Rzeźby Juana Soriano w Poznaniu

W Poznaniu inaugurowano wystawę rzeźb wybitnego meksykańskiego artysty, Juana Soriano. Można je oglądać, w Centrum Wykładowo-Konferencyjnym Politechniki Poznańskiej do 14 grudnia.


Wystawę zatytułowaną „Sny rzeźbione” zorganizowała Politechnika Poznańska we współpracy Ambasadą Meksyku w Polsce, oraz czuwającą nad dorobkiem artysty Fundación Juan Soriano y Marek Keller. Na uroczystym wernisażu, który odbył się w miniony wtorek, obecni byli m.in. Jego Magnificencja Rektor Politechniki Poznańskiej Prof. dr hab. inż. Tomasz Łodygowski i Jego Ekscelencja Ambasador Meksyku Ricardo Villanueva Hallal. A także szef wspomnianej fundacji, wieloletni partner i impresario Juana Soriano, Marek Keller.

Dla Juana Soriano jego rzeźba miała być symbo­lem otoczenia: „Tym co charakteryzuje rzeźby miejskie jest ich zdolność przekształcania się w miejsca spotkań i punkty odniesienia naszego miasta. Chciałbym, żeby i moje dzieła pełniły tę rolę: ‘Spotkamy się u wejścia do Auditorio Nacional, pod Księżycem’. Dzięki takim ele­mentom miasto staje się podobne domowi, humanizuje się i staje się bardziej przyjazne. Poza tym jedyną drogą, którą sztuka trafia do publiczności są budynki i produk­ty twórczości umieszczone wprost na ulicy”.

„Zwierzęta” wykute przez meksykańskiego artystę żyją dziś w wielu miejscach, a wiele z nich gna z miasta do miasta, z kraju do kraju, promieniując magią i uni­kalną ludycznością. Dziś Polska, z którą Juana Soriano łączyła odwzajemniona miłość, staje się ptasim gniazdem i domem dla wielu innych stworów zrodzonych z obser­wacji i talentu, rękoma tego pełnoetatowego poety.

Człowiek mądry i pogodny, który przedłożył zadowo­lenie ponad formalizm, artysta – samouk, który stworzył jedyny w swym rodzaju świat, i którego środowisko uspo­sobiło ku obserwacji i pomysłowości: „Pomysły przychodzą mi do głowy gdy patrzę na psy, ptaki czy rośliny, a z nimi pojawia się ochota do rysowania. Zachowuję szkice przez lata, a z nich, jak z nasion, rodzą się rzeczy, których źródła ja sam nie jestem później świadom. Myślę, że tak musi być, bo z rozmysłu nie rodzą się zazwyczaj dzieła dobre, lecz raczej zbyt intelektualne, wyrażające coś, czego artysta tak naprawdę nie czuje. Natchnienie pojawia się znienacka, ze związku z rzeczywistością, z tego co znasz głęboko, ale zara­zem niezbyt dobrze do momentu, gdy nie przybierze posta­ci gołębia, nie znajdzie wyrazu w rysunku czy obrazie”.

Zmarły w 2006 r., w wieku 85 lat, Juan Soriano uważany jest za jednego z najwybitniejszych meksykańskich artystów. Autodydakta. Malarz, scenograf, rzeźbiarz – nazywany przez jednego ze swych znajomych, laureata literackiej Nagrody Nobla Octavio Paza, „Wiecznym Dzieckiem”. Poza Meksykiem mieszkał i tworzył także w Rzymie i Paryżu. Przyjaźnił się m.in. z Fridą Kahlo, Antonio Saurą, Julio Cortazarem i Milanem Kunderą.

To właśnie we francuskiej stolicy, w 1975 r. Soriano poznał Polaka, Marka Kellera, tancerza i piosenkarza, który stał się jego partnerem i artystycznym agentem. –Keller zorganizował życie Soriano, który – jak wielu artystów – nie przywiązywał znaczenia do rzeczy materialnych. Marek sprawił, że Soriano nie musiał się już więcej martwić o pieniądze. Wcześniej, bardzo często, galerie sprzedawały jego dzieła i nie przekazywały mu należnych honorariów, wiedząc że on się o nie nie będzie dopominał. Marek uporządkował to wszystko. Soriano mógł się wreszcie poświęcić wyłącznie pracy twórczej.- wspomina głośna meksykańska pisarka i dziennikarka, autorka biografii Soriano, Elena Poniatowska.

Poznańską wystawę Juana Soriano, na którą składa się 27 rzeźb i 9 wielkoformatowych fotografii monumentalnych dzieł artysty znajdujących się w Meksyuku, oglądać można do 14 grudnia w Centrum Wykładowo-Konferencyjnym Politechniki Poznańskiej (ul. Piotrowo 2), w godzinach od 9:00 do 20:00, od poniedziałku do piątku (w soboty od 9:00 do 14:00).

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.