Argentyński jezuita papieżem!


Totalne zaskoczenie. Tak najkrócej można opisać reakcję Argentyńczyków na wybór arcybiskupa Buenos Aires, kardynała Jorge Bergoglio, na następcę Św. Piotra.

Podczas gdy w Brazylii,  w centrum Sao Paulo, setki wiernych zgromadzonych przed katedrą oglądały na wielkich ekranach transmisje z Watykanu gorąco kibicując lokalnemu arcybiskupowi Odilo Schererowi, w katedrze argentyńskiej stolicy trwała akurat zwykła msza. I prowadzący ją ksiądz początkowo ani słowem nie wspomniał o kończącym się właśnie konklawe. Bo też pewnie nawet on nie spodziewał się, że może mieć ono argentyński finał.

Gdy jednak  duchowny przerwał w końcu celebrację, aby ogłosić, że właśnie wybrano nowego papieża i jest on Argentyńczykiem wśród ok. 200 wiernych zapanowała początkowo pełna niedowierzania cisza. I dopiero po chwili rozbrzmiały oklaski, a do świątynii zaczęli powoli ściągać nowi wierni. I ciekawscy turyści. Ale żadnego szaleństwa nie było. Argentyńskiej reakcji nie sposób porównać do emocji jakie towarzyszyły w Polsce wyborowi Karola Wojtyły. Ot, kilka flag papieskich, koszulki i szaliki piłkarskiej reprezentacji, pojedyńcze okrzyki „Niech żyje Franciszek” i „Papież jest Argentyńczykiem!” i trochę tryumfalnych klaksonów od kierowców przejeżdżających samochodów.

W sumie argentyńskiego papieża do katedry przyszło świętować kilkaset osób. A dla części wydarzenie w dodatku miało wymiar bardziej sportowy niż religijny. –Znowu pokonaliśmy Brazylię!– cieszyło się wielu. –Mamy Messiego, holenderską królową i teraz jeszcze papieża. Czyż to nie dowód, że Bóg jest jednak Argentyńczykiem?– pytał się ktoś inny. –Szkoda, że jako papieskie imię nie wybrał sobie Diego Armando II– żartowano.

Diego Armando I, czyli sam Maradona też przemówił. Ustami swego adwokata i zarazem rzecznika prasowego: –Diego bardzo cieszy się z wyboru nowego papieża. Twierdzi, że skoro od dawna wiadomo, że Bóg futbolu jest Argentyńczykiem, to najwyższa pora aby był nim także boski przedstawiciel na ziemi. I ma nadzieję, że się z nim spotka podczas swej najbliższej wizyty w Rzymie.

Zaskoczenie było tym większe, że watykaniści już dawno orzekli, że tym razem raczej marne są szanse na papieża-Latynosa. A jeśli już, to faworytem miał być właśnie wspomniany Brazylijczyk. Bo wiadomo – największy kraj, najwięcej katolików, w dodatku wielu także o korzeniach afrykańskich, czy azjatyckich.

Jorge Bergoglio

Jorge Bergoglio jest zadeklarowanym fanem futbolowego klubu San Lorenzo z Buenos Aires.

W Argentynie nawet katoliccy komentatorzy podkreślali, że lokalny Kościół jest coraz słabszy: świątynie rzadko zapełniają się nawet w niedzielę, a populistyczny rząd Cristiny Fernandez, z przyklaskiem większości obywateli, co rusz przyjmuje ustawy sprzeczne z stanowiskiem hierarchów. Argentyna stała się m.in. pierwszym krajem na kontynencie zezwalającym na małżeństwa osób tej samej płci i adopcję przez nich dzieci, trwają też pracę nad ułatwieniem procedury rozwodowej.

Chłód między argentyńskimi władzami a lokalnym Kościołem jest tak wielki, że gdy na wieść o wyborze Bergoglio na papieża opozycyjni deputowani chcieli przerwać trwającą właśnie w argentyńskim parlamencie sesję poświęconą pamięci zmarłego w ubiegłym tygodniu wenezuelskiego prezydenta Hugo Chaveza i zorganizować parlamentarzystom podgląd na to co dzieje się w Watykanie, prorządowa większość odparła głosem swego rzecznika “Sami sobie idźcie to oglądać” i kontynuowała peany na cześć wenezuelskiego lidera.

Także argentyńska prezydent nie przerwała w chwili ogłaszania tożsamości nowego papieża swych twittów na temat wprowadzanej właśnie w Argentynie telewizji cyfrowej. Dopiero ponad godzinę później jej kancelaria wydała lakoniczny komunikat z “pozdrowieniami i gratulacjami”. Fernandez jest zresztą pierwszym w historii argentyńskim prezydentem, który ani razu nie spotkał się oficjalnie z arcybiskupem Buenos Aires.

Co jednak nie znaczy, że Bergoglio nigdy nie spotkał się z żadnym argentyńskim przywódcą. W latach 70-tych spotykał się chociażby, i na pewno będzie to Franciszkowi wielokrotnie wytykane, z wojskowym dyktatorem gen. Videlą. I zdaniem niektórych historyków i publicystów wyrażał “ciche przyzwolenie” na prześladowanie, tortury i często też “zniknięcia” duchownych o radykalnie lewicowych poglądach. On sam jednak odparł te krytyki mówiąc w jednym z wywiadów: „W wieku który wówczas wówczas miałem i z niewieloma kontaktami jakie wtedy posiadałem, robiłem to co mogłem aby wstawić się za osobami porwanymi. Nie miałem wówczas wielu możliwości, ani zbytniego znaczenia.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

2 reakcje na "Argentyński jezuita papieżem!"

  1. Pingback: Kim jest Jorge Bergoglio? | tierralatina.pl

  2. Pingback: Franciszek najszybszym promem na świecie. Ku czczi papieża. | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.