nożnej na pewno zadowolona będzie też FIFA. Światowa federacja futbolowa już bowiem wielokrotnie ganiła Brazylijczyków za zbyt pokazowe manifestacje religijności niektórych zawodników. Szczególnie źle przyjęta została przez futbolowych działaczy zbiorowa modlitwa dziękczynna części reprezentacji, przeprowadzona na środku stadionu, tuż po zdobyciu przez Brazylię Pucharu Konfederacji w 2009 r.

Nie może być tak, że religijność części piłkarzy, powoduje powoduje u innych wrażenie wykluczenia. Że dochodzi w drużynie do napięć na tym tle. – uważa Andrés Sanchez, który w czasie gdy był prezesem popularnego brazylijskiego klubu Corinthians, także wprowadził w nim podobny zakaz.

Zdaniem Sancheza nadmierna religijność piłkarzy to chwilowa, przechodząca już, moda: –Był okres kiedy strapieniem trenerów były dziewczyny przemycane przez niektórych piłkarzy do hoteli, potem był okres kiedy zawodnicy namiętnie, całymi nocami, grali w karty. Później właśnie nadszedł okres manifestowania religijności. A teraz, obawiam się, nadchodzi czas iPada. Piłkarze zamykają się w pokojach i całe noce spędzają z tymi urządzeniami. No ale, tak na dobrą sprawę, mogą robić co tylko chcą. Ważne aby nie przeszkadzali innym!-.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.