Zatonął argentyński niszczyciel. Po raz drugi. W porcie.

Wycofany ze służby argentyński niszczyciel ARA Santísima Trinidad, symbol wojny o Falklandy/Malwiny zatonął... w porcie w Puerto Belgrano.


Niszczyciel stojący w, znajdującym się 700 km na południe od Buenos Aires, największym argentyńskim porcie wojennym Puerto Belgrano, zaczął tonąć w miniony poniedziałek. Marynarka Wojenna poinformowała, że „na skutek pęknięcia w maszynowni rury o średnicy 6 cali jednostka zaczęła nabierać więcej wody, niż były w stanie ewakuować jej pompy”. W takiej sytuacji, podjęto decyzję o „ewakuacji personelu i oczekiwaniu aż okręt dotknie dna, aby móc wtedy bezpiecznie pracować”.

Tyle pierwsze komunikaty. W praktyce wyglądało to tak, że Santísima Trinidad (Święta Trójca) nagle zaczęła się przechylać na lewą burtę, przygniatając przy tym zacumowane do niej dwa kutry rybackie. Po ich ewakuacji okręt dalej nabierał wodę, aż w końcu całkowicie się położył.

ARA Santísima Trinidad

Ten zwodowany w 1974 r. niszczyciel swój ostatni rejs odbył w 1989 r, a pięć lat później oficjalnie wycofano go ze służby. Od tego czasu, jak tłumaczy argentyńska Marynarka, „jednostka nie posiadała załogi, a na jej pokładzie przebywali jedynie wartownicy”.

ARA Santísima Trinidad

ARA Santísima Trinidad w Puerto Belgrano

Zdaniem opozycji wypadek w Puerto Belgrano to doskonały przykład stanu w jakim znajdują się obecnie argentyńskie siły zbrojne. Przypominają, że wojskowi już od kilku lat alarmują o całowitym braku funduszy – nie tylko na nowe inwestycje, ale także na konserwację tego co jest. Rządząca ekipa, podobnie jak w przypadku niedawnego uwięzienia żaglowca szkoleniowego w Afryce, zachowuje jednak dobre samopoczucie i nie ma sobie nic do zarzucenia – argentyński minister obrony Arturo Puricelli już nakazał szefowi Marynarki Wojennej, admirałowi Danielowi Alberto Martinowi, wszczęcie śledztwa ws. zatonięcia Świętej Trójcy, sugerując przy tym, że mogło dojść do sabotażu, albo wręcz zamachu.

Wydaje mi się bardzo dziwne, że zacumowany w porcie okręt, bez żadnego widocznego powodu, może utonąć w ciągu zaledwie kilku godzin. Jestem zaskoczony i pod żadnym pozorem nie wykluczam żadnej sytuacji z sabotażem i zamachem włącznie. Tym bardziej, że są tacy którzy wykorzystują Marynarkę Wojenną do krytykowania naszego rządu.– stwierdził minister. Jako argument wzmacniający te podejrzenia podał fakt, że: –w porcie w Buenos Aires stoi przecież korweta Sarmiento, która ma ponad 100 lat i nie tonie-.

ARA General Sarmiento to wybudowany w 1897 r. pierwszy argentyński żaglowiec szkoleniowy, będący od 1964 r. pływającym muzeum. Ale wbrew temu co powiedział minister obrony jest ona fregatą, nie korwetą…

Leżąca obecnie na burcie w Puerto Belgrano Święta Trójca też miała stać się okrętem-muzeum. Planowano ją przekształcić w pomnik wojny o Falklandy/Malwiny, której dla wielu Argentyńczyków ,jest ona najważniejszym symbolem. Bo to właśnie z pokładu tego niszczyciela spuszczono 84 komandosów morskich i 8 nurków, którzy 2 kwietnia 1982 r. rozpoczęli inwazję na te wyspy. To na Santísima Trinidad przebywali generałowie i admirałowie dowodzący akcją i to radiotelegrafista tego właśnie okrętu nadał żądanie, aby brytyjski gubernator – sir Rex Hunt – i 68 broniących archipelagu Royal Marines niezwłocznie się poddało…

Dalsza historia okrętu jest już mniej chwalebna – po przegranej w końcu wojnie o Falklandy, Argentyna zostałą objęta międzynarodowym embargiem na towary mogące mieć zastosowanie wojskowe i jej siły zbrojne miały olbrzymie problemy, aby utrzymać w stanie używalności, to co nie zostało zniszczone przez Brytyjczyków. Marynarka Wojenna podjęła więc w 1989 r. bolesną decyzję o użyciu Świętej Trójcy jako pływającego magazynu części zamiennych dla bliźniaczego okrętu ARA Hércules.

Co ciekawe oba niszczyciele były… zaprojektowane przez Brytyjczyków i niemal identyczne jak te, które pływały podczas wojny z Argentyną w Royal Navy (tzw. klasa Sheffield). Hércules zwodowany został w 1976 r. w stoczni Vickers w Barrow-in-Furness. Santísima Trinidad montowana była pod brytyjskim nadzorem w argentyńskiej stoczni AFNE Río Santiag, a po zwodowaniu i tak popłynęła do Wielkiej Brytanii, gdzie – w listopadzie 1981 r. – została wyposażona m.in. w nowoczesne systemy nawigacyjno-łącznościowe oraz rakiety woda-powietrze Sea-Dart, które zaledwie kilka miesięcy później, w bitwie o Falklandy, zostały użyte przeciw brytyjskiemu lotnictwu.

Święta Trójca ma też jeszcze inny, dość wyjątkowy epizod w swojej historii – należy ona do niewielkiego, choć niespecjalnie prestiżowego klubu okrętów, które zostały zaatakowane jeszcze przed rozpoczęciem czynnej służby: we wrześniu 1975 r. nurkowie z lewicowej bojówki Montoneros, walczącej z rządzącą wówczas Argentyną wojskową dyktaturą, zdołali podłożyć magnetyczną bombę pod znajdującym się w doku wojskowej stoczni kadłubem. Jej wybuch doporowadził do częściowego zatonięcia budowanego okrętu. Zdołano go jednak wydobyć, zreperować i dokończyć, choć z blisko 4-letnim opóźnieniem nad pierwotnym harmonogramem.

Czy w obecnej sytuacji ŚwiętaTrójca, jedyny w historii argentyńskiej Marynarki Wojennej niszczyciel wybudowany w tym kraju, ma wciąż jeszcze szansę stać się muzeum? Argentyńska admiralicja zapewnia, że sytuacja w porcie Puerto Belgrano jest już „pod kontrolą” i przygotowywana jest operacja „przywrócenie jednostki do stanu normalnej pływalności”.

Book Hostels Online Now

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

4 reakcje na "Zatonął argentyński niszczyciel. Po raz drugi. W porcie."

  1. Marcin Manecki  23/01/2013 o 18:40

    Argentyńska historia jest fascynująca. Bo pokazuje jak w ciągu zaledwie 100 lat można zrobić z państwa będącego w ścisłej światowej gospodarczej czołówce, państwo będące kontynentalnym pośmiewiskiem. A wszystko dzięki korupcji i populizmowi.

    Odpowiedz
  2. F.  02/02/2013 o 17:11

    Gdyby nie wydawali tyle pieniędzy na plakaty mówiące, ze Malwiny są ich, może stać by ich było na utrzymanie okrętu w jakimś lepszym stanie 🙂

    Odpowiedz
  3. topasy@gazeta.pl  03/01/2015 o 18:27

    ” …z 4-letnim opóźnieniem nad pierwotnym kalendarzem.” To jakaś kalka z hiszpańskiego?

    Odpowiedz
    • Tomek Surdel  04/01/2015 o 04:50

      Czy kalka nie jestem pewien, ale – fakt – niezbyt to było zręczne sformułowanie. Już poprawiłem. Dzięki za zwrócenie uwagi!

      Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.