„Gabo” cierpi na Alzheimera?


Gabriel García Márquez, słynny kolumbijski pisarz, laureat nagrody Nobla, ma coraz większe kłopoty z pamięcią i zdarza mu się nierozpoznawać bliskich.

Problemy ze zdrowiem 85-letniego obecnie Kolumbijczyka nie są niczym nowym. Już w 1999 r. u „Gabo” zdiagnozowano nowotwór – chłoniaka. Na szczęście terapia przeprowadzona wówczas w Stanach Zjednoczonych zakończyła się sukcesem. Prawdziwe kłopoty zaczęły się 2 lata później. Zmarł wtedy,  z powodu powikłań choroby Alzheimera, w wieku 53 lat, młodszy brat pisarza, Eligio García Márquez, z wykształcenia fizyk, ale też i ceniony autor. I zaledwie kilka miesięcy umarła ich matka, również cierpiąca tą chorobę.

Gabriel García Márquez w 2002 r. (fot: Jose Lara)

Gabriel García Márquez nie mógł przyjechać na ich pogrzeby. I bardzo to przeżywał – pogrążył się w apatii. –To był dla niego potworny cios– twierdzi Plinio Apuleyo Mendoza, kolumbijski pisarz i dziennikarz, jeden z najbliższych przyjaciół noblisty, który w owym czasie przeprowadził z nim wywiad-rzekę „El olor de la guayaba”.

Mendoza ujawnił właśnie, w wywiadzie udzielonym kolumbijskiemu serwisowi Kien&Ke, że już od ponad pięciu lat ma utrudniony kontakt ze swym przyjacielem. –W dniu, w którym skończył 85 lat zadzwoniłem do niego, ale mogłem porozmawiać tylko z Mercedes, jego żoną. Nie przekazała mu telefonu, bo Gabo już po głosie nie poznaje z kim rozmawia. Musi zobaczyć twarz.– wyjaśnił. Ale nawet wtedy nie zawsze kojarzy o kogo chodzi.

Mendoza zdradził, że podczas ostatnich spotkań z mieszkającym od lat głównie w Meksyku „Gabo”, ten wielokrotnie powtarzał te same pytania typu: „Kiedy przyjechałeś?”, „Gdzie się zatrzymałeś?”. Co więcej, do wielokrotnego zadawania takich samych pytań ograniczał się też przy spotkaniach z innymi, odwiedzającymi go znajomymi. –Można podejrzewać, że używa już tylko takich formułek, że jak kogoś nie poznaje to nie pyta się „Kim jesteś?”, lecz ogranicza się do takich generalnych pytań.– mówi. Z drugiej strony jednak przyjaciel „Gabo” przyznaje, że autor „Stu lat samotności”, wciąż potrafi przypomnieć sobie wiele anegdot z dzieciństwa i młodości.

Do podobnych wniosków, już jakiś czas temu, doszedł też Gerald Martin – autor opublikowanej 4 lata temu pasjonującej, autoryzowanej przez kolumbijskiego pisarza, jego biografii. „Jeśli się go odpowiednio podprowadziło, to był w stanie sobie przypomnieć większość wydarzeń z dalekiej przeszłości (ale już nie tytuły swoich książek) i utrzymać w miarę normalną rozmowę, nawet z poczuciem humoru” – napisał brytyjczyk w posłowiu do swojego dzieła.

Pisarz coraz rzadziej pokazuje się publicznie, a jeśli już to robi, to w całkowitym milczeniu. Uśmiecha się, przecina wstęgi, przyjmuje kwiaty, pozuje do zdjęć – ale nie odzywa się.

Czy to wszystko oznacza, że już nie doczekamy się żadnego nowego dzieła kolumbijskiego noblisty, który sam – kilka lat temu – zapowiedział, że już nie zdoła dokończyć swej planowanej autobiograficznej trylogii, z której dotychczas powstał tylko pierwszy tom?

Jego agentka literacka, Carmen Balcells, w 2009 roku potwierdziła, że „jest bardzo mało prawdopodobne” aby „Gabo” coś jeszcze napisał. Niemniej jednak, w październiku 2010 r., Cristobal Pera z wydawnictwa Random House Mondadori, stwierdził niespodziewanie, że pisarz kończy pracę nad nową powieścią. Podał wówczas nawet jej tytuł: „En agosto nos vemos” (Zobaczymy się w sierpniu), tłumacząc że tekst o takiej samej nazwie, opublikowany w grudniu 2008 r. przez kolumbijski tygodnik Cambio, to właśnie jej początek.

Minęły kolejne 2 lata, a „En agosto nos vemos” wciąż nie jest gotowe. –Istnieje nie wiem już ile zakończeń tej powieści. Ja też jestem w posiadaniu jednego z nich. Ale prawda jest taka, że wciąż nie wiadomo kiedy zostanie ona wydana, ani nawet czy zostanie wydana. Nie mniej jednak, póki jest życie, póty jest nadzieja.- stwierdziła kilka miesięcy temu Carmen Balcells. Dodając, że – rzeczywiście – stan zdrowia pisarza jest coraz gorszy, a on sam stał się na starość „nieznośnie upierdliwy”.

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.