Urugwaj pozwoli na aborcję


Urugwaj stanie się pierwszym krajem latynoamerykańskim zezwalającym kobietom na przerwanie ciąży. Będzie to możliwe do końca jej 12 tygodnia.

Urugwajski Senat przyjął dzisiaj, stosunkiem głosów 17 za i 14 przeciw, projekt ustawy która umożliwi mieszkankom tego kraju przeprowadzanie aborcji na życzenie. Tekst, przyjęty już, kilka tygodni temu, przez izbę niższą parlamentu, przewiduje że przerwanie ciąży będzie możliwe przed końcem 12 jej tygodnia.

Ustawodawcy precyzują, że ustawa – technicznie – nie legalizuje aborcji, a jedynie ją „depenalizuje”, czyli znosi przewidziane wcześniej kary. Wg. projektu, kobieta chcąca usunąć ciąże będzie musiała zgłosić się do publicznego lekarza, który skieruje ją na „konsultacje” do specjalnej komisji złożonej z psychologów, ginekologów i pracowników pomocy społecznej. Ich zadaniem będzie wytłumaczyć kobiecie na czym polega zabieg, który planuje, jakie niesie ze sobą medyczne ryzyko, oraz przedstawić dostępne alternatywy, jak np. możliwość oddania dziecka do adopcji, czy uzyskania pomocy finansowej od Państwa na wychownie dziecka. Jeśli kobieta 5 dni po odbyciu takiej rozmowy nadal będzie chciała usunąć ciąże, dostanie skierowanie do lekarza, który wykona aborcję. Zabieg, precyzuje przyjęty tekst, będzie zawsze bezpłatny. Nawet jeśli wykonywany będzie przez prywatnego lekarza. Żadna placówka publicznej służby zdrowia nie będzie mogła odmówić jego wykonania.

Wszelkie aborcje wykonane bez zastowowania tej, przewidzianej przez ustawę, precyzyjnej procedury będą nadal uważane za nielegalne i karalne. Wyjątkiem będą zabiegi wykonywane z zalecenia lekarskiego (ciąża zagrażająca życiu matki, nieprawidłowy rozwój płodu) i dotyczące ciąży będącej efektem gwałtu – w tych przypadkach spotkanie z komisją nie będzie konieczne, a samą ciąże usunąć będzie można do jej 14 tygodnia.

Decyzja o ewentualnym przerwaniu ciąży należeć będzie wyłącznie do kobiety. Ustawa precyzuje, że ojciec dziecka nie może zabronić matce wykonania aborcji, choć ta ma prawo przyjść z nim na spotkanie ze wspomnianą komisją.

Prezydent Urugwaju, Jose Mujica, już zapowiedział że nie zawetuje ustawy zezwalającej na usuwanie ciąży

Aborcja stanie się w Urugwaju legalna po podpisaniu przyjętego dziś projektu przez prezydenta i opublikowaniu jej w dzienniku ustaw, co stanie się najprawdopodobniej przed końcem tego miesiąca. Prezydent José Mujica już zapowiedział, że nie zamierza jej wetować.

Jest to już druga w ostatnich latach próba legalizacji aborcji w Urugwaju. W 2008 r. parlament w Montevideo przyjął bardzo podobny projekt, ale ówczesny prezydent, lekarz onkolog z zawodu, Tabaré Vázquez, wbrew stanowisku swej partii, centolewicowego Szerokiego Frontu, odmówił jej podpisania, tłumacząc to „konfliktem sumienia”.

W dzisiejszym senackim głosowaniu, za przyjęciem projektu opowiedzieli się wszyscy senatorowie Szerokiego Frontu i jeden (Jorge Saravia) z centroprawicowej Partii Narodowej. Pozostali senatorowie Partii Narodowej i wszyscy z prawicowej Partii Czerwonej głosowali przeciw. I zapowiedzieli, że jeśli w przewidzianych na 2014 r. wyborach parlamentarnych odzyskają większość, to na pewno odwołają przyjętą dziś ustawę. Zagrozili też zorganizowaniem referendum w tej sprawie. –To świetny pomysł, bo jestem pewna, że większość Urugwajczyków poprze naszą decyzję.– odparła Lucía Topolansky, senatorka Szerokiego Frontu i zarazem żona prezydenta kraju.

Wg. ostatnich sondaży ok 50-52 proc. Urugwajczyków popiera depenalizację aborcji, sprzeciwia się jej 34 proc. Pozostali nie mają zdania.

Urugwaj będzie pierwszym latynoamerykańskim krajem, w którym aborcja będzie dostępna na życzenie. W regionie ciąże można było do tej pory przerywać jedynie na Kubie, w Gujanie i Portoryko. Z kolei w Meksyku aborcja jest możliwa tylko w Dystrykcie Federalnym, czyli stolicy kraju. Wszystkie pozostałe kraje zakazują aborcji, choć większość przewiduje wyjątki gdy np. zagrożone jest życie matki, gdy stwierdza się nieodwracalne zmiany w rozwoju płodu, lub gdy ciąża jest wynikiem gwałtu.

Aborcja staje się legalna w Urugwaju nie po raz pierwszy. Kraj ten był od zawsze latynoamerykańskim pionierem w tej dziedzinie – po raz pierwszy parlement w Montevideo zalegalizował aborcję w 1933 r. Niemniej już w 1935 r. dyktator Gabriel Terra cofnął tą decyzję i przerywanie ciąży ponownie stało się przestępstwem.

Wg. szacunków urugwajskiego Ministerstwa Zdrowia, opierających się m.in. liczbie kobiet zgłaszających się do lekarzy z komplikacjami po przerwaniu ciąży, mimo zakazu dokonuje się w tym kraju ok. 30 tys. nielegalnych aborcji rocznie. Wg. organizacji pozarządowych dane te są mocno zaniżone.

Prześlij dalej:

9 reakcji na "Urugwaj pozwoli na aborcję"

  1. latinbrand  18/10/2012 o 10:16

    Moge tylko przyklasnac i pogratulowac (i pozazdroscic!) Urugwajczykom rozsadnych politykow.

    Odpowiedz
  2. Marcin Manecki  20/10/2012 o 15:03

    Aborcja jest bardzo złożonym problemem. Ale na pewno żadnym rozwiązaniem nie jest zakaz (tak jak u nas w Polsce) przerywania ciąży. Bo jedynym jego efektem jest tworzenie aborcyjnego podziemia, ze wszystkimi tego wadami.

    Odpowiedz
    • Yo_soy_Polaco  30/10/2012 o 10:27

      Ja również tak jak kolega/koleżanka popieram mordowanie dzieci kiedy tylko są niewygodne. W tym właśnie widoczny jest rozsądek polityków, że można swobodnie rozczłonkowywać ciała malutkich dzieci, lub po tabletce wyrzucić je z macicy wprost do sedesu. Popieram mordowanie na życzenie! Nasza swoboda ważniejsza jest od ich życia!

      Odpowiedz
      • Marysia  30/10/2012 o 14:31

        Jeśli zarodek uważasz za dziecko, to tylko i wyłącznie Twój problem. Ale nie narzucaj innym swojego światopoglądu.

        Odpowiedz
        • Yo_soy_Polaco  13/11/2012 o 06:50

          A jeśli ktoś Ciebie uważałby lub nie za człowieka, to czy to też tylko jego problem?
          Nooo, jeśli nie potrafiłabyś się obronić Marysiu, to rzeczywiście byłby to problem wyłącznie mordercy.
          Czasem aborcja-morderstwo jest prawnie dozwolone nawet do 1, 3 lub 12 msc. po narodzinach (wystarczy prześledzić historię poszczególnych amerykańskich stanów). Przecież to jest dzidziuś a nie kawałek mięsa, a jeśli mięso to takie samo jak Ty czy ja.
          To czy komuś do życia potrzeba atmosfery Ziemskiej czy jeszcze przez chwilę łona matki, nie stanowi o jego człowieczeństwie. Jeśli leżałabyś na intensywnej terapii zależna z kolei nie od organizmu matki lecz od aparatury, to zapewne nie chciałabyś aby lekarz lub elektronik od tej aparatury swobodnie wg. ich wygody (bo akurat nie mają czasu na Ciebie, bo szykuje się impreza) stanowili o Twoim życiu, bo akurat zależne jest ono od nich, lub od funduszu zdrowia, którego nie stać na utrzymywanie Ciebie przy życiu.
          Jeśli matce nie pasuje dziecko to zamiast mordować niech je odda do adopcji. Jest mnóstwo rodzin gotowych przyjąć dzidziusia, więc nie trzeba go krwawo mordować w swoim łonie.
          Pozdrawiam.

          Odpowiedz
  3. Jożin  31/10/2012 o 15:25

    To smutne, że zdziczenie i cywilizacja śmierci zaczynają stawiać kroki na kontynencie połoudniowoamerykańskim…

    Odpowiedz
    • trzeźwomyślący  05/11/2012 o 16:24

      Cywilizacja śmierci na kontynencie południowoamerykańskim pojawiła się już dawno. Także wraz z europejskimi misjonarzami, którzy prochem, ogniem, torturami i gwałtami zaczęli szerzyć tam chrześcijaństwo.

      Odpowiedz
      • Yo_soy_Polaco  13/11/2012 o 06:58

        Ofiary z ludzi, wyżynanie całych wiosek / branie jako niewolników do morderczych prac (lub późniejszych krwawych ofiar – wyjmowane żywcem serca) na szczęście trudno zaliczyć do cywilizacji śmierci.
        Ale cóż TrzeźwoMyślący wie, że wyjmowanie żywcem serca na ichniejszym ołtarzu to nie symptom cywilizacji śmierci.
        Chiny, ZSRR, Kamboża, Korea Północna, itd. nie miały u siebie księży, dlatego to takie wspaniałe enklawy cywilizacji życia i wolności. Każdy Trzeźwo-Myślący to dostrzega.

        Odpowiedz
  4. andżej  16/12/2012 o 00:56

    Polaco oczywiście szkoda że ludzie stają się nieodpowiedzialni, nieszanujący życia – jednak jedynym sposobem na ograniczenie aborcji jest ich przekonać że to złe/nieopłacalne, bo prohibicja nie pomaga.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.