„Wolność” ponownie w Argentynie


Fregata „Libertad”, żaglowiec szkoleniowy argentyńskiej Marynarki Wojennej, który przez prawie trzy miesiące – z powodu niespłaconych przez rząd w Buenos Aires obligacji – był „więziony” w porcie w Ghanie, powrócił wreszcie do swej ojczyzny. W Mar del Plata jednostkę powitała prezydent Cristina Fernández i dziesiątki tysięcy Argentyńczyków.

Argentyńska prezydent z powrotu do kraju żaglowca, który przez blisko 3 miesiące był uwięziony w porcie Tema w Ghanie,  postanowiła zrobić wielkie patriotyczne święto. Do tego stopnia, że śpiesząca się na spotkanie z rodzinami załoga, dostała kilka dni temu niespodziewany rozkaz spowolnienia żeglugi, tak aby władze zdążyły wszystko przygotować. „Wolność” przycupnęła więc na dwa dni przy jednej z brazylijskich wysp, a potem spędziła jeszcze blisko 24 godziny na redzie portu w Mar de Plata, podczas gdy ustawiano w nim trybuny, dopinano transmisję telewizyjną, szykowano ognie sztuczne i inne atrakcje.

Cristina Kirchner

Cristina ciesząca się z powrotu Wolności do Argentyny.

Władze nie bez powodu wybrały to, oddalone o ponad 400 km od Buenos Aires miasto, jako scenę dla powrotu fregaty, choć to argentyńska stolica jest jej macierzystym portem. W Argentynie trwają obecnie letnie wakacje, które setki tysięcy osób spędzają na atlantyckich plażach, właśnie w okolicach Mar de Plata. I rzeczywiście, dziesiątki tysięcy tysięcy z nich zgromadziły się wczoraj na miejskich, nadmorskich bulwarach i w samym wojennym porcie, aby być świadkiem powrotu „Wolności” do Argentyny.

Żaglowiec, który opuścił port Tema w Ghanie 19 grudnia, 4 dni po wydaniu przez Międzynarodowy Trybunał Prawa Morza uwalniającego go wyroku, wpłynął do basenu portowego w Mar de Plata o 17:30, w asyście dwóch korwet Marynarki Wojennej i setek małych motorówek i jachtów z okolicznych klubów, nazwanych przez władze „honorowym orszakiem”. W tym samym czasie swe akrobacyjne umiejętności prezentowała w powietrzu specjalna eskadra argentyńskiego lotnictwa.

Cristina La Capitana

„My wiatrem, Ojczyzna okrętem, Cristina Kapitanem” – takim plakatem organizacje prorządowe zachęcały do wzięcia udziału we wczorajszej imprezie w Mar de Plata

Na oficjalnej trybunie ,na „Wolność” czekała argentyńska prezydent z większością ministrów, gubernatorów prowincji, oraz szefów największych prorządowych central związkowych i organizacji społecznych. Choć zaproszeni, wzięcia udziału w uroczystościach odmówili natomiast liderzy opozycji. „Trudno robić święto, z czegoś co przede wszystkim było porażką. A przecież kompromitacją było dopuszczenie do zaaresztowania okrętu na prawie 3 miesiące.”, „Powodem do święta będzie dzień, w którym nasz kraj przestanie być ścigany przez dłużników.” – to tylko niektóre z ich tłumaczeń.

Cristina przemawiająca po wpłynięciu Wolności do portu w Mar de Plata

Cristina przemawiająca po wpłynięciu Wolności do portu w Mar de Plata

Prezydent Cristina Fernández jest jednak diametralnie innego zdania: –Jesteśmy rządem, który już się przyzwyczaił do nacisków zewnętrznych, wewnętrznych, podziemnych i planetranych. Ale, jak powiadał gen. San Martín: nawet gdy nie będziemy mieli nic, to będziemy walczyć nago! Nie można ustępować tym finansowym sępom, tym globalnym szkondnikom społecznym! Musimy walczyć o dobrobyt ludowy i przetrwanie państwowe! – mówiła do załogi żaglowca i gapiów zebranych w porcie.

Nie wszyscy bili brawo. W Mar de Plata rozbrzmiały też wczoraj garnki, w które tradycyjnie w Argentynie uderza się na wyraz niezadowolenia z władzy. W tłumie witających „Wolność” były też krytyczne wobec prezydenckiej administracji transparenty: „Witaj Wolności, dość prezydenckich kłamstw”, „Nie chcemy spektakli, chcemy bezpieczeństwa”, „Dość kłamstw i korupcji tego rządu”.

W wielu miejscach doszło do przepychanek między radykalnymi zwolennikami Cristiny Fernández, a jej krytykami. Kilkakrotnie interweniowała policja i żandarmeria wojskowa.

****

libertadTo był najdłuższy rejs w ponad 50-letniej historii tego trzymasztowego żaglowca. „Wolność” wypłynęła ze swego macierzystego portu w Buenos Aires 2 czerwca 2012 r. Dokładnie 4 miesiące później, 2 października, w porcie Tema nieopodal stolicy Ghany Accry, statek został zaaresztowany przez lokalny sąd działający z powództwa NML Capital – funduszu,  który skupował od wierzycieli niezadowolonych rozwiązaniami proponowanymi przez władze w Buenos Aires, argentyńskie obligacje skarbowe sprzed czasu ogłoszenia przez ten kraj, w 2001 r., niewypłacalności. NML twierdzi, że Argentyna jest mu obecnie winna ok. 370 mln dolarów. Statek miał posłużyć jako zabezpieczenie tego długu. „Mogą zabrać nasz okręt, ale godności nam nie odbiorą” – stwierdziła wówczas argentyńska prezydent. 15 grudnia Miedzynarodowy Trybunał Prawa Morskiego w Hamburgu nakazał jednak Ghanie natychmiastowe uwolnienie jednostki. Sędziowe potwierdzili, że żaglowiec będący własnością Marynarki Wojennej należy traktować jako okręt wojenny, a takowe mają zagwarantowany immunitet i zajmować ich nie wolno.




Prześlij dalej:

Jedna reakcja na "„Wolność” ponownie w Argentynie"

  1. Piotr Wojnicki  10/01/2013 o 22:01

    „My wiatrem, Ojczyzna okrętem, Cristina Kapitanem” – czy ci Argentyńczycy są naprawdę aż takimi idiotami? kto im te hasła wymyśla? Ktoś kto studiował w latach 50. ubiegłego wieku w Moskwie?

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.