Brazylijskie banki lichwiarskimi mistrzami


Barazylijska federacja konsumentów podliczyła roczne stopy oprocentowania kredytów związanych z kartami kredytowymi wydawanymi przez lokalne banki. I okazało się, że ich zadłużający się posiadacze płacą wyjątkowe lichwiarskie odsetki.

Naprawdę nie ma żadnego ekonomicznego usprawiedliwienia tych niesamowitych kosztów – twierdzi Hessia Costilla, ekonomistka będąca jednym z autorów raportu o realnych kosztach kredytów, które pozwalają zaciągać wydane w Brazylii karty kredytowe, przygotowanego przez Brazylijskie Stowarzyszenie Obrony Konsumenta (PROTESTE). Instytucje finansowe po prostu bez najmniejszych skrupułów wykorzystuja fakt, że w kraju tym nie ma żadnych prawnych ograniczeń w narzucanej przez emitenta karty wysokości oprocentowania. I stosują iście lichwiarskie stawki.

Bo inaczej nie można przecież nazwać kredytu, którego stopa rocznego oprocentowanie sięga… UWAGA… 323,15 proc. Taka jest właśnie aktualna średnia dla kart kredytowych wydawanych przez 13 największych działających w Brazylii banków (Itaú, Bradesco, Santander, HSBC, Banco IBI, Banrisul, Caixa Econômica Federal, Citibank, Losango, Panamericano, Banco do Brasil, Banco BMG i BV Financeira).

I wszystko to dzieje się w sytuacji w kraju, w którym stopa referencyjna banku centralnego wynosi ostatnio 8 proc., a inflacja – 4,9.

PROTESTE sprawdziła przy okazji jak sytuacja wygląda w niektórych innych krajach Ameryki Łacińskiej i okazało się, że w żadnym z nich banki nie są aż tak pazerne. Drugim najdroższym dla posiadaczy zadłużonych kart kredytowych państwem regionu jest Peru, ale i tak – w porównianiu z Brazylią – banki zachowują się tam nadzwyczaj przyzwoicie – średnie oprocentowanie takich kredytów wynosi tam obecnie 55 proc. (przy stopie bazowej 4,25 i inflacji 4 proc.). Niewiele taniej zadłużenie kart kosztuje w Chile – 54,24 proc. (stopa bazowa 5, inflacja 3,1) i Argentynie – 50 proc. (stopa bazowa 11,15 i inflacja – oficjalnie – 9,9 proc.).

Wśród przenalalizowanych przez PROTESTE państw latynoamerykańskich, nominalnie najtaniej jest się zadłużać za pomocą karty kredytowej w Kolumbii. Średnie oprocentowanie takiego kredytu wynosi tam obecnie 29,23 proc. (stopa bazowa 5,37, inflacja 3,2). Troszeczkę drożej jest w Meksyku – średni kredyt z karty oprocentowany jest tam na 33,8 proc (stopa bazowa 4,5, inflacja 4,3).

Realnie najtaniej jest jednak zadłużać się kredytówkami w Wenezueli. Kredyty oprocentowane są tam bowiem średnio na 33 proc. Ale inflacja sięga 21,3 proc.

Prześlij dalej:

2 reakcje na "Brazylijskie banki lichwiarskimi mistrzami"

  1. kuba  01/08/2012 o 16:54

    A jak wyglada sytuacja z depozytami? Banki skąpią na maksa na oprocentowaniu lokat?

    Odpowiedz
  2. Polones  23/08/2012 o 14:50

    Niestety, już lepiej zaciągnąć debet na koncie bankowym, spłacając kartę kredytową OD RAZU (albo w ogóle nie mieć karty), bo jest dużo niższy i często nieoprocentowany przez kilka dni. Banki na każdej kopercie (już na zewnątrz!), w której przysyłają rachunek do zapłacenia, sugerują, żeby spłatę rozłożyć na raty, umożliwiając im ściąganie podanych w artykule procentów. Obłęd.

    Brazylia to jedna wielka drożyzna, kraj chciwców (szczególnie banków), wykorzystujących niewiedzę i/albo obojętność społeczeństwa, które generalnie nie protestuje przed dymaniem ich na każdym kroku…

    Sytuacja: Przychodzę do sklepu, a tam wywieszka: „Płacenie kartą tylko od 10 reali”. Mówię, że chcę tylko lody za 3 reale, a sprzedawca, że jest dolny limit (bo rzekomo płacą za każdą transakcję i musi im się to opłacać – co jest bzdurą, bo procent jest stały, bez względu na wysokość transakcji). To odkładam lody do lodówki i wychodzę ze sklepu. 99,9% Brazylijczyków dokłada coś za 7 reali i posłusznie płaci. Prawo zabrania praktyk limitowania, ale Brazylijczyk swoich praw zazwyczaj nie zna albo nie chce mieć problemów…

    Popatrzcie też na ceny aut: 2-3 razy drożej niż w USA czy Europie (http://www.forbes.com/sites/kenrapoza/2012/08/11/brazils-ridiculous-80000-jeep-grand-cherokee/ albo http://www.noticiasautomotivas.com.br/lucro-brasil-faz-o-consumidor-pagar-o-carro-mais-caro-do-mundo/)

    Brazylijczycy jeżdżą regularnie do Miami, żeby kupować tam ciuchy, kosmetyki i sprzedawać tu, bo i tak na tym zarobią, nawet po opłaceniu podróży i pobytu…

    Podatki i pazerność są tu na bandyckim poziomie.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.