Na Dominikanie bez zmian


Zgodnie z prognozami wczorajsze wybory prezydenckie na Dominikanie wygrał Danilo Medina, kandydat rządzącej tym krajem od 8 lat liberalnej Partii Dominikańskiego Wyzwolenia (PLD).

Wg. informacji przekazanych przez dominikańską Centralną Radę Wyborczą, instytucję odpowiedzialną za organizację wyborów w tym kraju, po przeliczeniu 99,11 proc. oddanych wczoraj głosów, nie ulega już wątpliwości, że 60-letni ekonomista, Danilo Medina, będzie kolejnym prezydentem. Zdobył on poparcie 51,2 proc. głosujących, podczas gdy jego główny rywal, były lewicowy prezydent, Hipólito Mejía, uzyskał poparcie 46,9 proc. wyborców. Wynik ten oznacza, że nie trzeba będzie organizować drugiej tury głosowania.

Danilo Medina podczas kampanii wyborczej

Zwycięstwo Mediny pokazuje, że większość Dominikańczyków zadowolona jest z rządów aktualnego prezydenta, Leonela Fernándeza, któremu konstytucja uniemożliwiła ubieganie się o kolejny mandat. Danilo Medina całą swą kampanię oparł właśnie na tym, że jest „człowiekiem prezydenta” i będzie kontynuował jego politykę. –Republika Dominikańska jest dzisiaj znacznie lepsza od Republiki Dominikańskiej sprzed zaledwie dekady. Nasz kraj pod rządami Partii Dominikańskiego Wyzwolenia bardzo się zmienił, nie ma miejsca w tym kraju, do którego nie dotarłby trud przemian i modernizacji rządu PLD i naszego Leonela Fernándeza.- takie zdania wypowiadał nieustannie. Jakby tego mało i aby bezdyskusyjnie pokazać, że jego rząd będzie ciągłością aktualnej władzy, Medina jako kandydata na wiceprezydenta, który towarzyszył mu w kampanii i na karcie do głosowania, wybrał aktualną Pierwszą Damę, Margaritę Cedeño.

Margarita Cedeño – żona aktualnego prezydenta Leonela Fernándeza i przyszła wiceprezydent Dominikany

Nie ulega wątpliwości, że Dominikana pod rządami Leonela Fernándeza uległa rzeczywiście wyraźniej transformacji (rządził on Dominikaną trzykrotnie – 1996-2000, 2004-2008, 2008-2012). Tylko w ciągu ostatnich 7 lat PKB kraju wzrosło o – bagatela – 150 proc (z 22 do 55 miliardów USD), a średni wzrost gospodarczy przekraczał 7 proc. rocznie. Kraj stał się też znaczącym graczem na regionalnej politycznej scenie – to m.in. dzięki mediacji dominikańskiego prezydenta udało się zażegnać poważny konflikt dyplomatyczny po zbombardowaniu przez wojsko kolumbijskie obozowiska FARC na terenie Ekwadoru w 2008 r. Fernández odegrał też bardzo ważną rolę w przywracaniu Hondurasu na drogę demokracji po zamachu stanu w 2009 r., a także w organizacji pomocy międzynarodowej dla sąsiedniego Haiti po tragicznym trzęsieniu ziemi w 2010 r.

To zaangażowanie na scenie międzynarodowej było też jednak źródłem krytyk wobec aktualnego prezydenta. Opozycja nazywa go wręcz dominikańskim caudillo, zarzucając m.in. megalomanię i szukanie osobistego rozgłosu. Wytyka mu, że toleruje korupcję i angażował kraj w gigantyczne projekty, jak kontrowersyjna budowa metra w Santo Domingo, podczas gdy ponad 1,5 miliona obywateli wciąż żyje w ubóstwie, a służba zdrowia i szkolnictwo wciąż kuleją. W ostatnim czasie do listy zastrzeżeń doszło też otwarte zaangażowanie się (i państwowych środków) w kampanię wyborczą swego protegowanego.

Danilo Medina, podczas kampanii wyborczej bronił, oczywiście, dotychczasową politykę prezydenta: -Republika Dominikańska jest krajem, który się rozwija, który przyciągnął i zagwarantował bezpieczpieczeństwo zagranicznym inwestycjom, w którym wzmacniana jest demokracja i w którym powiększa się klasa średnia. To wszystko jest wyraźnie widoczne.– Choć obiecał też, że – jeśli zostanie wybrany – zwiększy inwestycję w edukację. Zaproponował m.in. aby lekcje w szkołach podstawowych i średnich trwały po 8 godzin dziennie, a uczniowie otrzymywali w ich trakcie trzy posiłki. Zapowiedział, że jego rząd wprowadzi zasadę, że 4 proc. PKB przeznaczane będzie na szkolnictwo.

Socjaldemokratyczna opozycja, z Hipólito Mejía na czele, póki co, nie uznaje wyników wczorajszych wyborów, twierdząc że zostały one zmanipulowane. Dominikańscy komentatorzy podkreślają jednak, że wyniki są bardzo zbliżone do przedwyborczych sondaży, które zgodnie prognozowały zwycięstwo Mediny w pierwszej turze. Tłumaczą też, że choć 71-letni Mejía obiecywał bardziej socjalną i „ojcowską” politykę (jego hasłem wyborczym było „Nadchodzi Tatuś!”), większość Dominikańczyków wciąż pamięta, że jego rządy w latach 2000-2004 były ciągiem korupcyjnych skandali i skończyły się gospodarczą zapaścią kraju, z bankructwem 3 największych banków włącznie.

Zgodnie z Konstytycją Leonel Fernández przekaże władzę prezydentowi-elektowi 16 sierpnia – w narodowe Święto Przywrócenia Niepodległości.

Prześlij dalej:

2 reakcje na "Na Dominikanie bez zmian"

  1. ArtZ  28/05/2012 o 00:13

    A swoją drogą, jak to jest: sąsiednie Haiti tonie w nędzy i chaosie, podczas gdy Dominikana kwitnie.

    Odpowiedz
    • KrzysiekCSPB  29/01/2014 o 09:57

      Jakby socjaliści dostali się do władzy to różnica Dominikany w stosunku do Haiti szybko zaczęła by się zacierać.
      Z rozrzewnieniem wspominam swoją ostatnią wizytę na Dominikanie.
      Serdecznie pozdrawiam naszego Polskiego Konsula z Puerto Plata!

      Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.