PLUNA zwija skrzydła


Po 76 latach istnienia urugwajskie linie lotnicze PLUNA przeszły, w ubiegłym tygodniu, do historii latynoamerykańskiego lotnictwa. Przewoźnik stracił w ciągu ostatnich 5 lat ponad 100 milionów dolarów.

„Pluna już nie będzie latać” – tymi słowami urugwajski minister ekonomii, Fernando Lorenzo, rozwiał wczoraj nadzieje tych, którzy liczyli, że ubiegłotygodniowe zawieszenie działalności operacyjnej będzie tylko tymczasowe. Minister transportu, Enrique Pintado sprezyował, że już w najbliższych dniach pod obrady Parlamentu w Montevideo trafi projekt ustawy mającej umożliwić jak najszybszą licytację floty upadłego przewoźnika. Czyli 7 z 13 bombardierów CRJ900, które latały w jego barwach (pozostałe były własnością firm leasingowych).

logo PLUNA

Tak oto, praktycznie z dnia na dzień, skończyła 76-letnia historia Pluny – przewoźnika, który jeszcze w ubiegłym roku imponował w regionie swą nowoczesną flotą, regularnie otwieranymi nowymi połączeniami i bazą na lotnisku Carrasco w Montevideo, którego nowy terminal, zprojektowany przez Urugwajczyka Rafaela Viñoly – jednego z najwybitniejszych latynoamerykańskich architektów – uważany jest powszechnie za najpiękniejszy na kontynencie.

O tym, że z Pluną jest rzeczywiście źle poinformował, na początku czerwca, szef przewoźnika Matías Campiani. Przyznał on wówczas, że  firma traci coraz więcej pieniędzy i lada moment może już nie być w stanie finansować swej bieżącej działalności. Jako głównych winnych tej sytuacji wskazał spowolnienie brazylijskiej gospodarki i rosnący protekcjonizm rządu w Buenos Aires. Władze Argentyny (która stanowiła 21 proc. rynku Pluny) nie tylko nie zgadzały się na uruchomienie nowych połączeń z tym krajem, ale też – zdaniem Campianiego celowo – coraz bardziej utrudniały realizację tych już istniejących.

Szef Pluny zaapelował wówczas do udziałowców firmy o jak najszybsze jej dokapitalizowanie. Ale tym razem nikt już nie kwapił się do sięgania do portfela. Wszyscy natomiast przypominali, że od czasu ostatniej prywatyzacji przewoźnika, w 2007 r., w funkcjonowanie urugwajskich zainwestowano niemal 300 milionów dolarów.

Głównym udziałowcem Pluny, od 5 lat, był Leadgate Investment (filia należącej do inwestorów z USA, Niemiec, Urugwaju, Kanady i Argentyny Latin American Regional Aviation Holding Corporation (LARAH)) z 75 proc. akcji. Pozostałe 25 proc. pozostawało w rękach urugwajskiego Skarbu Państwa.

W połowie czerwca LARAH, zamiast dokapitalizować, po prostu się wycofał, nieodpłatnie przekazując urugwajskiemu rządowi swe dotychczasowe udziały. Przez chwile istniała nadzieja, że władze w Montevideo przekonają do przejęcia kontroli nad Pluną kanadyjski Chorus Aviation (właściciel tamtejszych linii lotniczych Jazz), który od lutego ubiegłego roku, poprzez Leadgate Investment, miał 25 proc. akcji urugwajskiego przewoźnika i w chwili nabycia tych udziałów przedstawiał je jako jako „strategiczną ścieżkę międzynarodowego rozwoju”. Kanadyjczycy szybko jednak stwierdzili, że też nie widzą sposobu na szybkie poprawienie wyników finansowych Pluny, zostawiając urugwajski rząd sam na sam z rosnącymi z dnia na dzień długami firmy.

PLUNA stanęła we wtorek, 3 lipca. Początkowo z powodu strajku pracowników, którzy nie otrzymali w terminie swych pensji. Dwa dni później, 5 lipca, rząd otwarcie stwierdził, że nie stać go na dalsze finansowanie przewoźnika i formalnie zawiesił jego działalność. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że definitywnie.

Szacuje się, że istnieje ponad 80 tys. sprzedanych i jeszcze nie wykorzystanych przez pasażerów biletów upadłego przewoźnika. Rząd Urugwaju zobowiązał się, że pokryje koszty powrotów tych, którzy swe podróże już rozpoczeli. Takich osób jest ok 10 tys.

Władze w Montevideo mają też nadzieję, że uda im się szybko znaleźć chętnych do stworzenia w Urugwaju nowych linii lotniczych. Minister Pintado zdradził wczoraj, że istnieje plan aby wystawić 7 należących do Pluny bombardierów na licytację, wraz z prawami do obsługi tras na których latał ten przewoźnik. Aby zachęcić potencjalnych inwestorów urugwajski rząd nie ustalać jakiejś wyjątkowo wysokiej ceny minimalnej. –Idealnie byłoby gdyby znalazł się ktoś gotów zapłacić ok. 150 milionów dolarów.– przyznał minister. Wystarczyłoby to bowiem rządowi na spłacenie 140 milionów kredytu jaki Pluna zaciągnęła na zakup samolotów w Scotiabank (i którego urugwajski Skarb Państwa był gwarantem), oraz wypłacenie zaległych pensji i odpraw wszystkim 900 pracownikon Pluny.

Urugwajscy ministrowie zapewniają wręcz, że już pojawili się pierwsi chętni na zakup pozostałości po Plunie. Nie podają żadnych nazw, ale nieoficjalnie mówi się, że wśród zainteresowanych jest m.in. AviancaTACA i chilijski LAN.

Wielu urugwajskich komentatorów podkreśla, że upadek Pluny przyspieszony został przez… dawne bankructwo brazylijskiego Variga. Brazylijski przewoźnik, ongiś największy na kontynencie, był bowiem udziałowcem  (49 proc.) Pluny od 1995 r. do czasu swej zapaści w 2005 r. Tymczasem w czerwcu tego roku, jeden z brazylijskich sądów uznał, że skoro Pluna była częścią grupy ekonomicznej Varig, to także na nią spada odpowiedzialność za zobowiązania finansowe brazylijskiego bankruta. Zdaniem prawników decyzja ta otwierała drogę do włączenia urugwajskiego przewoźnika na listę firm, od których grupa ponad 7000 tys. byłych pracowników Variga domaga się wypłaty zaległych wynagrodzeń. Ich roszczenia sięgają 3,5 miliarda dolarów.

W takiej sytuacji, zarówno inwestorzy z LeadGate jaki i urugwajski Skarb Państwa, nie chcieli podejmować ryzyka ewentualnych procesów w Brazylii. I woleli Plunę raz na zawsze zamknąć.

PLUNA założona została listopadzie 1936 r. przez dwóch dwudziestokilkuletnich braci, przy finansowej pomocy ówczesnego ambasadora Zjednoczonego Królestwa w Montevideo, Eugena Millingtona-Drake. Jej nazwa to skrót od Primeras Líneas Uruguayas de Navegación Aérea (Pierwsze Urugwajskie Linie Nawigacji Powietrznej). Początkowo obsługiwała wyłącznie loty krajowe, wożąc – poza pasażerami – także pocztę i gazety. Pierwszym międzynarodowym połączeniem była, uruchomiona w 1948 r., trasa Montevideo – Porto Alegre w Brazylii. W latach 60-tych na mapie miast do których latała Pluna zaczęły się nawet pojawiać lotniska na innych kontynentach – początkowo Miami i Nowy Jork, później też Madryt.
W ostatnich miesiącach swego istnienia w barwach Pluny latało 13 identycznych bombardierów CRJ900, które łączyły lotniska w Montevideo i Punta del Este z 15 miastami w Argentynie, Brazylii, Chile i Paragwaju.

***

PS. Zapraszamy do działu lotniczego naszego latynoamerykańskiego forum dyskusyjnego. A także do korzystania z naszej metawyszukiwarki biletów.

Prześlij dalej:

2 reakcje na "PLUNA zwija skrzydła"

  1. Pingback: Najlepsze linie lotnicze Ameryki Łacińskiej | tierralatina.pl

  2. Pingback: Paragwaj znów bez narodowego przewoźnika | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.