Kolejne 50 lat więzienia dla Videli


Były argentyński dyktator, 87-letni Jorge Rafael Videla, został wczoraj skazany na 50 lat bezwarunkowego więzienia. Werdykt ten zakończył ponad 15-letnie dochodzenie w sprawie tzw. kradzieży dzieci przez wojskowych dygnitarzy.

To była jedna z najtrudniejszych i najdłuższych spraw w historii argentyńskiego aparatu sprawiedliwości. Bo też dotyczyła jednego z najbardziej ponurych elementów okrutnej represyjnej machiny, zwanej przez wojskową juntę, która rządziła tym krajem od marca 1976 do grudnia 1983 r., Procesem Reorganizacji Narodowej.

Kradzionymi dziećmi (bebés robados) nazywa się w Argentynie osoby, które urodziły się w miejscach odosobnienia i obozach koncentracyjnych, do których wojskowa junta wtrącała tych, których uznała politycznych przeciwników. Noworodki były tam matkom odbierane i przekazywane do adopcji rodzinom wysoko postawionych wojskowych, bądź państwowych urzędników. Aby zatrzeć ślady reżim bardzo często mordował potem biologicznych rodziców, a tym nowym wydawał sfałszowane akty urodzenia. Szacuje się obecnie, że los taki spotkał ok. 400-500 dzieci.

Jak łatwo sobie wyobrazić nie wszystkie one, teraz już dorosłe osoby, chcą dochodzić prawdy i występować przeciw tym, których przez lata uznawały za kochających rodziców. Zakończony właśnie proces dotyczył 35 przypadków. Te 35 osób zdecydowało się zeznawać przed sądem przeciw swym legalnym rodzicom, poddać testom DNA i szukać swej prawdziwej tożsamości. 28 z nich się to udało i noszą dzisiaj nazwiska swych biologicznych rodziców, poznają ich tragiczną historię. I jest to często długi i bolesny proces.

Np. Victoria Montenegro miała 15 lat gdy usłyszała, że kochany i podziwiany przez nią ojcieć, pułkownik Hernán Tetzlaff, może tak naprawdę nie być jej tatą. 5 lat później poddała się testowi DNA. –Byłam przekonana, że to wszystko jest kłamstwem. Nie dopuszczałam do siebie, że to może być prawda. Poddałam się testowi  tylko i wyłącznie dlatego, że byłam przekonana, iż jego wyniki oczyszczą osobę, którą uważałam za mojego ojca, od ciążących nad nim zarzutów.– opowiadała serwisowi tierralatina.pl.

Wyniki zarzuty jednak potwierdziły i w 2000 r. sąd oficjalnie stwierdził Victoria Montenegro nie jest córką swych rodziców. Pułkownik Tetzlaff trafił rok później do więzienia. Wcześniej jednak zdecydował się powiedzieć Victorii prawdę – że jest ona córką Hildy i Roque Montenegro, członków lewicowej bojówki Montoneros, którzy w maju 1976 r. zostali aresztowani, torturowani i w końcu zabici przez dowodzony przez niego oddział. I że w przeciwieństwie do większości „ukradzionych dzieci”, Victoria nie urodziła się w wojskowych kazamatach – miała 4 miesiące gdy jej matka, Hilda Roque, została pojmana.

Szacuje się, że w okresie ostatniej wojskowej dyktatury "zaginiono" w Argentynie od 8 do 30 tys. osób

Szacuje się, że w okresie ostatniej wojskowej dyktatury „zaginiono” w Argentynie od 8 do 30 tys. osób

Victoria Montenegro przyznaje, że jeszcze przez długi wmawiała sobie, to co wpoili jej ci, których przez większość życia uznawała za swych rodziców. Że wojskowi działali w obronie Argentyny, że byli bohaterami. Że to co się wydarzyło, było dla jej dobra. I co tydzień odwiedzała w więzieniu pułkownika Tetzlaffa, do czasu jego śmierci w 2003 r.

Na zakończonym właśnie procesie zeznawała już pod swym nowym, pierwotnym nazwiskiem. -Moment, w którym po raz pierwszy na głos powiedziałam, że nazywam się Victoria Montenegro, był dla mnie przełomowy- przyznaje. Wyjaśnia, że zaraz potem powiedziała trójce swych dzieci, że dziadek o którym im tak wiele opowiadała nie był jednak wojskowym bohaterem, a zwykłym mordercą…

Zdaniem sądu nie ulega wątpliwości, że „kradzież dzieci” była przemyślanym i zatwierdzonym na najwyższym szczeblu procederem. Zorganizowano go do  tego stopnia, że w największych obozach koncentracyjnych, jak ten znajdujący się w Szkole Mechaniki Marynarki Wojennej (ESMA) w Buenos Aires, uworzono specjalne porodówki, w których nowi „rodzicie” wybierali sobie noworodki. Jak stwierdził sąd, w ramach „ogólnego planu eksterminacji opozycji terroryzm państwowy stosował systematyczną praktykę kradzieży i ukrywania dzieci poniżej 10. roku życia”.

Sędziowie przychlili się do wniosku prokuratury i skazali na kary więzienia większość oskarżonych w tej sprawie. Jorge Videla, jako naczelny szef wojskowej władzy w owym czasie, dostał wyrok 50 lat bezwarunkowego więzienia. Były admirał Oscar Antonio Vañek, ex-szef ESMA, skazany został na 40 lat więzienia. Jorge „el Tigre” Acosta, który dowodził służbami specjalnymi tej szkoły, na 30 lat. Jorge Magnacco, pracujący tam wówczas lekarz, trafi z kratki na 10 lat. A przybrani rodzicie skradzionych dzieci poskazywani zostali na kary od 5 do 15 lat więzienia. 10 lat otrzymał także Raynaldo Bignone, jedyny obok Videli wciąż żyjący wojskowy, który w okresie ostatniej dyktatury pełnił funkcję prezydenta Argentyny (od lipca 1982 do grudnia 1983).

To dobrze, że to co się wówczas wydarzyło nazwane zostało w końcu po imieniu. Dobrze to nam wszystkim zrobi. Werdykty te zamykają wiele lat walki prowadzonej przez Babcie z Placu Majowego, które bez wytchnienia zawsze starały się dowiedzieć co się stało z ich aresztowanymi przez wojskowych dziećmi i wnukami. To jednak nie jest koniec. Jeszcze wiele rzeczy musi zostać wyjaśnionych.– stwierdziła Victoria Montenegro po ogłoszeniu wyroku. A Victoria Donda, młoda deputowana do argentyńskiego Kongresu, której długoletni „ojciec”, Juan Antonio Azic, skazany został wczoraj na 14 lat więzienia dodała: –Ten werdykt jest zadośćuczynieniem nie tylko dla ofiar, ich rodzin i znajomych, ale i dla całego społeczeństwa. Jest on zbiorowym zwycięstwem, które było możliwe dzięki konsekwentnemu poszukiwaniu prawdy przez organizacje praw człowieka, ofiary, poraz organizacje społeczne i polityczne w całej Argentynie.

W przypadku czołowych skazanych wczorajsze wyroki mają znaczenie wyłącznie moralno-symboliczne. Np. Jorge Videla odsiaduje już obecnie karę dwukrotnego dożywotniego więzienia za zbrodnie przeciw ludzkości i m.in. morderstwa, porwania, tortury, falsyfikację dokumentów państwowych i kradzież popełnione w okresie gdy kierował juntą (marzec 1976 – marzec 1981).

Mimo to były generał (został sądowo pozbawiony stopnia wojskowego) nigdy nie wyraził skruchy za popełnione wówczas czyny, ani nie przyznał się do winy. Wielokrotnie zaś powtarzał, że „z dumą kierował wewnętrzną wojną z wywrotowym, lewicowym terroryzmem, wojną która jeszcze sie nie zakończyła i wciąż trwa”. A podczas zakończonego wczoraj procesu posunął się do oskarżania matek, którym odebrano dzieci. –Te rodzące były politycznymi aktywistkami, które próbowały używać swych embrionów jako ludzkich tarcz w walce.– stwierdził Videla.




Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Jedna reakcja na "Kolejne 50 lat więzienia dla Videli"

  1. Pingback: Videla nie żyje. Były argentyński dyktator zmarł w więzieniu. | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.