Wpadł ostatni z wielkich kolumbijskich narkobossów


Daniel „Loco” Barrera, ostatni z wielkich kolumbijskich baronów narkotykowych, wpadł w ręce policji. Aresztowano go w Wenezueli, dzięki informacjom zdobytym m.in. przez CIA i MI6.

O aresztowaniu Daniela Barrery, znanego szerzej w Kolumbii jako „Loco” Barrera („Szalony” Barrera), poinformował we wtorek wieczorem, w trakcie specjalnie z tej okazji zwołanej konferencji prasowej, prezydent tego kraju, Juan Manuel Santos. –To był prawdopodobnie najbardziej poszukiwany w ostatnich czasach narkotykowy capo. Przez ponad 20 lat wyrządził wiele złego, zarówno Kolumbii, jak i całemu światu. Dokonywał przeróżnych zbrodni i wchodził w perwersyjne alianse: z oddziałami paramilitarnymi, z FARC, z innymi przemytnikami narkotyków.(…) Loco Barrera został dziś złapany w San Cristobal, w Wenezueli, w wyniku współpracy – trwającej już od pewnego czasu i bardzo owocnej – z CIA, a także z wenezuelskim Narodowym Urzędem Antynarkotykowym, za co chcę bardzo podziękować tamtejszemu rządowi i prezydentowi Chavezowi, bo ich współpraca pozwoliła na to dzisiejsze schwytanie. Swoją rolę w tym aresztowaniu odegrał wywiad brytyjski, MI6. Dzisiejsza operacja była kierowana z Waszyngtonu, gdzie znajduje się generał León Riaño i pułkownik Vargas z naszej policji. Jest to prawdopodobnie najważniejsze aresztowanie w ostatnich czasach. To bardzo ostry cios dla świata przestępczego. – oświadczył wtedy kolumbijski przywódca.

„Loco” Barrera, który w zależności od źródeł, ma od 44 do 50 lat, schwytany został w momencie gdy korzystał z budki telefonicznej na centralnym placu San Cristobal, miasta położonego tuż przy granicy z Kolumbią. Nie stawiał oporu, ani nie próbował uciekać. Mimo, że posiadał sfałszowane dokumenty, z których wynikało, że nazywa się José Tomás Lucumí, natychmiast potwierdził aresztującym go funkcjonariuszom wenezuelskiej Gwardii Narodwej, że rzeczywiście jest poszukiwanym Danielem Barrerą.

„Loco” Barrera na lotnisku w San Cristobal (fot: Ministerstwo Władzy Ludowej do Spraw Wewnętrzynych i Sprawiedliwości (MPPRIJ))

Kolumbijczyk został dzisiaj rano przetransportowany do Caracas. Władze w Bogocie już zapowiedziały, że w najbliższych dniach formalnie wystąpią o jego ekstradycję. I mają nadzieję, narkotykowy boss zostanie im przekazany w ciągu najbliższego miesiąca.

Daniel Barrera swą karierę w narkobiznesie rozpoczął w pierwszej połowie lat 80-tych ubiegłego wieku, w swym niewielkim rodzinnym mieście, San José del Guaviare. Wraz z bratem zajmował się uliczną dealerką. Gdy brat został zabity w dealerskich porachunkach, postanowił go pomścić i definitywnie wyeliminować konkurencję, napierw z miasta, potem z regionu. To z tamtych czasów pochodzi jego przydomek „Szalony”, wynikający ponoć z bezwzględności i okrucieństwa.

Daniel „Loco” Barrera (fot: MPPRIJ)

„Loco” złapany został po raz pierwszy, przez kolumbijskie siły antynarkotykowe, w 1990 r. Jednak, jak wielu bossom w owych czasach, udało mu się – po zaledwie kilku miesiącach – uciec z więzienia. I – do wczoraj – zawsze później wymykał się mundurowym.

Barrera znany był nie tylko ze swej brutalności, ale także z wyjątkowych zdolności dyplomatycznych, które pozwoliły mu współpracować zarówno z lewackimi partyzantami z FARC, jak i z zwalczającymi ich prawicowymi Zjednoczonymi Oddziałami Samoobrony Kolumbii (AUC). Od jednych i drugich skupował surowce i półprodukty do produkcji kokainy, którą później sprzedawał tak różnym odbiorcom jak kolumbijski kartel Norte del Valle, czy meksykański kartel Sinaloa. Zdaniem śledczych, Loco Barrera już od kilku lat miał też własne kanały, którymi sam upłynniał narkotyki w Stanach Zjednoczonych i Europie. Moc produkcyjna jego organizacji szacowana była na ponad 300 ton czystej kokainy rocznie.

Daniel „Loco” Barrera (fot: MPPRIJ)

Narkotykowy capo już od kilku lat mieszkał w Wenezueli, która w ostatnich latach stała się głównym punktem przerzutowym produkowanej w sąsiednim kraju kokainy.  Nieoficjalnie wiadomo, że na jego trop kolumbijskie służby wpadły analizując zawartość jednego z laptopów Mono Jojoya – jednego z liderów FARC, zabitego podczas Operacji Sodoma, we wrześniu 2010 r. Komputer zawierał informacje nie tylko o interesach jakie partzanci prowadzili z Loco Barrerą, ale też dane o członkach rodziny z którymi utrzymywał on regularne kontakty.

Okazało się m.in., że Barrera, używając fałszywego paszportu,  regularnie latał z Caracas odwiedzać niektórych swych bliskich, mieszkających w Argentynie i Brazylii. I zdaniem kolumbijskich dziennikarzy, to właśnie któryś z nich, prawdopodnie jeden z wielu siostrzeńców, zgodził się na współpracę ze śledczymi i zaczął im przekazywać detale z życia i interesów poszukiwanego.

Transport Daniela „Loco” Barrery (fot: MPPRIJ)

To, że była jakaś wtyka wśród niewielu ludzi, których Barrera darzył zaufaniem, potwierdził już szef kolumbijskiej policji, gen. José Roberto León Riaño. W kilka godzin po akcji w San Cristobal, przebywający w Waszyngtonie generał przyznał, że kluczowe dla działań serwisów wywiadowczych, które doprowadziły do lokalizacji poszukiwanego, było pewne „ludzkie źródło informacji”. I źródło owe może teraz liczyć na całkiem sporą nagrodę – rząd USA za pomoc w ujęciu Barrery już dawno obiecał 5 milionów dolarów, a władze w Kolumbii kolejne ponad 2 miliony.

aresztowany Daniel „Loco” Barrera (fot: MPPRIJ)

Jak tłumaczył dziś rano kolumbijski minister sprawiedliwości, Juan Carlos Pinzón, Loco Barrera udawał w Wenezueli hodowcę bydła. Należało do niego kilka sporych farm w okolicach San Cristobal, oraz wiele innych firm, dzięki którym „prał” część swych narkodochodów. Wg. ministra Loco Barrera kilka miesięcy temu próbował nawiązać kontakty z amerykańskimi służbami sugerując, że rozważa możliwość oddania się w ręce sprawiedliwości. Amerykanie nie chcieli jednak z nim negocjować. Barrera dalej więc rozwijał swój biznes. W tym roku odwiedził m.in. kilka państw afrykańskich, przez które przechodziły przemytnicze szlaki jego organizacji, łączące Wenezuelę z Europą.

Niewykluczone, że ta niespodziewana chęć oddania się w ręce Amerykanów wynikała z faktu, że Barrera mógł czuć się, iż zaciska się wokół niego pętla. W ostatnich miesiącach wpadło bowiem w Kloumbii kilkudziesięciu jego pracowników, zdołano przejąć ponad 5 ton jego kokainy i zająć co najmniej 21 niewielkich samolotów używanych do jej transportu.

spalone kwasem dłonie Daniela „Loco” Barrery (fot: MPPRIJ)

Śledczy ujawnili, że Loco Barrera, mimo majątku szacowanego na kilkaset milionów dolarów, nie prowadził w Wenezueli wystawnego trybu życia i starał się raczej nie zwracać na siebie uwagi. Narkotykowy boss przeszedł kilka operacji plastycznych, spalił sobie kwasem dłonie aby nie zostawiać – znanych przecież kolumbijskim służbom – odcisków palców, jeździł niewielkimi samochodami i zatrzymywał się w hotelach średniej klasy. Do wczoraj.

Wenezuelski minister spraw wewnętrznych i sprawiedliwości, Tarreck el-Aissami, nie chciał nic dziś mówić na temat udziału w operacji zatrzymania Barrery służb amerykańskich i brytyjskich. Nie skomentował też podanej przez władze kolumbijskie informacji, że akcją dowodzono z Waszyngtonu. Minister ograniczył sie do stwierdzenia, że zatrzymanie Barrery stanowi „największy dotychczasowy cios wymierzony przez Wenezuelę przemytnikom narkotyków” i jest sukcesem odpowiednich służb jego kraju. Ujawnił też, że Bogota przekazała do Caracas informacje na temat obecności Loco Barrery w Wenezueli 6 sierpnia i od tego czasu intensywnie pracowało aż 14 ekip wywiadowczych w 3 różnych wenezuelskich stanach, które m.in. podsłuchiwały i obserwowały aż 69 budek telefonicznych w San Cristobal. Dodał, że „Wenezuela jest wzorem w walce z przemytem narkotyków”…

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.