„Wyżej niż kondory” ponownie po hiszpańsku!


„Wyżej niż kondory”, słynna książka Wiktora Ostrowskiego, na której wychowały się całe pokolenia polskich i argentyńskich górołazów, jest ponownie dostępna w języku hiszpańskim. Jej reedycja miała swą premierę w miniony piątek w Buenos Aires.

„Wyżej niż kondory” Wiktora Ostrowskiego, przeczytana w dzieciństwie, była dla mnie znaczącą lekturą, działającą na młodą wyobraźnię, która przyczyniła się w znacznej mierze do kształtowania mojej górskiej i podróżniczej pasji. Przyznaję szczerze, pierwszy raz doczytałem ją do końca w świetle słabej latarki w łóżku pod kołdrą, bo rodzice regularnie o dziewiątej wieczorem gasili światło w pokoju. Tę książkę czytałem kilka razy i znałem ją niemał na pamięć. Napisana została bardzo sugestywnie – po przeczytaniu wiedziałem, że muszę zrobić wszystko aby wyruszyć śladami autora na zdobycie najwyższych szczytów andyjskich.– wspomina w rozmowie z serwisem tierralatina.pl Michał Kochańczyk, znany alpininista i eksplorator.

Wydanie z 1954 r.

I nie jest on bynajmniej jedyną osobą, na której „Wyżej niż kondory” zrobiła tak wielkie wrażenie. Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że książka ta wywarła piętno na kilku pokoleniach wspinaczy i – bardziej generalnie – miłośników gór. I to nie tylko w Polsce, ale także w Ameryce Łacińskiej. Michał Kochańczyk zresztą bez wahania to potwierdza: –W lutym 1985 roku miałem szczęście, jako jeden z piewszych Polaków z PRL wejść na wierzchołek Aconcagua i wtenczas naocznie odczułem, jak trwały ślad pozostawiła wyprawa, opisana przez Wiktora Ostrowskiego. Na każdym kroku słyszałem słowa: „Ruta de los Polacos”, „Głaciar de los Polacos”. A wielu spotkanych przeze mnie andynistów z Ameryki Łacińskiej, na wiadomość że jestem Polakiem, natychmiast chwaliło się znajmomością książki  „Más alto que los cóndores”.-

Ta książka po raz pierwszy ukazała się właśnie po hiszpańsku, w 1954 roku. Mieszkającemu wówczas w Argentynie Wiktorowi Ostrowskiemu zaproponowano pierwotnie wydanie tłumaczenia „Na szczytach Kordylierów” – opublikowanej w 1935 r. w Warszawie i Lwowie opowieści o słynnej Pierwszej Polskiej Wyprawie Andyjskiej z przełomu 1933 i 1934 r, która m.in. wytyczyła nową drogę na Aconcaguę, zwaną po dziś dzień Polską Drogą, oraz zdobyła dziewiczy i bezimienny wówczas szczyt w masywie Ramada, który Argentyńczycy nazwali później Pico Polaco (Polski Wierzchołek). Ostrowski propozycję tą przyjął, ale – jak tłumaczył później w przedmowie do „Más alto que los cóndores”, postanowił swój przedwojenny tekst mocno zaktualizować:

Zdałem sobie sprawę, że nie można opublikować zwykłego tłumaczenia polskiej książki. Ona została napisana dla czytelników z dalekiego kraju, których mogły zainteresować opisy zwyczajów i wydarzeń im nieznanych. Czym jest argentyńskie grillowanie wołowiny? Jaki smak ma yerba mate? Jak wygląda Buenos Aires? To wszystko musiało zostać usunięte z tego wydania.

W zamian, musiało ono zostać uzupełnione o pewne aspekty wynikające z doświadczenia jakie zdobyłem wygłaszając konferencje, zarówno w samej Polsce, jak i w egzotycznych miastach: Teheranie, Bagdadzie, Kairze.

Pytania jakie zadawano po każdej z tych konferencji, zwróciły moją uwagę na wiele spraw, które – rzecz dziwna – zawsze żywo interesowały te przeróżne publiczności. I które były związane ze sprawami organizacyjnymi.

Pytano się mnie zazwyczaj:
Jak zdobyliśmy środki finansowe na realizację wypraw? Jak odżywialiśmy się na dużych wysokościach? Jaki mieliśmy ekwipunek? Z jakimi trudnościami borykał się fotograf? Jak się śpi na lodzie?

Zdecydowałem więc włączyć odpowiedzi na takie pytania i podzielić się naszymi doświadczeniami z czytelnikiem.

Dodatkowo, po owej wyprawie w Andy, uczestniczyłem w kilku innych w góry Azji, Kaukazu, Kurdystanu i na Kilimandżaro w Afryce, nie wspominając Alp, Kordyliery Południowej i Lodowca Kontynentalnego. Postanowiłem uzupełnić – w świetle nowej wiedzy – część dotyczącą doświadczenia wyniesionego z ówczesnej wyprawy, analizując dokładnie co było dobre a co złe w organizacji, w ekipie i w realizacji.

W efekcie powstała praktycznie zupełnie nowa książka. Tak różniąca się od pierwowzoru, że Ostrowski zmienił jej tytuł – już nie było to „Na szczytach Kordylierów”, lecz właśnie „Wyżej niż kondory”. Relacja z wyprawy przekształciła się w prawdziwy górski podręcznik. W czasach gdy nie istniały goretexy i polary Ostrowski tłumaczył jak się ubierać, jak przygotować rakobuty do chodzenia po lodzie, ostrzegał jak może zachować się organizm na dużej wysokości. Poza radami czysto technicznymi, w książce tej dużo jest też o „braterstwie liny”, przyjaźni, odpowiedzialności za współtowarzyszy.

rysunek z pierwszego wydania książki

„Wyżej niż kondory” stała się olbrzymim wydawniczym sukcesem. W pięć lat po premierowym argentyńskim wydaniu hiszpańskiego tłumaczenia w 1954 r., książka ukazała się w Polsce. I była potem jeszcze czterokrotnie wznawiana, ostatni raz przez wydawnictwo Czytelnik w 1989 r.

Od ubiegłego piątku „Más alto que los cóndores” jest ponownie dostępna w języku hiszpańskim. Dzięki pomocy Ambasady RP w Argentynie, która uczestniczyła w prawie dwuletnich negocjacjacjach związanych z prawami autorskimi, książkę Ostrowskiego wznowiło wydawnictwo Cruz Pampa.

Ta książka jest nie tylko podręcznikiem eksploracji i ekologii – to przede wszystkim podręcznik etyki. Polskie wyprawy w Andy były silnym impulsem do górskiej eksploracji w Argentynie. Wznowienie tej książki jest skromnym lecz sprawiedliwym hołdem wobec owych ludzi, którzy zdobywali nasze góry i wytyczyli nowe drogi nie tylko w nich, ale także w życiach. – napisali argentyńscy wydawcy.

Wydanie z 2012 r.

Jak wyjaśniła serwisowi tierralatina.pl Edyta Kwiatkowska-Faryś, odpowiedzialna w Ambasadzie RP w Buenos Aires za sprawy promocji i kultury, aktualna reedycja, w porównaniu do wydania z 1954 r., została wzbogacona o kilka zdjęć Ostrowskiego z ostatnich lat życia, kopię okładki i dedykacji z egzemplarza po polsku, który Ostrowski podarował Centro Andino Buenos Aires, oraz niepublikowany dotychczas po hiszpańsku epilog, który pojawił się w polskim wydaniu w 1984, na temat tzw. pichones (pisklaków), czyli wychowanków Ostrowskiego, oraz jego sentymentu do Argentyny i Andów.

Zorganizowana w miniony piątek przez Ambasadę i Bibliotekę Polską w Buenos Aires prezentacja wznowienia tej bez wątpienia kultowej książki pokazała, że pamięc po Ostrowskim w Argentynie wciąż jest bardzo żywa. Niemałe audytorium Domu Polskiego wypełniło się co do ostatniego krzesła, a wiele osób stało. W tym dwujęzycznym tłumie znaleźli się m.in.  wciąż żyjący w Argentynie znajomi Wiktora Ostrowskiego, w tym jego towarzysz broni z II Korpusu Polskiego, Tadeo Bortnowski, a także dawno już wyrośnięte wspomniane „pisklaki”, oraz osoby dla których jest on już tylko legendą.

POLECAMY: Wiktor Ostrowski (1905-1992) – wybitnego andynistę i autora książek wspominają Józef Nyka i Michał Kochańczyk.

***

Pozostaje mieć nadzieję, że „Wyżej niż kondory” doczeka się też kolejnego polskiego wydania. Aby także w Polsce kolejna generacja mogła zarazić się prawdziwą wysokogórską pasją, czytając o czasach, w których wytyczano nowe szczytowe drogi bez GPSów, drogiej technicznej odzieży i telefonów satelitarnych. O epoce,  w której nie zdarzało się, aby wyprawami nazywać trekkingi wybierane z katalogu turystycznych agencji…

***

A może ktoś z Was też ma jakieś szczególne wspomnienia związane z „Wyżej niż kondory”? Może też w jakiś wyjątkowy sposób ta książka Was „naznaczyła” i zajmuje ważne miejsce w Waszej górskiej biblioteczce? Podzielcie się swoimi wspomnieniami i wrażeniami!

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

2 reakcje na "„Wyżej niż kondory” ponownie po hiszpańsku!"

  1. Pingback: Wspomnienie o Wiktorze Ostrowskim | tierralatina.pl

  2. wspinek  25/05/2012 o 01:14

    Ja też należę do tych, których Wiktor Ostrowski w dużej mierze ukształtował. Choć go nie znałem i z racji swego wieku poznać w sumie nie mogłem. Ale to właśnie Wyżej niż kondory oraz W skale i lodzie sprawiły, że zainteresowałem się górami do tego stopnia, że obecnie całe moje życie w jakiś tam sposób wokół tych gór się kręci.
    Te książki uczą nie tylko ciekawości wobec świata, ale także szacunku i uczciwości. Także wobec siebie samego co w naszych czasach niestety coraz rzadsze.
    Poza Ostrowskim wiele na mnie wrażenie wywarły jeszcze dwie książki Andrzeja Wilczkowskiego: Miejsce przy stole i Każdemu według marzeń. Także polecam.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.