GOL traci i zapowiada oszczędności


Brazylijski GOL, największa w Ameryce Południowej low-costowa linia lotnicza, stracił w minionym roku 292 miliony euro. Będzie więc latał rzadziej.

Jeszcze w 2010 roku GOL był całkiem dochodowy. Brazylijski przewoźnik zarobił wówczas równowartość 88 milionów euro i miał bardzo ambitne plany. Które zresztą, po części, udało mu się zrealizować. Np. w lipcu 2011 GOL przejął jedego ze swych konkurentów: WebJet – także low-costowe, brazylijskie linie, które zgodnie z zapowiedzią zostaną całkowicie „wchłonięte” przez swego nowego właściciela i przestaną istnieć jako odrębna firma.

Dzięki tej transakcji GOL stał się największym graczem na rynku wewnętrznych przewozów w Brazylii. Wg. Narodowej Agencji Lotnictwa Cywilnego GOL i WebJet  miały w nim, na koniec 2011 r., 40,92 proc. udziałów (liczonych w tzw. kilometropasażerach).

Złożono też zamówienia na kolejne samoloty – w tej chwili flota GOL składa się z blisko 130 maszyn i firma ma zamówione ponad 100 kolejnych. W zdecydowanej większości są to boeingi 737, z których wyłącznie składa się aktualna flota, ale na liście zakupowych planów jest także 9 Dreamlinerów, czyli boeingów 787. Bo ambicje są nadal spore – GOL planuje ożywienie należącej do niego marki Varig (dziś pod nazwą tą wykonywane są niektóre zagraniczne połączenia GOLa), ongiś największego brazylijskiego przewoźnika i uruchomienie połączeń międzykontynentalnych.

No ale okazuje się teraz, że wyniki finansowe za ubiegły, 2011 rok, nie sa najlepsze. GOL poinformował właśnie, że w ubiegłym roku stracił 710 milionów reali, czyli ok. 292 milionów euro. Odpowiedzialne za to jest m.in. aprecjacja reala, światowy kryzys, szybszy wzrost kosztów inwestycji niż przychodów…

Szef GOLa, Constantino de Oliveira Júnior, uspokaja, że tragedii żadnej nie ma. Że kierowana przez niego firma nie potrzebuje żadnej głębokiej restrukturyzacji, czy zmiany strategii. Wszystkie plany pozostają aktualne. Jego zdaniem trzeba jedynie, na moment, troszkę „wyhamować” tempo rozwoju. Bieżący rok ma więc być okresem konsolidacji tego co już jest, mniej nowych zdobyczy. Choć szef nie kryje, że chciałby aby jego firma już w najbliższych miesiącach zaczęła latac do Stanów Zjednoczonych. Zwłaszcza, ze od niedawna jednym z udziałowców GOLa jest amerykańska Delta i obaj przewoźnicy zapowiedzieli współpracę.

Aby przywrócić firmę na drogę zysków Constantino de Oliveira Júnior zapowiada przede wszystkim redukcję liczby wykonywanych lotów. Żadna obsługiwana trasa nie powinna zostać zlikwidowana, po prostu na niektórych samoloty będą latać rzadziej. Np. cztery loty dziennie, w miejsce obecnych 6. Pod nóż pójść mają przede wszystkim rejsy nocne. W sumie, twierdzi kierownictwo, z rozkładu zniknie w najbliższym czasie od 80 do 100 lotów dziennie. Czyli ok 8 proc. tego co jest obecnie.

Mniej lotów to, oczywiście, także mniej potrzebnego personelu. Jednak, zapewnia kierownictwo GOL, powinno obejść się bez grupowych zwolnień. Redukcja odbywać ma się naturalnie.

GOL nie należy obecnie do żadnego z globalnych sojuszy lotniczych. Niemniej współpracuje z coraz większą liczbą przewoźników zrzeszonych w SkyTeam i zdaniem wielu branżowych ekspertów jest prawdopodobne, że – wcześniej czy później – stanie się jego członkiem.




Prześlij dalej:

Jedna reakcja na "GOL traci i zapowiada oszczędności"

  1. Pingback: GOL zamyka Webjet i otwiera połączenia z USA

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.