Argentyńska “Wolność” uwięziona w Afryce


Prezydent Argentyny, Cristina Fernández, nakazała ewakuować załogę szkoleniowej fregaty „Wolność”, która od trzech tygodni jest uwięziona w afrykańskim porcie. Za argentyńskie długi…

To sytuacja bez precedensu. Nikt sobie nie przypomina aby kiedykolwiek wcześniej, w czasach pokoju, obce państwo zaaresztowało czyjś okręt wojenny. Tymczasem fregata „Libertad” („Wolność), trzymasztowy żaglowiec szkoleniowy będący dumą argentyńskiej Marynarki Wojennej, już od trzech tygodni stoi „aresztowany” w porcie Tema w Ghanie.

Okręt został unieruchomiony decyzją lokalnego sądu działającego z powództwa funduszu spekulacyjnego NML z Kajmanów, który skupował od wierzycieli niezadowolonych rozwiązaniami proponowanymi przez władze w Buenos Aires, argentyńskie obligacje skarbowe sprzed czasu ogłoszenia przez ten kraj, w 2001 r., niewypłacalności. NML twierdzi, że Argentyna jest mu obecnie winna ok. 370 mln dolarów. „Wolność” zajęta została jako zabezpieczenie tego długu.

Nie pomogła wizyta w Ghanie argentyńskich argentyńskich wiceministrów spraw zagranicznych i obrony. Władze kraju stwierdziły, że nie mogą zmienić decyzji niezależnego sądu, a ten powtarza, że działa zgodnie z obowiązującym prawem. Zajmujący się sprawą sędzia stwierdził, że zgodzi się na wypłynięcie okrętu z portu w Tema, jeśli Argentyna wpłaci kaucję w wysokości 20 mln dolarów. –To szantaż– odrzucił ten warunek szef argentyńskiej dyplomacji, Hector Timerman.

Libertad

Żaglowiec „Libertad” stojący jeszcze w Buenos Aires (fot.: Martín Otero)

Losy ponad 50-letniego żaglowca szybko stały się w Argentynie tematem numer 1. Dla zwolenników rządu Cristiny Fernández jego aresztowanie  to kolejny dowód na istnienie “międzynarodowego spisku” wymierzonego w nową latynoamerykańską lewicę, której przedstawicielem, obok argentyńskiej prezydent, jest m.in. wenezuelski przywódca Hugo Chavez. Dla krytyków, to dodatkowy przykład rządowej niekompetencji. Bo, zdaniem wielu ekspertów, sytuacja była do przewidzenia. Nie po raz pierwszy przecież właściciele niespłaconych obligacji próbują zająć argentyński majątek poza granicami tego kraju, a Ghana, angielskojęzyczny członek Commonwealthu, jest krajem w którym spierająca się z Argentyną o Falklandy/Malwiny Wielka Brytania ma spore wpływy.

Zdaniem opozycji wine za “narodową kompromitację” ponosi ministerstwo spraw zagranicznych i ministerstwo obrony, które zawsze wspólnie opracowują trasy rejsów szkoleniowych “Wolności”. Co więcej, wyszło na jaw, że Ghany nie było w pierwotnym planie, dopisano ją już w trakcie podróży. Kto to zrobił, a zwłaszcza dlaczego, do dzisiaj do końca nie wiadomo.

Rządowi politycy odpowiedzialność starają się jednak spychać na wojskowych – do dymisji zmuszony został m.in. admirał Carlos Paz, szef Marynarki Wojennej. Jedyną osobą z politycznego nadania, która poniosła konsekwencje skandalu, jest – póki co – zwolniona w ubiegłym tygodniu szefowa argentyńskiego wywiadu wojskowego (DINIEM), Lourdes Puente.

Szef argentyńskiej dyplomacji próbował nawet w sprawę uwięzionego statku włączyć Radę Bezpieczeństwa ONZ. Odpowiedź światowych mocarstw była jednak jednoznaczna – sprawę trzeba rozwiązać sądownie, nie politycznie.

Tymczasem sąd w Ghanie, najprawdopodobniej zniecierpliwiony brakiem reakcji ze strony Argentyny, dolał w ubiegłym tygodniu oliwy do ognia, zakazując dostarczania stojącemu w porcie żaglowcowi paliwa i energii elektrycznej. Oznacza to m.in. niemożliwość korzystania z kuchni, pozbawienie oświetlenia, brak bieżącej wody. A także wyłączenie systemów przeciwpożarowych i odprowadzania wody z zęzy. Mówiąc krótko, bez energii nie ma warunków na utrzymanie na okręcie ponad 300-osobowej załogi.

Prezydent Cristina Fernández wydała więc w minioną sobotę rozkaz jej ewakuacji. Na fregacie ma pozostać jedynie kapitan i ok. 40 marynarzy do pomocy. Reszta, w tym zaproszeni na rejs goście z Chile, Urugwaju, Brazylii, Paragwaju, Wenezueli, Ekwadoru, Boliwii i RPA, zostaną w tym tygodniu, najprawdopodobniej w środę, zabrani z Ghany lotem czarterowym.

Argentyna dumnie odrzuciła ofertę swego sąsiada Chile, który chciał jej użyczyć wojskowego samolotu transportowego do transportu ewakuowanych marynarzy i wynajęła samolot z Air France. Wysłanie samolotu argentyńskiego było niemożliwe – mógłby go bowiem spotkać taki sam los, jak fregatę “Libertad”.

“Żenująca ucieczka” – krytykuje opozycja. “Mogą sobie wziąć nasz statek, ale godności nam nie odbiorą”- odpowiada argentyńska prezydent.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

4 reakcje na "Argentyńska “Wolność” uwięziona w Afryce"

  1. Marcin Manecki  09/12/2012 o 18:04

    “Mogą sobie wziąć nasz statek, ale godności nam nie odbiorą”- odpowiada argentyńska prezydent.

    To jednak miło przeczytać czasem, że nie tylko my w Polsce mamy polityków-idiotów.

    Odpowiedz
  2. Pingback: Argentyńska Wolność uwolniona | tierralatina.pl

  3. Pingback: "Wolność" z powrotem w Argentynie | tierralatina.pl

  4. Pingback: Zatonął argentyński niszczyciel | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.