Enrique Peña Nieto wygrał w Meksyku


Niespodzianki nie było – zgodnie z przewidywaniami Meksykanie wybrali Enrique Peña Nieto na prezydenta swego kraju. Po 12 latach przerwy do władzy powróci ongiś autorytarna i doszczętnie skorumpowana Partia Rewolucyjno-Instytucjonalna.

Instytuty sondażowe miały rację – trójka konkurentów pozostała daleko w tyle za kandydatem centrowej i pozostającej w opozycji od 2000 r. Partii Rewolucyjno-Instytucjonalnej (PRI). Federalny Instytut Wyborczy poinformował w niedzielę wieczorem, że według tzw. wstępnego szybkiego przeliczenia głosów, 45-letni prawnik Enrique Peña Nieto zdobył od 37,93 do 38,55 proc. głosów. Jego najpoważniejszy konkurenta, lewicowca Andrésa Manuela Lópeza Obradora poparło od 30,9 do 31,86 proc. wyborców. Kandydatka rządzącej obecnie Partii Akcji NarodowejJosefina Vázquez Mota, otrzymała od 25,1 do 26,03 proc. głosów. Wg. szefa Instytutu, Leonardo Valdésa, margines błędu tych pierwszych oficjalnych projekcji, to „góra 0,5 proc.”.

Oznacza to, że to właśnie kandydat PRI wprowadzi się ponownie, 1 grudnia, do Los Pinos – rezydencji meksykańskich prezydentów, zastępując tam aktualnego szefa państwa Felipe Calderóna.

Enrique Peña Nieto głosował wczoraj w towarzystwie swojej żony (aktorka Angélica Rivera) fot: Prensa PRI

Większości wyborców najwyraźniej nie przekonały argumenty wyborczych konkurentów zwycięzcy, którzy w czasie kampanii nieustannie straszyli, że ewentualny wybór tego 45-letniego prawnika, będzie oznaczał powrót korupcji, kumoterstwa, skandali finansowych, wyborczych oszustw i autorytarnych zapędów, które w dużej mierze charakteryzowały trwający od 1946 do 2000 r. okres niepodzielnych rządów PRI w Meksyku. Spodziwanego skutku nie odniosły też zapewnienia Lópeza Obradora, że Peña Nieto to „niespecjalnie inteligentny produkt marketingowy”, czy „marionetka Televisy”, czyli lokalnego medialnego imperium.

Enrique Krauze, ceniony meksykański historyk i komentator polityczny, uważa że o sukcesie kandydata PRI zadecydowała przede wszystkim jego „telegeniczność”. –To nie jest porywający tłumy charyzmatyczny mówca. Nie lubi długo przemawiać. I części elektoratu to właśnie się podoba – że swe myśli wyraża bardzo zwięźle. Odbierane jest to jako znak efektywności – że to człowiek czynu, a nie dyskursu. Do tego jest młody, przystojny i ma za sobą 6 lat kierowania stanem Meksyk, które pozwoliły mu sprawnie wypromować kilka namacalnych sukcesów.- tłumaczy Krauze.

Sam Enrique Peña Nieto powtarzał w czasie kampanii, że nie wierzy w żadne polityczne dogmaty, a jedynie w skuteczność. –Liczą się rezultaty, nic innego. I będziecie mnie mogli z rezultatów rozliczać.– zapewniał wyborców. I obiecywał, że przekształci Meksyk w nowoczesne państwo, liczące się gospodarczo na międzynarodowej scenie. –Obierzemy nowy kierunek, nową drogę, przeprowadzimy bezpieczne zmiany, stabilne zmiany, zmiany które – z uszanowaniem dla instytucji stworzonych przez kilka generacji Meksykanów – powwolą nam wprowadzić nasz kraj na nową ścieżkę.– tłumaczył.

Nie należy też zapominać, że ostatnie sześć lat to okres zdecydowanej i bardzo krwawej wojny, którą urzędujący prezydent wytoczył kartelom narkotykowym. Z dość wątpliwym rezultatem – zginęło bowiem ponad 5o tys. osób, a narkomafie nadal działają, a najpotężniejszy ich boss wciąż pozostaje na wolności.

Od rządów PRI minęło już 12 lat. Część wyborców nie pamięta tamtej epoki i wydaje im się, że była to epoka pokoju i porządku. Liczy więc na to, że wraz z PRI powróci ten pokój i porządek.– tłumaczy Enrique Krauze. I choć odnosi się wobec tych nadziei bardzo sceptycznie, to jest też przekonany – tak jak wielu innych analityków – że powrót PRI do władzy nie będzie oznaczał powrotu tych wszystkich plag, którymi straszyli polityczni konkurenci. –Choć sama partia bardzo się nie zmieniła i na jej regionalnych i lokalnych szczeblach wciąż jest sporo korupcji i klientelizmu, to jednak bardzo zmieniło się meksykańskie społeczeństwo. Jest już na tyle dojrzałe, że nie pozwoli aby w kraju odtworzono ten całą machinę polityczną, którą mieliśmy tu przez tyle dekad– ocenia.

Dodatkowo, PRI na pewno nie będzie dysponowało większością w odnawianym też wczoraj przez wyborców Parlamencie. Aby rządzić, partia będzie musiała negocjować, wchodzić w aliansy. Niektórzy analitycy przewidują wręcz, że to czego się należy najbardziej obawiać, to nie powrót silnych rządów PRI, lecz – przeciwnie – kontynuacja trwającej od ponad dekady sytuacji, w której prezydent nie jest w stanie przeforsować żadnych radykalnych reform, właśnie z powodu braku parlamentarnego zaplecza.

Wg. Federalnego Instytutu Wyborczego, we wczorajszych wyborach wzięło udział 62 proc. uprawnionych do głosowania obywateli Meksyku – czyli ponad 42 miliony osób. –To rekord. Nigdy jeszcze w naszej historii nie oddano, w czasie wyborów, tak wielkiej ilości głosów– poinformował jego przewodniczący, Leonardo Valdés.

Prześlij dalej:

2 reakcje na "Enrique Peña Nieto wygrał w Meksyku"

  1. joseph  05/07/2012 o 08:35

    Ciekawe co powiecie o zonie pana Pena-Nieto hm?

    Odpowiedz
  2. Pingback: Peña Nieto oficjalnie zwycięzcą. Choć jeszcze nie prezydentem-elektem. | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.