Argentyna odbiera YPF Hiszpanom


Prezydent Argentyny, Cristina Fernández, ogłosiła projekt nacjonalizacji YPF, największego w tym kraju koncernu naftowego. Hiszpanie, którzy są w nim obecnie większościowymi udziałowcami, zapowiadają retorsje. UE im sekunduje.

O możliwej nacjonalizacji sprywatyzowanego w 1993 r. i kontrolowanego obecnie przez hiszpański Repsol argentyńskiego koncernu naftowego YPF, mówiło się w tym kraju już od dłuższego czasu. Ale gdy w ubiegłym tygodniu niektóre dzienniki w Buenos Aires napisały, że rząd Cristiny Fernández ma już gotowy projekt takiej operacji, jego przedstawiciele to dementowali, oskarżając wręcz dziennikarzy o próbę wpływania na cenę spółki na giełdzie.

Mimo to szef hiszpańskiej dyplomacji, José Manuela García-Margallo, wezwał wówczas argentńskiego ambasadora w Madrycie i wyraźnie mu powiedział, że „jakakolwiek agresja wobec Repsola, będzie odebrana jako agresja wobec Hiszpanii”.

Cristina Fernández przedstawia projekt częściowej nacjonalizacji YPF (fot: Presidencia)

Rząd w Buenos Aires najwyraźniej się tego nie przestraszył – prezydent kraju ogłosiła wczoraj, w specjalnym emitowanym obowiązkowo przez wszystkie kanaly telewizji przemówieniu, że skierowała do Parlamentu projekt nacjonalizacji 51 proc. koncernu YPF, będącego – nota bene – największym płatnikiem podatku dochodowego w Argentynie

Proponowana ustawa, która ze względu na większość jaką koalicja rządowa posiada w Kongresie zostanie na pewno uchwalona, zakłada że „podstawowym celem, w publiczno narodowym interesie, jest uzyskanie węglowodorowej samowystarczalności, oraz wydobycie, przetwarzanie, transport oraz sprzedaż paliw”.

Na tej właśnie podstawie projekt zawiera, w dalszej swej części, plan ogłoszenia „użyteczności publicznej umożliwiającej wywłaszczenie” 51 proc. udziałów w YPF. I precyzuje, że chodzi 0 51 proc. akcji należących od 1999 r. do hiszpańskiego koncernu Repsol.

W obecnej chwili Repsol jest właścicielem 57,43 proc. akcji YPF. Drugim co do wielkości udziałowcem jest Grupo Petersen, konglomerat kontrolowany przez Enrique Eskenaziego, 87-letniego argentyńskiego milionera robiącego od dekad interesy z kolejnymi rządami w Buenos Aires, posiadający 25,46 proc. akcji YPF. Kolejnie 17,09 proc. notowane jest na giełdach papierów wartościowych i znajduje się w rękach drobnych akcjonariuszy. 0,2 proc. udziałów ma aktualnie argentyński Skarb Państwa. Jest w tym tzw. złota akcja gwarantująca miejsce w radzie nadzorczej, oraz możliwość wetowania wszelkich decyzji kierownictwa koncernu.

Rządowy plan zakłada, że to znacjonalizowane 51 proc. YPF, należeć będzie w 51 proc. do Skarbu Państwa, a w 49 proc. do rządów prowincji, na terenie których znajdują się złoża ropy i gazu.

Czyli, reasumując, w wyniku planowanej nacjonalizacji w posiadanie rządu w Buenos przejdzie 26,01 proc. akcji koncernu (51 proc. z 51 proc.), a prowincje otrzymają ich 24,99 proc.

Dotychczasowi akcjonariusze mniejszościowi pozostać mają ze swymi udziałami, ich plan nacjonalizacji w żaden sposób nie obejmuje. Repsolowi ostać się ma 6,43 proc. akcji. No i pieniądze, które zapłaci Argentyna za przejętą część YPF. Ile ich będzie – nie wiadomo, gdyż rząd Cristiny Fernandez nie zamierza odkupować udziałów po cenie rynkowej. Prezydent zapowiedziała, że wielkość odszkodowania ustali lokalny Trybunał Podatkowy.

Nacjonalizacja, zdaniem argentyńskiego rządu, nie oznacza bynajmniej upaństwowienia YPF. –To wciąż będzie spółka akcyjna i jako taka profesjonalnie zarządzana.– stwierdziła prezydent.

Władze w Buenos Aires nie zamierzają jednak czekać na to aż ustawa o nacjonalizacji koncernu przejdzie pełną ścieżkę legislacyjną. Już wczoraj, w kilka chwil przed rozpoczęciem prezydenckiego przemówienia, w siedzibie YPF pojawił się Roberto Baratta, podsekretarz stanu w Ministerstwie Planowania i dotychczasowy przedstwiciel argentńskiego rządu w kierownictwie firmy, z listą nazwisk dyrektorów i menadżerów, którzy dostali dosłownie kilkanaście minut na spakowanie swych rzeczy i opuszczenie budynku. Wymieniono też jej rzeczników prasowych, oraz firmę ochroniarską strzegącą budynku. Po południu formalnie ogłoszono „interwencję” w zarządzie spółki. Jej nowym szefem ogłoszony został minister planowania Julio de Vido, a zastępcą wiceminister gospodarki Axel Kicillof.

Na reakcje długo nie trzeba było czekać, zwłaszcza na giełdach – w Nowym Jorku cena akcji YPF spadła wczoraj o 11 proc., a w Buenos Aires obrót nimi zawieszono po spadku o 2,44 proc. Szybko zareagowali także Hiszpanie – szef ich rządu Mariano Rajoy już po kilkunastu minutach oznajmił, że „będzie bronił interesów hiszpańskiej firmy, jak swoich własnych” i zapewnił, że Argentyna musi się spodziewać „adekwatnej odpowiedzi” i to nie tylko Madrytu, ale i całej Unii Europejskiej.

Póki co, w Brukseli rzecznik prasowy Komisarza ds. Handlu, John Clancy, stwierdził że wywłaszczenie Repsola „będzie bardzo negatywnym sygnałem dla krajowych i zagranicznych inwestorów i może poważnie zaszkodzić klimatowi handlowemu” w Argentynie.

Cristinę Fernández wydaje się to jednak nie obchodzić. Przeciwnie – we wczorajszym przemówieniu pojawiły się aluzje, że nacjonalizacji może być więcej. Bo choć z jednej strony mówiła, że „każda argentyńska firma mająca zagranicznych inwestorów może być pewna, że jeśli będzie pomagać w rozwoju kraju, to my będziemy z nią pracować łokieć w łokieć”, to zaraz potem przypominała, że „każda firma w Argentynie jest argentyńska”. Wyraziła też zastrzeżenia co do pracy koncernów telekomunikacyjnych „z których jeden także jest hiszpański”, oraz zagranicznych banków, które – jej zdaniem – powinny więcej swych zysków lokować w kraju.

Tłumaczyła też, że jednym z podstwowych czynników które zdecydowały o nacjonalizacji YPF był fakt, że firma jest niedoinwestowana, wielkość jej produkcji ostatnio spada, podczas gdy Argentyna co roku musi importować coraz więcej ropy i gazu. Szacuje się, że w tym roku wyda na to ok. 12 miliardów dolarów.

Zapowiedziana nacjonalizacja YPF krytykowana jest jednak także w samej Argentynie. Np. niektórzy politycy lewicy cieszą się, że naftowy koncern będzie ponownie kontrolowany przez Państwo, ale obawiają się że rząd potraktuje tą firmę jako „dojną krowę”, z której wyprowadzać będzie pieniądze na pokrycie coraz większych bieżących zobowiązań. Inni, jak Elisa Carrió, twierdzą wręcz, że będzie to „ekspropriacja trupa”. Deputowana ta przypomina, że rząd ze swoją „złotą akcją” i przedstwicielem w dyrekcji, miał cały czas wpływ na losy firmy. –Od dawna alarmujemy, że YPF jest wypróżniany za wiedzą i zgodą wszystkich akcjonariuszy i we współpracy z niektórymi związkowymi liderami– stwierdziła. Nie brakuje też takich, którzy przypominają, że w 1992 r. lobby forsujące ideę prywatyzacji YPF skupione było wokół ówczesnego gubernatora roponośnej prowincji Santa Cruz, Nestora Kirchnera i jego małżonki, wówczas deputowanej, Cristiny Fernández de Kirchner…

Pojawiają się też głosy, że nacjonalizacja YPF, przedstawiana oczywiście jako „patriotyczny akt” jest próbą odwrócenia uwagi Argentyńczyków do rzeczywistych problemów kraju, jak chociażby wciąż negowana przez rząd inflacja sięgająca, zdaniem niezależnych instytutów, 25 proc.

Nacjonalizacja YPF budzi też kontrowersje na latynoamerykańskim kontynencie. Pochwalił ją bez wahania wenezuelski rząd Hugo Cháveza, regionalny champion wywłaszczania, który zapewnił, że YPF będzie mógł liczyć na doświadczenie PDVSA – wenezuelskiego, oczywiście państwowego, koncernu naftowego. Z kolei prezydent Meksyku, Felipe Calderón uznał argentyńską decyzję za „trochę mało odpowiedzialną i nie robiącą nikomu nic dobrego”. Przypomniał, że lokalny państwowy koncern naftowy PEMEX ma blisko 10 proc. udziałów w Repsolu. 3 proc. udziałów w hiszpańskim koncernie ma także amerykański fundusz inwestycyjny BlackRock.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

4 reakcje na "Argentyna odbiera YPF Hiszpanom"

  1. zuercher  17/04/2012 o 21:58

    Quo vadis Argentyno? Obserwuje ten kraj już od dłuższego czasu – przerażające jest jak bardzo marnuje swój spory potencjał, głównie z powodu niewiarygodnej wręcz korupcji i złodziejstwa klasy rządzącej. I, co więcej, robi to z poklaskiem kochającej populizm gawiedzi. Oczywiście od czasu gawiedź sie jednak buntuje i przegania złodziei. Wybierając po chwili na jej miejsce jeszcze większych.

    Jak myślicie ile jeszcze przetrwa rząd pani Kirchner. Do końca roku? Dłużej?

    Odpowiedz
  2. BsAs  18/04/2012 o 22:00

    Panie Tomku! Jak to dobrze, że Pan tak konkretnie i rzeczowo opisał ten projekt. Tylko dlaczego ten tekst nie ukazał się także w Wyborczej? To co tam ktoś napisał, to jakiś totalny stek bzdur niestety. Błąd jest w każdym niemal akapicie. Już do nich zresztą napisalem ze skargą, ale szczerze mówiąc wątpię czy odpiszą.

    Wracając do tematu – rzeczywiście coraz bardziej przerażające jest to, co się ostatnio w tym kraju dzieje. Cristina sięga po najgorsze peronistowskie (czyt. faszystowskie) metody. Boję się, że Argentyna jest coraz bliżej poważnego kryzysu. Politycznego i gospodarczego. Nie pierwszego i nie na pewno nie ostatniego.

    Nie wiem kiedy to się stanie, ale jestem przekonany, że nie dotrwa ona do końca swej kadencji!

    Odpowiedz
  3. madrileño  19/04/2012 o 20:40

    Ta Argentyna to jest jednak mocno bandycki kraj. A ta Cristina to, okazuje się, capo di tutti capi. Słuchałem dzisiaj rozmowy z Brufauem, szefem Repsola. Stwierdził, że jednym z ognisk konfliktu z władzami Argentyny było to że YPF sprzedawał gaz w butlach bezpośrednio konsumentom. I kierownictwo nie chciało się zgodzić na naciski aby zrezygnowac z tej bezpośredniej sprzedaży i rozprowadzać gaz przez pośredników. Oczywiście tych wskazanych przez rząd.
    Sami sobie w stopę strzelają. Chavez pewnie wkrótce umrze i oni zostaną sami, beż żadnych partnerów.

    Odpowiedz
  4. ArtZ  30/04/2012 o 22:55

    Sama idea własności państwowej nie musi byc zła. Potwierdza to np. casus niektórych krajów Dalekiego Wschodu (południowokoreańskie banki, szereg przedsiębiorstw w Chinach). Jednak w Ameryce Łacińskiej (i nie tylko) to często działa inaczej, bywa, że całkiem źle.
    O historii gospodarczej Argentyny, o rozdawnictwie i populizmie napisano już tomy. W tym kraju nawet niby-liberalni liderzy woleli rozdawac i schlebiac elektoratowi zamiast myślec o jutrze. Vide: Menem.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.